Opublikowany w Reportaż

Liao Yiwu – Bóg jest czerwony

Tytuł: Bóg jest czerwony. Opowieść o tym, jak chrześcijaństwo przetrwało i rozkwitło w komunistycznych Chinach
Autor: Liao Yiwu
Tytuł oryginału: God is red
Tłumaczenie: Barbara Gadomska (z języka angielskiego)
Literatura: chińska
Wydawnictwo: Czarne

To już moje trzecie spotkanie z reportażami Yiwu i tak sobie myślę, że Prowadzącym umarłych postawił poprzeczkę tak wysoko, że już żadna inna jego książka mnie tak nie zachwyci 😉 . Co nie znaczy, że nie podoba mi się patrzenie na Chiny oczami tego dziennikarza, którego książki we własnym państwie były zakazane, a on sam spędził nawet trochę czasu w więzieniu.
Bóg jest czerwony to zbiór wywiadów i opowieści o chrześcijaństwie w Chinach, zebranych na przestrzeni lat – kiedy Yiwu jeszcze mieszkał w kraju (w 2011 roku uciekł do Niemiec). Myślę, że podtytuł nie do końca oddaje treść książki, bo choć autor faktycznie opowiada o przetrwaniu religii w czasach komunistycznych, to o jej rozkwicie raczej wiele tu nie przeczytamy. Większość jego rozmówców to chrześcijanie, którym faktycznie udało się przetrwać czystki religijne, zwłaszcza podczas rewolucji kulturalnej Mao. Jednak z ich wspomnień wyławia się obraz dawnych, lepszych dla religii czasów – sama podczas lektury miałam wrażenie, że chrześcijaństwo w Chinach najlepsze lata już miało za sobą. Nie da się jednak zaprzeczyć, że tragiczne wspomnienia bohaterów reportażu, wydarzenia, które dotknęły ich i ich bliskich, poruszają, czyta się je bardzo dobrze. Zresztą Yiwu dobrze pisze i te tłumaczenia pomiędzy chińskim – angielskim – polskim nie zepsuły dobrego stylu 🙂 . Inna bajka, że pewnie w Chinach znalazłoby się wiele osób, których historie z tamtych czasów byłyby równie poruszające – niezależnie od wyznawanej przez nie religii – bo cóż, takie to były czasy…
Ja jakoś ostatnio całkiem sporo czytałam o Chinach i Bóg jest czerwony wpasowało mi się w ten trend lektur. Chyba jednak przyda mi się trochę odpoczynku od czytania o tym kraju, a reportaż Yiwu – wciąż bardzo dobry w odbiorze – świetnie się nadawał na takie zakończenie 😉

Przeczytane: 7.03.2024
Ocena: 6/10

Opublikowany w Reportaż

Katarzyna Wężyk – Aborcja jest

Tytuł: Aborcja jest
Autorka: Katarzyna Wężyk
Literatura: polska
Wydawnictwo: Agora

