Opublikowany w Literatura piękna

Dalton Trumbo – Johnny poszedł na wojnę

Tytuł: Johnny poszedł na wojnę
Autor: Dalton Trumbo
Tytuł oryginału: Johnny got his gun
Tłumaczenie: Ewa Ratajczyk
Literatura: amerykańska
Wydawnicto: Replika

Wreszcie sięgnęłam po tę książkę, którą miałam w planach od dawna – w końcu to klasyk literatury antywojennej. Tytułowy Johnny to młody Amerykanin, który zostaje wysłany do Europy pod koniec I wojny światowej i zostaje ciężko ranny. Na zawsze przykuty do łóżka, nie słysząc, nie widząc, nie mogąc mówić… Ma jedynie sprawy umysł, a w tym umyśle pojawiają się zarówno wspomnienia z dotychczasowego życia, jak i myśli o własnym cierpieniu i sensie (a raczej jego braku) wojny. Nic dziwnego, że książka nie była mile widziana podczas kolejnych wojen, w których uczestniczyły Stany – bohater jasno wyraża swoje poglądy, które nie zachęcają do walki. Mówi, że gdy przychodzi sytuacja kryzysowa, nikt się nie cieszy z możliwości umierania za ojczyznę, demokrację, wolność. Każdy chce po prostu żyć. Żyć i nie cierpieć, nie dać się okaleczyć. Życie jest ważniejsze i bardziej wartościowe niż ojczyzna. Niż demokracja. Niż wolność. Ale tego przecież nie chcą słyszeć ani politycy ani dowódcy wysyłający młodych chłopców na front…
Johnny poszedł na wojnę to książka niesamowicie poruszająca, nie da się ukryć. Może niezbyt odkrywcza, ale jasno i dobitnie ukazująca okrucieństwo i bezsens wojny. Z drugiej strony czasem ciężko było mi się przebić przez chaotyczność lektury, choć zdaję sobie sprawę, że był to zabieg celowy. W końcu bohater leżał sam na sam ze swoimi myślami, które biegły nieraz w różne strony i często emocje brały górę nad logiką czy ciągłością rozmyślań. Mi osobiście nie przypadło jeszcze do gustu zakupione wydanie, poprzedzone trzema długimi wstępami (zajmującymi chyba z 15% książki…). O ile ostatni wstęp, napisany przez samego autora, pasuje mi do późniejszej treści, to dwa pierwsze – przegadane, spojlerujące wydarzenia oraz pełne cytatów (nieraz na ponad stronę, więc je omijałam – chciałam się zapoznać z treścią książki podczas jej lektury) były dla mnie kompletnie niepotrzebne. Myślę, że można je spokojnie przeskoczyć i zabrać się za samą treść Johnny’ego… – a jest to książka, z którą naprawdę warto się zapoznać.

Przeczytane: 25.01.2024
Ocena: 7/10

Opublikowany w Popularnonaukowa

Karin Bojs – Moja europejska rodzina

Tytuł: Moja europejska rodzina. Pierwsze 54 000 lat
Autorka: Karin Bojs
Tytuł oryginału: Min europeiska familj: De senaste 54 000 åren
Tłumaczenie: Urszula Gardner
Literatura: szwedzka
Wydawnictwo: insignis

Moja europejska rodzina to książka ciekawa, ale dość specyficzna, którą trudno mi było jednoznacznie ocenić. Autorka wychodzi tutaj od osobistych doświadczeń i faktu, że jej własna rodzina była nieduża – zaczęła więc patrzeć wstecz i szukać swoich przodków. Nie tylko tych kilka pokoleń wstecz, gdzie dało się poznać imiona, nazwiska i miejsce zamieszkania, ale też zainteresowała się swoim ogólnym pochodzeniem na podstawie badań DNA. Poznając różne szczegóły, podróżowała po Europie, rozmawiała z badaczami, układała w całość historię ludów, które w pewnym momencie dziejów zasiedliły jej rodzinną Szwecję. Są tu naprawdę wciągające fragmenty, wiele bardzo ciekawych rozmów z naukowcami, pozwalających stworzyć sobie w głowie obraz tych wydarzeń. Z drugiej strony było tu dla mnie za dużo autorki – i nie mam na myśli jej własnych poszukiwań, bo wiem, że taka przecież była idea książki. Ale raziło mnie, gdy Bojs odnosiła się do jakichś badań, które nie dawały konkretnej odpowiedzi na dane zagadnienie, więc autorka sama sobie wybierała odpowiedź. Dla mnie było tak… i opisywała dalszy ciąg historii – strasznie mi to zgrzytało 😉 . W gruncie rzeczy lektura Mojej europejskiej rodziny nie wniosła nic szczególnego do mojego życia, ale dobrze mi się ją czytało i przypadł mi do gustu pomysł Bojs na tę książkę.

