
Autor: Ken Follett
Tytuł oryginału: The Armour of Light
Tłumaczenie: Janusz Ochab
Literatura: brytyjska
Wydawnictwo: Albatros
Ciężko mi traktować Słup ognia i Zbroję światła jako kontynuację Filarów ziemi, choć jest to wciąż jeden cykl Kingsbridge. Jednak poza umiejscowieniem akcji w tym samym fikcyjnym miasteczku nic tych książek nie łączy, bo przenieśliśmy się już o parę wieków w czasie, bohaterowie są kompletnie inni, tak samo ich przygody. Ok, Follett czasem rzuca czasem jakimiś drobnymi nawiązaniami do dawnych postaci, ale w niczym to nie psułoby lektury komuś, kto wcześniejszych tomów nie czytał. Akcja Zbroi światła rozgrywa się na przełomie XVIII i XIX wieku – do Anglii docierają echa wydarzeń we Francji, na życie robotników wpływa rewolucja przemysłowa, a jakby problemów było mało, pewien francuski generał rusza na podbój Europy i Anglia też zostaje wciągnięta w wojny napoleońskie… Tło historyczne bardzo mi się tu spodobało i moim zdaniem książka ta trzyma poziom Słupa ognia. Czyli jeśli zachwycały was Filary ziemi, ale Słup ognia was rozczarował, chyba nie ma co sięgać po kolejną część – pewnie też się rozczarujecie. Mi jednak poprzedni tom czytało się wciąż bardzo dobrze, nawet jeśli zgadzam się ze stwierdzeniem, że pierwszym dwóm tomom ani cyklowi Stulecie to już nie dorównuje 😉 .
Follett to Follett i niektóre rzeczy pojawiają się u niego niezmiennie. Podział na dobrych, których spotka wiele trudnych sytuacji, zanim wszystko się ułoży, oraz złych, którzy potriumfują, by na koniec upaść. Skrywane romanse i nieślubne dzieci, śluby z rozsądku, a nawet wątki homoseksualne. Większość wydarzeń toczy się w samym Kingsbridge, dopiero w ostatnich częściach książki przenosimy się do kontynentalnej Europy, a punktem kulminacyjnym jest tu słynna bitwa pod Waterloo. I o ile opis samej bitwy większego wrażenia na mnie nie wywarł, to przygotowania do niej całkiem nieźle mnie wciągnęły. Tak samo ciekawe były dla mnie próby bezcelowej walki robotników z rewolucją przemysłową i jej skutkami. Muszę, niestety, dołączyć do głosów krytykujących dość specyficzne zakończenie – nie będę spojlerować, ale też do mnie nie trafiło 😉 .
Zatem Zbroja światła trzyma poziom Słupa ognia czy Niech stanie się światłość, jest zdecydowanie lepsza od czytanego przeze mnie ostatnio Kręgu czasu, ale też nie dorównuje największym powieściom Folletta. Ja autora lubię, interesuje mnie epoka, której dotyczy powieść, i dobrze mi się to czytało. Wyobrażam sobie jednak, że nie każdemu ta książka podejdzie i lepiej ją traktować jako oddzielną powieść, a nie kontynuację popularnej klasyki 🙂
Przeczytane: 7.07.2026
Ocena: 7/10