Kiedy swego czasu czytałam Pro K. Pollitt, myślałam sobie, że świetnie byłoby przeczytać podobną książkę, ale z odniesieniem do Polski, a nie Stanów. I tu wchodzi Katarzyna Wężyk cała na biało, albo raczej na różowo – patrząc na okładkę – z książką pt. Aborcja jest. I choć dokładnie tego się spodziewałam po tej lekturze, to zaskoczyło mnie, jak bardzo mnie wkurzyła ta książka, a raczej świat, który w niej opisano.
Wężyk toczy swą opowieść dwutorowo – na zmianę opowiada o historii prawa kobiet do antykoncepcji i aborcji oraz dopuszcza do głosu Polki, które na aborcję się zdecydowały. A przekrój społeczny tych kobiet jest niesamowity – młodsze i starsze, mężatki i panny, mające już dzieci i nigdy ich niechcące, religijne i niewierzące, ofiary przestępstw seksualnych, bogate i biedne, te, które wyjechały na zabieg za granicę, które sprowadziły tabletki, robiły go legalnie lub nie (w zależności od czasu i powodów) w Polsce… a nawet takie, którym prawo do aborcji w kraju przysługiwało, tylko nie od dziś wiadomo, jak bardzo na bakier stoi ten kraj z przestrzeganiem własnego prawa. Bądź co bądź z reportażu wyłania się jeden obraz, który najlepiej podsumowuje tytuł: Aborcja jest. Była, jest i będzie, niezależnie od przepisów prawnych i woli kościoła. I, co więcej, w ogromnej większości przypadków, głównym towarzyszącym jej uczuciem nie jest żal i poczucie straty, ale po prostu ulga. Bardzo podziwiam kobiety, które podzieliły się z Wężyk swoimi niesamowicie poruszającymi historiami, choć niektórych nie byłam w stanie czytać bez przerwy, tak mocno na mnie oddziaływały.
Trochę gorzej niż rozdziały, gdzie autorka dopuszcza do głosu swoje bohaterki, czytało mi się fragmenty historyczne. Część z nich została napisana zbyt potocznym językiem, do tego za dużo w nich komentarzy i własnych opinii Wężyk. I piszę to jako osoba, która ma z autorką bardzo zbieżne poglądy w tej kwestii, a mimo wszystko jej brak obiektywizmu mnie czasem drażnił. Myślę, że przez to może być jej trudniej trafić z książką do osób patrzących na aborcję inaczej niż autorka. Pominąwszy jednak jej komentarze, muszę też przyznać, że Wężyk nie przedstawia tylko jednego punktu widzenia. Tłumaczy argumenty państwa i kościoła, zaprasza do rozmowy kobiety protestujące pod placówkami aborcyjnymi w Stanach… A potem znów spada bomba z doświadczeniami aborcyjnymi kobiet i żadne argumenty przeciw nie mają już racji bytu – politycznie, bo prywatna moralność to oczywiście indywidualna sprawa każdego człowieka. Ale przyznam szczerze, że po skończonej lekturze znów przyszła do głowy jedna myśl: jako młoda Polka w wieku rozrodczym podjęłam najlepszą możliwą decyzję, emigrując z Polski.

Przeczytane: 6.03.2024
Ocena: 8/10

Opublikowany w Sensacyjne

Santiago Roncagliolo – Noc szpilek

Tytuł: Noc szpilek
Autor: Santiago Roncagliolo
Tytuł oryginału: La noche de los alfileres
Tłumaczenie: Tomasz Pindel
Literatura: peruwiańska
Wydawnictwo: ArtRage

Ledwo przeczytałam opis książki, a pomyślałam sobie, że Noc szpilek powinna mi się spodobać. Chciałam ją przeczytać, wyszło na to, że jednak przesłuchałam i był to strzał w dziesiątkę, bo audiobook okazał się świetny. Czytany przez czterech lektorów udzielających głosu czterem bohaterom i narratorom powieści: Beto, Moco, Carolosowi i Manu. Są to peruwiańscy nastolatkowie, którzy na początku lat dziewięćdziesiątych chodzą do szkoły prowadzonej przez jezuitów… i podpadają swojej wychowawczyni, pannie Pringlin. Kiedy nauczycielka postanawia porozmawiać z rodzicami chłopców, oni decydują się ją powstrzymać – za wszelką cenę. O tamtych wydarzeniach opowiadają po latach, każdy ze swojego punktu widzenia, czasem zbieżnie, czasem sprzecznie, zawsze jednak bardzo emocjonalnie.
Natrafiłam na opinie, że początek książki bywa męczący, a opisy szkolnej codzienności – nudne. Kompletnie się z tym nie zgadzam, mnie Noc szpilek wciągnęła natychmiast, od samego początku. Tak, jest to dość specyficzny humor, ale myślę, że świetnie oddaje tok myślenia nastolatków zamkniętych w religijnej szkole tylko dla chłopców – kiedy ich myśli krążą niemal tylko i wyłącznie wokół dziewczyn. No i seksu, wiadomo 😉 . Do tego nie zapominajmy o całym tle politycznym – Peru w tamtym okresie to kraj ogarnięty wojną domową, pełen przemocy i niepewności. Rodziny głównych bohaterów doświadczyły wielu traum: Moco po śmierci matki jest wychowywany tylko przez ojca alkoholika, Manu tęskni za ojcem, którego psychikę zniszczył udział w wojnie z Ekwadorem, rodzice Carlosa schodzą się i rozchodzą, a sam Beto próbuje dokonać coming-outu w kulturze tak mocno propagującej wizerunek faceta-macho.
Noc szpilek to książka o różnorodnych problemach, napisana niesamowicie wciągającym językiem, świetnie dopasowanym do młodych bohaterów. Książka nieraz pełna przemocy, do tego z mocno zaskakującym zakończeniem. Jako audiobook również świetnie przeczytana, wielokrotnie wywołująca uśmiech na mojej twarzy. Naprawdę warto 🙂