Przeczytane: 21.01.2024
Ocena: 6/10

Opublikowany w Reportaż

Piotr Bernardyn – Hongkong

Tytuł: Hongkong. Powiedz, że kochasz Chiny
Autor: Piotr Bernardyn
Literatura: polska
Wydawnictwo: Czarne

Ciekawe, czy gdybym nie czytała ostatnio Chińskiego obwarzanka Lubiny, Hongkong Bernardyna wciągnąłby mnie bardziej? Bo tak miałam wrażenie, że sporo informacji się tu powtarzało, a przedstawiono je w zdecydowanie mniej przystępny sposób. Szczególnie rozdział o Tajwanie i Sinciangu kompletnie nie umywa się do tego, co już czytałam. Nie mogę jednak zaprzeczyć, że Bernardyn skupił się bardziej na samym Hongkongu okresu przemian, czyli ostatnich 25 lat. Sporo tu polityki, nazwisk, własnych – całkiem ciekawych – komentarzy autora. Żeby nie było, to nie jest zła książka; po prostu mam bardzo świeże porównanie do lektury zbliżonej tematycznie, a dużo lepszej 😉 . Dla czytelnika, który jednak dopiero chce się czegoś dowiedzieć o Hongkongu, jego kolonialnej historii i trudnym współżyciu z Chinami, może to być naprawdę ciekawa książka na start. Krótka, skonsolidowana, czasem nieco męcząca (niektóre polityczne aspekty były dla mnie dość powtarzalne), ale widocznie napisana przez kogoś, kto w Hongkongu bywał i niemało o mieście wie. Nie powiedziałabym, że jest to lektura obowiązkowa, ale może się podobać 😉 .

Przeczytane: 20.01.2024
Ocena: 6/10

Opublikowany w Biografie i wspomnienia

Phil Collins – Jeszcze nie umarłem. Autobiografia

Tytuł: Jeszcze nie umarłem. Autobiografia
Autor: Phil Collins
Tytuł oryginału: Not Dead Yet: The Memoir
Tłumaczenie: Anna Gralak
Literatura: brytyjska
Wydawnictwo: Wyd. Dolnośląskie

Bardzo pozytywne zaskoczenie, zwłaszcza że fanką Collinsa nie jestem – znam ledwo kilka hitów na krzyż. Zachęciły mnie jednak pozytywne recenzje jego autobiografii i szybko wciągnęłam się w lekturę. Phila Collinsa raczej nikomu przedstawiać nie trzeba – długa kariera zarówno solowa, jak i z Genesis, uczyniła z niego gwiazdę muzyki światowego formatu. Artysta opowiada o latach dorastania w Londynie, początkach swojej drogi muzycznej w roli perkusisty, czasach Genesis, w końcu starcie własnej kariery solowej… Na to wszystko nakładają się liczne aspekty prywatne: nieudane małżeństwa, rzadko widywane dzieci, alkoholizm i różne choroby. Collins otwarcie opowiada o różnych aspektach swojego życia, które sprawiają, że ciężko go tak naprawdę polubić jako osobę – a mimo wszystko nie chce się odkładać tej biografii na półkę 😉 . Jest to facet, dla którego przez większość życia najważniejsza była muzyka i związane z nią zobowiązania – ważniejsze od własnego zdrowia, od kochanych kobiet, od życia rodzinnego. Patrząc wstecz na swoje życie widzi trzy rozwody i brak większego uczestnictwa w wychowywaniu dzieci jako swoje prawdziwe porażki – i ciężko się z tym nie zgodzić. Z drugiej strony nie da się zaprzeczyć, że jego droga zawodowa była niesamowita, osiągnął niewyobrażalny wręcz sukces, stworzył hity, które po tylu latach wciąż rozpoznaje się po pierwszych dźwiękach utworu. Mnie Jeszcze nie umarłem zachęciło do odświeżenia paru przebojów Collinsa i książka ta stanowiła bardzo przyjemną odskocznię od innych lektur. Polecam nie tylko fanom artysty (bo ci pewnie i tak już większość życiorysu Collinsa znają 😉 ).

Przeczytane: 19.01.2024
Ocena: 7/10

Opublikowany w Literatura górska

Jan Długosz – Komin pokutników

Tytuł: Komin pokutników
Autor: Jan Długosz
Literatura: polska
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka

