
Autorka: Nguyễn Phan Quế Mai
Tytuł oryginału: The mountains sing
Tłumaczenie: Izabela Matuszewska
Literatura: wietnamska
Wydawnictwo: Albatros
Byłam bardzo ciekawa tej powieści, bo nie czytałam dotąd nic z literatury wietnamskiej, choć zdarzało mi się sięgać po zagraniczne książki poświęcone Wietnamowi. Ale wiadomo, to nie to samo 😉 . Nguyễn opowiada tu o dojściu komunistów do władzy, reformie rolnej i tragedii wojny wietnamskiej z punktu widzenia zwykłych ludzi. Opowieść toczy się dwutorowo – najpierw poznajemy losy Hương wychowywanej przez babcię w bombardowanym Hanoi, a potem cofamy się w przeszłość, do czasów młodości babci (Dieu Lan). Historię tej drugiej poznajemy w formie opowieści snutych przed wnuczką, co ma swoje wady i zalety. Z jednej strony sprawia, że opowieść jest bardzo emocjonalna i osobista, a z drugiej opowiedziana jest dość prostym językiem, skierowanym do młodej dziewczyny. Część z punktu widzenia Hương też jest dość prosta językowo i nie zmienia się, mimo że bohaterka dorasta i przestaje być dzieckiem. Szczerze powiedziawszy, to właśnie językowo Góry śpiewają niezbyt do mnie trafiły – nie wiem, czy to kwestia samej książki (pierwszej napisanej przez autorkę po angielsku), czy też polskiego tłumaczenia.
Mimo wszystko z przyjemnością oceniłam tę powieść dość wysoko, bo naprawdę mnie wciągnęła. Nguyễn bardzo obrazowo przedstawiła tragedię Wietnamczyków, mimo że sama akcja nie toczy się na wojnie – jednak bohaterki uciekają przed bombardowaniami, martwią się o bliskich, którzy zaginęli na Południu, słuchają opowieści tych, którzy wrócili, często okaleczeni fizycznie i psychicznie. W tle, we wspomnieniach babci, przewija się też okupacja francuska i japońska oraz brutalność reformy rolnej, w wyniku której wielu posiadaczy ziemskich musiało pożegnać się z majątkiem, a często też z życiem. Nie zaprzeczę, że przydały mi się tu wcześniej czytane lektury o XX-wiecznej historii Wietnamu, bo autorka nie tłumaczy tych wydarzeń, wychodzi z założenia, że czytelnicy wiedzą co nieco o wojnach Wietnamczyków z Francją, Japonią i Stanami.
Bardzo się cieszę, że sięgnęłam po tę książkę. Czytało mi się ją bardzo szybko ze względu na dość wartką akcję, ale też i ten prosty język, na który narzekałam 😉 . Z ciekawością przeczytam coś jeszcze tej autorki, bo było to udane pierwsze spotkanie z literaturą wietnamską.
Przeczytane: 10.05.2026
Ocena: 7/10