Przesłuchane: 3.03.2024
Ocena: 8/10

Opublikowany w Reportaż

Stasia Budzisz – Welewetka

Tytuł: Welewetka. Jak znikają Kaszuby
Autorka: Stasia Budzisz
Literatura: polska
Wydawnictwo: Poznańskie

Kiedy zdałam sobie sprawę, że o Kaszubach wiem zaskakująco mało, postanowiłam sięgnąć po reportaż Budzisz o tym regionie. Welewetka to tytuł ludowej piosenki, której melodię wciąż miałam w głowie – uczyliśmy się jej w szkole podstawowej, ale nie utkwiło mi w pamięci, że utwór pochodzi właśnie z Kaszub. Jednak choć o kaszubskiej kulturze Budzisz też pisze, to reportaż jest zaskakująco wszechstronny, jeśli wziąć pod uwagę jego niewielkie rozmiary.
Autorka sama pochodzi z Kaszub, czego przestała się wstydzić dopiero w dorosłym życiu – i wtedy postanowiła dowiedzieć się nieco więcej o własnym pochodzeniu. Jej osobistych wstawek i przemyśleń jest dla mnie w tej książce trochę za dużo – z drugiej strony naprawdę ciekawe okazały się dla mnie historie rodzinne dotyczące poprzednich pokoleń. Opowieści mieszkańców Kaszub – zarówno rdzennych, jak i przyjezdnych – mieszają się u Budzisz z historią, polityką, religią, kulturą… Dzięki temu możemy spojrzeć na ten region przekrojowo i zrozumieć, dlaczego autorka w podtytule pisze o znikaniu Kaszub. XX wiek obszedł się z tym regionem bardzo brutalnie, nic dziwnego, że wiele osób ze starszego pokolenia nie darzy tam Polaków sympatią ani że młodzież nie kultywuje starych tradycji. Welewetka na pewno nie wyczerpuje tematu, ale stanowi do niego świetne wprowadzenie – nieraz emocjonalne, poruszające, zmuszające do refleksji na temat przyszłości grup etnicznych w tym kraju. Może dla samych Kaszubów nie będzie tu nic nowego, ale osobom z innych części Polski lekturę bardzo polecam.

Przeczytane: 2.03.2024
Ocena: 7/10

Opublikowany w Reportaż

Karolina Sulej – Historie osobiste

Tytuł: Historie osobiste. O ludziach i rzeczach w czasie wojny
Autorka: Karolina Sulej
Literatura: polska
Wydawnictwo: Czerwone i Czarne

Historie osobiste to książka, którą przeczytałam przez przypadek – zdarza się najwidoczniej 😉 . Trafiałam od dłuższego czasu na pozytywne recenzje Rzeczy osobistych Sulej i miałam ją na swojej liście książek do przeczytania. I kiedy trafiłam na ten tytuł, skojarzyłam autorkę, skojarzyły mi się te hasła osobiste i rzeczy z tytułu i podtytułu… i nie załapałam, że są to dwie różne lektury. Jako że nie miałam punktu odniesienia, komentarze, że Historie… są słabsze od Rzeczy… i jest w nich sporo powtórzeń, mnie nie ruszały – dla mnie wszystkie opowieści zawarte w nowej książce Sulej były nowością 😉 .
Historie osobiste to książka specyficzna – przeplatają się w niej opowieści związane z zamieszczonymi zdjęciami (zazwyczaj są to opowieści o przedmiotach osobistych właśnie) oraz rozmowy z ludźmi, dla których wspólnym punktem jest przetrwanie II wojny światowej. Różnic zaś jest zdecydowanie więcej: bohaterowie bowiem są różnych narodowości, podczas wojny byli w różnym wieku, każdy miał swoje doświadczenia i priorytety. Te opowieści są krótkie, ale poruszające – zresztą taka tematyka mnie zawsze interesowała. Z Historii osobistych Sulej nie dowiedziałam się właściwie nic nowego ponad to, co czytałam już kiedyś, jednak były to nowe i – jak to podkreślono w tytule – osobiste historie. A tych nie można ocenić, nie doświadczywszy czegoś takiego we własnym życiu. Książkę jednak czytało się dobrze i szybko, może po dłuższej przerwie sięgnę jeszcze po te pominięte Rzeczy osobiste 🙂 .

