
Autor: David McWilliams
Tytuł oryginału: Money: A Story of Humanity
Tłumaczenie: Diana Wierzbicka
Literatura: irlandzka
Wydawnictwo: Marginesy
Interesuję się historią, interesuję się ekonomią, więc z ogromną ciekawością sięgnęłam po Pieniądz, zwłaszcza że książkę reklamowano jako bestseller i zbierała całkiem dobre opinie. Powinnam może się skupić na lekturze tych gorszych ocen, to oszczędziłabym czas poświęcony tej książce… Dawno żadnej lektury nie męczyłam tak długo – Pieniądz liczy sobie niecałe 400 stron, a mi się to ciągnęło tygodniami. Językowo jest niby całkiem przystępnie, dopóki człowiek nie zacznie o tym stylu i języku dogłębniej myśleć. Jak na książkę o historii/ekonomii ten język jest zbyt luźny, za dużo tu własnych wstawek i komentarzy McWilliamsa. Już w pierwszych rozdziałach da się zauważyć, że facet nie darzy szczególną sympatią kościoła katolickiego (co przy jego irlandzkim pochodzeniu tym bardziej jestem w stanie zrozumieć), ale to, ile w książce o historii pieniądza znajdziemy negatywnych odniesień do religii katolickiej, to naprawdę mnie zaskoczyło. Sama nie jestem fanką kościoła, a te jego komentarze mnie irytowały, więc wyobrażam sobie, że dla osoby wierzącej mogłoby to być nie do zniesienia. A już punktem kulminacyjnym było porównanie entuzjazmu ludzi w związku ze wzrostem cen na giełdzie do tego, że człowiekowi staje i nie myśli tą częścią ciała, którą powinien. W jakim wieku jest grupa docelowa czytelników?
Wiele recenzji Pieniądza zachwala mnóstwo ciekawostek i faktów historycznych, które się w tej książce przewijają. Owszem, McWilliams nie stronił od ciekawostek, ale… Po pierwsze, są one bardzo chaotyczne, czasem czytamy sporo o różnych historiach i biografiach, które z tematem książki mają bardzo luźny związek. Autor wrzucił tu wszystko – historię, wojny, sztukę, religię, politykę. Oczywiście, można stwierdzić, że to miało jakiś związek z pieniędzmi, ale tak samo można stwierdzić, że wszystko na świecie ma z nimi związek, a taka lektura powinna się skupiać bardziej na tematach ekonomicznych. Po drugie, żałuję, że nie robiłam notatek na początku lektury, bo pamiętam, ile rzeczy mi tam zgrzytało z moją wiedzą historyczną. McWilliams wrzucał niesprawdzone fakty, albo takie, z którymi większość historyków się nie zgadza, generalnie miałam momenty, gdy przestawałam wierzyć w wiedzę historyczną autora (który zresztą historykiem nie jest). I znów, najbardziej mnie rozbroiło, gdy chciałam zgłębić którąś ciekawostkę, a Google w temacie wyrzuciło mi tylko jedno źródło – stronę związaną z historią pieniądza… I zaczęłam się zastanawiać, czy niektóre ciekawostki nie są po prostu wymyślone – nie udowodnię, choć może gdyby zacząć zgłębiać inne negatywne recenzje, to okazałoby, że już ktoś wszystkie historyczne nieścisłości tu wypunktował.
Nie jest tak, że z Pieniądza nie da się nic dowiedzieć, bo jednak McWilliams parę sensownych rzeczy tu przedstawił, do tego zakładam, że jednak zdecydowana większość faktów i ciekawostek, choć słabo opisana, to jednak jest prawdziwa i może skłonić czytelników do zgłębiania historii pieniądza. Historii, która niewątpliwie jest bardzo fascynująca. Tylko nie w tej formie, w jakiej przedstawił ją ten irlandzki ekonomista…
Przeczytane: 31.10.2026
Ocena: 3/10








