
Autor: Ken Follett
Tytuł oryginału: Circle of Days
Tłumaczenie: Janusz Ochab
Literatura: brytyjska
Wydawnictwo: Albatros
Follett to Follett. Jego książki się wręcz pochłania, kibicując bohaterom w ich planach i marzeniach, jednocześnie martwiąc się, co złego ich spotka po drodze, bo z góry wiadomo, że złych momentów autor im nie oszczędzi. Jednocześnie Filary ziemi to to nie są i nie ma nawet co porównywać tych dwóch książek. Nawet jeśli porównania same przychodzą do głowy, bo niestety Follett w wielu swoich książkach trzyma się podobnych schematów, jakie stworzył, pisząc Filary ziemi. Mamy więc budowę Monumentu, który ma przetrwać wieki, mamy miłość ponad podziałami, no i tak wyrazisty podział na dobrych i złych, że bardziej by się nie dało. Kto jest dobry, będzie dobry i szlachetny do końca, mimo uderzających w niego przeciwności. Kto jest zły, taki pozostanie, parę razy razy zatriumfuje, by na koniec ponieść bolesną porażkę. Na tę jednowymiarowość postaci narzekałam już w poprzednich książkach Folletta i nic się tu nie zmieniło w Kręgu czasu.
Tym razem akcja rozgrywa się w dalszej przeszłości, na równinie, gdzie przy drewnianym Monumencie cztery razy w roku gromadzą się różne plemiona: pasterze, rolnicy, ludzie lasu… Gdy w wyniku działań wojennych Monument zostaje zniszczony, pojawia się pomysł, by odbudować go z kamienia. Stonehenge nie powstaje jednak od razu, mijają całe lata (albo 2/3 książki), zanim ludzie postawią tu pierwszy kamień. W międzyczasie są zwykłe relacje międzyludzkie, coraz brutalniejsze niesnaski między plemionami, a, no i całkiem sporo seksu 😉 . Czytało się to szybko, z nieustanną myślą, jakie będą dalsze losy konkretnych postaci – nie da się zaprzeczyć, że Follett umie konstruować wciągające powieści. Z drugiej strony Krąg czasu jest prostszy od jego poprzednich książek – zarówno językowo i stylistycznie, jak i pod kątem fabuły. Przenoszenie kamieni nie pasjonuje tak jak budowa średniowiecznej katedry. Niektórym działaniom bohaterów i sytuacjom brakowało jakiejś logicznej spójności. Więc choć była to przyjemna lektura, mam poczucie pewnego rozczarowania, bo wiem, że Folletta stać na dużo więcej.
Przeczytane: 28.04.2026
Ocena: 6/10