Przeczytane: 28.02.2024
Ocena: 7/10

Opublikowany w Reportaż

Barbara Demick – Zjadanie Buddy

Tytuł: Zjadanie Buddy. Życie tybetańskiego miasteczka w cieniu Chin
Autorka: Barbara Demick
Tytuł oryginału: Eat the Buddha. Life and death in a Tibetan town
Tłumaczenie: Barbara Gadomska
Literatura: amerykańska
Wydawnictwo: Czarne

Barbara Demick po raz kolejny nie zawodzi. Choć Zjadanie Buddy nie zachwyciło mnie aż tak jak reportaż o Korei Północnej, to dalej jest to kawałek świetnej literatury faktu. Amerykanka umiejętnie łączy ludzkie opowieści z historią i polityką, tworząc bardzo poruszający obraz problemów Tybetu. Jej rozmówcy to Tybetańczycy, którym udało się uciec spod chińskiej okupacji do Indii, gdzie rozpoczęli nowe życie. I mogą w końcu otwarcie i bezpiecznie rozmawiać o starym. Poza tym Demick podróżowała po tych częściach Tybetu, gdzie udało jej się dotrzeć, załączyła więc do książki swoje własne obserwacje i ostrożne rozmowy z tymi, którzy w okupowanym Tybecie wciąż mieszkają. Zjadanie Buddy opowiada o chińskim podejściu do tego regionu, o próbach oporu mieszkańców – w tym o samospaleniach, które przypomniały światowym mediom o tybetańskiej tragedii.
Bardzo lubię styl pisania Demick, to, jak ważni są dla niej ludzie i ich indywidualne historie. Reportaż nie jest może pełnym obrazem chińskiej okupacji Tybetu, skupia się głównie na Ngawie i jej okolicach, podczas gdy Lhasa przewija się czasem tylko w opowieściach bohaterów… Ale Ngawa z klasztorem Kirti to miejsca mniej znane poza granicami kraju, choć bardzo znaczące dla regionu, z punktu widzenia czytelnika to coś innego niż tradycyjne książki o Tybecie. Fani twórczości amerykańskiej dziennikarki na pewno nie będą zawiedzeni, choć reportaż polecam nie tylko im – jeśli interesuje Was los Tybetańczyków, z tej książki można się naprawdę sporo dowiedzieć 🙂 .

Przeczytane: 28.02.2024
Ocena: 7/10

Opublikowany w Popularnonaukowa

Siddhartha Mukherjee – Gen

Tytuł: Gen. Ukryta historia
Autor: Siddhartha Mukherjee
Tytuł oryginału: The Gene: An Intimate History
Tłumaczenie: Jan Dzierzgowski
Literatura: indyjska / amerykańska
Wydawnictwo: Czarne

Po dłuższej przerwie sięgnęłam po kolejną książkę Mukherjee, pamiętając moje zachwyty nad Cesarzem wszech chorób. Może książka o genach nie jest aż tak wciągająca jak biografia raka, wciąż jednak uważam, że ten indyjsko-amerykański lekarz i naukowiec potrafi pisać o medycynie i jej historii jak mało kto. Choć w przypadku Genu to mniej tu medycyny, a więcej biologii i genetyki – nie zmienia to faktu, że lektura wciągnęła mnie od samego początku i czytało mi się ją świetnie. Zacząwszy od Darwina i Mendla, przez odkrycia kwasów nukleinowych, znaczenia chromosomów w dziedziczeniu, przez powstanie słowa gen, odkrycie DNA, polimerazy RNA… Krok po kroku największe odkrycia genetyki opisane tak, jakbyśmy czytali książkę przygodową, a nie historię nauki. Rywalizacje między naukowcami, próby przewidzenia przyszłych problemów, gwałtowny rozwój eugeniki z jednej, a medycyny z drugiej strony… Mukherjee udowodni największym jej przeciwnikom, że nauka może być fajna 😉 .
Trochę mniej mnie wciągnęły czasy najnowsze, choć przecież i tutaj genetyka poczyniła niesamowite postępy. Chyba po prostu męczyły mnie rozważania etyczne, choć – żeby nie było – wcale tego dużo nie ma i autor nie narzuca swojej opinii. Wręcz przeciwnie, tłumaczy, jakie problemy etyczne pojawiają się w związku z rozwojem badań genetycznych i jakie głosy za i przeciw można usłyszeć. Z drugiej strony, szkoda, że Gen powstał już dobre 8 lat temu – w genetyce to baaardzo długi czas i jestem niezmiennie ciekawa, jakie postępy uczynili naukowcy, odkąd książka Mukherjee znalazła się na rynku. I z chęcią poszukam, by dowiedzieć się czegoś więcej. A Gen. Ukrytą historię szczerze polecam – spora ilość wiedzy, przydatnej i fascynującej, zaserwowana w bardzo przystępny sposób.

