
Autor: David Diop
Tytuł oryginału: Frère d’âme
Tłumaczenie: Jacek Giszczak
Literatura: francuska
Wydawnictwo: Cyranka
Na początku miałam pewien problem z tą książką – najpierw mnie zaciekawiła, potem zaczęła męczyć, by w pewnym momencie znów mnie wciągnąć. A to wszystko na zaledwie 144 stronach, przez które przebrnęłam przez trochę ponad godzinę, więc nie da się zaprzeczyć, że Diop zaserwował tu czytelnikom swoisty roller coaster. Głównym bohaterem i narratorem Bratniej duszy jest Alfa, młody Senegalczyk, którego poznajemy na froncie I wojny światowej, gdy żegna umierającego na polu bitwy przyjaciela. Umierającego w męczarniach i błagającego, by skrócił jego cierpienia, na co Alfa nie może się zdecydować. Rośnie w nim jednak pragnienie zemsty, zadania podobnych cierpień wrogowi – ta zemsta początkowo budzi podziw, a potem przerażenie w innych żołnierzach. Zatem taki wstęp do powieści, choć dość okrutny, ale też świetnie oddający brutalność wojny, całkiem mocno mnie wciągnął. Jednak Bratnia dusza to tok myśli Alfy – myśli chaotycznych i pełnych różnych powtórzeń, które, choć ciekawe, to jednak zaczęły mnie w pewnym momencie męczyć. Na szczęście potem bohater zaczął wspominać swoje życie sprzed wojny, tragiczny los swojej matki i muszę przyznać, że te fragmenty na nowo mnie wciągnęły. Dość też zaskoczyło mnie zakończenie, nieco się w nim pogubiłam i aż z ciekawością czytałam potem jego interpretacje zamieszczone w internecie przez innych czytelników. Nie będę tu spojlerować, ale myślę, że Diop poprowadził tę końcówkę w całkiem interesującym kierunku i za te końcowe rozdziały postanowiłam jednak podnieść trochę ocenę obniżoną wcześniej męczącym strumieniem świadomości Alfy. To była ciekawa lektura, zdecydowanie wolę czytać o takim realistycznym obrazie wojny niż tym wyidealizowanym, tak często przedstawianym w książkach – zwłaszcza że nie miałam dotąd okazji zapoznać się ze spojrzeniem na I wojnę przez afrykańskich żołnierzy armii francuskiej…
Przeczytane: 15.09.2026
Ocena: 7/10