Przeczytane: 26.02.2024
Ocena: 8/10

Opublikowany w Literatura piękna

Marieke Lucas Rijneveld – Niepokój przychodzi o zmierzchu

Tytuł: Niepokój przychodzi o zmierzchu
Autor: Marieke Lucas Rijneveld
Tytuł oryginału: De avond is ongemak
Tłumaczenie: Jerzy Koch
Literatura: holenderska
Wydawnictwo: Wyd. Literackie

Dawno nie czytałam książki, którą tak trudno byłoby mi ocenić. Niepokój przychodzi o zmierzchu to książka bardzo skrajna – z jednej strony świetnie napisana i genialnie oddająca różne sposoby odczuwania żałoby, a z drugiej naturalistyczna aż do przegięcia, wręcz brudna. Rijneveld opowiada o religijnej rodzinie z holenderskiej wsi – z punktu widzenia średniego dziecka, Budrysówki. Pewnego dnia pod jeżdżącym na łyżwach najstarszym bratem załamuje się lód i chłopiec ginie, a cała rodzina pogrąża się w żałobie. Ojciec szuka ucieczki w religii, matka – w głodzeniu się, a pozostała trójka dzieci zostaje właściwie zostawiona sama sobie. Próbują one zrozumieć śmierć brata, zmianę zachowania rodziców – pojawia się tu obsesja śmierci, przemocy, seksualności, sama narratorka czuje się bezpiecznie tylko wtedy, gdy ma na sobie kurtkę, której nigdy nie chce ściągnąć. Te opisy i przemyślenia wbijają się w mózg i zostają tam na długo, dawno nie czytałam książki, która wywarłaby na mnie takie wrażenie.
Inna sprawa, że język użyty przez Rijneveld nie pasuje mi kompletnie do małoletniej narratorki. Jest zbyt dojrzały, zbyt głęboki – nie wiem, czy to celowy zamysł, by pokazać, że dziewczynka szybciej dorosła, czy po prostu autor nie umiał inaczej. Drugi zgrzyt to dla mnie ten naturalizm – do pewnego stopnia mi on nie przeszkadza, ale w Niepokoju… jest tego dla mnie za dużo. Obrzydliwe opisy związane choćby z wydzielinami czy z zabijaniem zwierząt sprawiały, że wielokrotnie miałam ochotę przerwać lekturę i już do niej nie wracać. Myślę, że ta książka by się świetnie broniła już całą masą innych poruszających rzeczy, nie było potrzeby takich dodatków. W efekcie strasznie ciężko było mi tę lekturę ocenić – rozumiem zarówno tych, którzy się nią całkowicie zachwycają, jak i tych, co uznali, że to książka nie dla nich i nie mogli przez nią przebrnąć. Dla mnie była to na pewno ciekawa i wartościowa lektura, ale… nie jestem pewna, czy jeszcze zechcę sięgnąć po twórczość Rijnevelda.

Przeczytane: 25.02.2024
Ocena: 6/10

Opublikowany w Biografie i wspomnienia

Andrzej Brzeziecki, Małgorzata Nocuń – Łukaszenka

Tytuł: Łukaszenka. Niedoszły car Rosji
Autorzy: Andrzej Brzeziecki, Małgorzata Nocuń
Literatura: polska
Wydawnictwo: Czarne

Dość zwięzła, ale całkiem porządnie napisana biografia ostatniego dyktatora Europy. Nocuń i Brzeziecki Białorusią interesują się już od dawna, dotąd pisali bardziej o opozycji, tym razem postanowili więc wziąć na tapet samego prezydenta. Choć Łukaszenka. Niedoszły car Rosji zaczyna się faktycznie jak biografia – od najwcześniejszych lat życia Aleksandra Grigorjewicza, to potem dostajemy już mix biografii i reportażu o polityce Białorusi. Oczywiście, nie da się zanegować, że w takim kraju polityka w ogromnej mierze zależy od prezydenta, ale było tu sporo wątków mocno pobocznych. A z drugiej strony wiele innych aspektów bardziej z Łukaszenką związanych omówiono dość pobieżnie. Zresztą nie oszukujmy się, na dwustu kilkudziesięciu stronach ciężko szczegółowo opisać życie i prawie trzydzieści lat prezydentury dyktatora.
O ile współczesna sytuacja na Białorusi jest mi całkiem dobrze znana, to jednak okres narodzin tego kraju i burzliwe lata dziewięćdziesiąte stanowiły dla mnie ciekawą lekcję historii. Nocuń i Brzeziecki zgrabnie łączyli dzieje życia Łukaszenki z najważniejszymi wydarzeniami w kraju, pomagając czytelnikowi zrozumieć, jakim cudem ktoś taki zdobył władzę i tak długo ją utrzymywał. Bo Łukaszenka wciąż cieszy się poparciem części – choć regularnie malejącej – społeczeństwa. Na spadek popularności ma wpływ wymiana pokoleniowa, odchodzą powoli ci, którym tęskno za ZSRS, a coraz więcej jest takich, którzy nie znają innej Białorusi niż ta pod Łukaszenką… Zarazem widząc, że na zachodzie, choćby i w Polsce, da się żyć inaczej. Łukaszenka to jednocześnie biografia dyktatora i opowieść o kraju i jego mieszkańcach, trochę politycznych faktów, trochę ciekawostek historyczno-społecznych. Dobre wprowadzenie do tematu, ale z przyjemnością przeczytałabym coś dłuższego i bardziej szczegółowego 😉

Przeczytane: 23.02.2024
Ocena: 6/10

Opublikowany w Literatura piękna

Sigrid Nunez – Słabsi

Tytuł: Słabsi
Autorka: Sigrid Nunez
Tytuł oryginału: The Vulnerables
Tłumaczenie: Dobromiła Jankowska
Literatura: amerykańska
Wydawnictwo: Pauza

Po skończeniu Słabszych miałam takie chwilowe poczucie: ale co ja właściwie przeczytałam?. To było moje pierwsze spotkanie z twórczością Nunez, nie znałam więc dotąd jej stylu pisania, ale spotkałam się z wieloma pozytywnymi recenzjami. Nie mogę zaprzeczyć, że Słabsi to lektura przystępna w odbiorze, napisana lekkim językiem i dobrze przetłumaczona na polski. Ale w samej treści czegoś mi mocno brakowało i tym czymś był chyba główny wątek, jakaś konkretna fabuła.
Świat przedstawiony poznajemy z punktu widzenia narratorki – starszej pisarki mieszkającej w Nowym Jorku w czasach pandemii. Jej znajomi utknęli w innej części kraju, więc została poproszona o zajęcie się ich papugą, gdy jej poprzedni opiekun – młody student – postanowił opuścić miasto i wrócić do rodziców. Można by to uznać za jakiś zalążek fabuły, ale w tej książce jest tyle przerywników, różnych nawiązań do życia w korona-czasach, wspomnień z młodości, rozmów ze znajomymi i historii ich życia, a także nawiązań literackich – w końcu narratorka jest pisarką… Ten główny wątek gdzieś umyka, gubi się, traci na znaczeniu. Z opisu Słabszych można wnioskować, że to lektura o trudnej przyjaźni między starszą autorką a młodym studentem (chłopak po jakimś czasie wraca do mieszkania i zarówno dom, jak i opiekę nad papugą dzielą we dwoje), ale… Po pierwsze, trudno mi ich relację nazwać przyjaźnią, a po drugie to jeden z wielu pourywanych wątków i nawet nie ten najbardziej wciągający. W sumie najciekawsza z całej lektury okazała się… papuga 😉 . To mądry ptak o imieniu Eureka i czytało mi się o nim zdecydowanie lepiej niż o pisarce, jej znajomych czy studencie. Ale znów, to tylko ułamek całej książki.
Całościowo Słabsi to dla mnie lektura dość przeciętna – całkiem przyjemna w odbiorze, czytało się ją szybko, ale pozostawia po sobie wrażenie, że to książka o niczym, którą się szybko zapomni.

Przeczytane: 20.02.2024
Ocena: 5/10