Dawno już nie sięgałam po literaturę górską i cieszę się, że powrót do tej tematyki przypadł na tak świetną lekturę. O Hitchcocku mówiło się, że zaczynał od trzęsienia ziemi, a potem rosło napięcie – u Długosza zaczęło się od potężnej lawiny, a potem też było tylko coraz ciekawiej 😉 . Zauważyłam to już, czytając Trylogię tatrzańską Żuławskiego – wspinacze z czasów, gdy Polacy o Himalajach mogli tylko marzyć, mieli inne podejście do gór. Jan Długosz swoje tryumfy wspinaczkowe święcił w latach pięćdziesiątych i na początku sześćdziesiątych – głównie w Tatrach, ale zrobił też kilka tras w Alpach i na Kaukazie. Autor opisuje swoje najciekawsze wspomnienia – trudne wspinaczki, walki ze śniegiem, mrozem, lawinami, utratę towarzyszy… Ale też sporo rzeczy, które w literaturze górskiej często są pomijane: przede wszystkim ogromny strach i zmęczenie górami, ta myśl: co ja tu robię, mógłbym być w ciepłym domu, nie chcę wracać w góry. I oczywiście chęć wspinaczki i tak wygrywa, ale Długosz nie udaje, że to same zachwycające wyzwania, wręcz przeciwnie, to częste działanie wbrew samemu sobie, wbrew logice, wbrew strachowi… Właśnie te jego przemyślenia trafiły do mnie najbardziej, nie da się jednak ukryć, że i same opisy wypraw w góry czyta się tu jak najlepszą powieść przygodową. Długosz zginął w Tatrach w 1962 roku, książka jest więc niedokończona – kto wie, jakie pomysły miałby jeszcze wspinacz, gdyby los dał mu szansę na ich realizację? Bądź co bądź Komin pokutników to klasyka literatury górskiej w Polsce i dla miłośników tematu – pozycja obowiązkowa 🙂 .

Przeczytane: 19.01.2024
Ocena: 8/10

Opublikowany w Reportaż

Przemysław Semczuk – M jak morderca

Tytuł: M jak morderca. Karol Kot – wampir z Krakowa
Autor: Przemysław Semczuk
Literatura: polska
Wydawnictwo: Świat Książki

Czytałam ostatnimi czasy trochę książek z rodzaju true crime i trzymając się tego trendu, sięgnęłam po M jak morderca. Muszę przyznać, że reportaż Semczuka mnie nieco wymęczył, za dużo tu było cytowania materiałów źródłowych zamiast własnej twórczości autora. Nie da się jednak zaprzeczyć, że Semczuk włożył w tę książkę ogrom pracy, starał się dotrzeć do jeszcze żyjących uczestników śledztwa, przebrnął przez tysiące stron materiałów i dość zgrabnie zebrał to wszystko w całość. M jak morderca to historia zbrodni Karola Kota – krakowskiego maturzysty, który w latach sześćdziesiątych zabił dwie osoby, a próbował jeszcze więcej. Wraz z autorem śledzimy przebieg zbrodni i śledztwa, przesłuchiwanie świadków, przebieg sprawy sądowej – aż po wyrok śmierci. Oczywiście jest to poruszająca książka i w sumie dobra, ale jednak czegoś mi tutaj brakowało. Lekturze nie towarzyszyły takie emocje jak chociażby w przypadku Skorpiona Wójcika – tu nawet te rozdziały oznaczone jako bardziej brutalne nie trzymały czytelnika w napięciu. Warto się zapoznać z M jak morderca, jeśli nie zna się sprawy Kota i chce czegoś więcej dowiedzieć, ale nie jest to klasyka gatunku, jeśli chodzi o opisy prawdziwych zbrodni.

Przeczytane: 11.01.2024
Ocena: 6/10

Opublikowany w Powieść historyczna

Elżbieta Cherezińska – Sydonia

Tytuł: Sydonia. Słowo się rzekło
Autorka: Elżbieta Cherezińska
Literatura: polska
Wydawnictwo: Zysk i S-ka

Lubię twórczość Cherezińskiej, więc z ciekawością sięgnęłam po Sydonię. Szybko stwierdziłam, że choć książkę czyta się szybko, to jest ona mocno nierówna – niektóre rozdziały wciągały mnie tak, że nie byłam w stanie przerwać lektury, inne mi się mocno dłużyły. Książka opowiada o życiu Sydonii von Bork, pomorskiej szlachcianki żyjącej na przełomie XVI i XVII wieku. W młodości trafiła na dwór Gryfitów i te czasy zostały przez Cherezińską ciekawie opisane – różne dworskie afery i miłości, które pozwalają czytelniczce poznać zarówno bohaterkę, jak i ważne postacie historyczne z tego okresu. Niestety, późniejsze losy Sydonii to mnóstwo problemów rodzinnych i walczenia po sądach, które może i faktycznie miały wpływ na życie bohaterki, ale tego było taaaak dużo. Myślę, że można by tu spokojnie przyciąć ze 100 lub i 200 stron, a lektura na tym by szczególnie nie ucierpiała 😉 . Na szczęście w końcu przychodzi część druga, której się nie czyta, ale którą się pochłania 🙂 . Bo gdy Sydonia dobiegała do siedemdziesiątki, oskarżono ją o czary, a po wymuszonym torturami przyznaniu się do winy – stracono (nie spojleruję tutaj, to historia prawdziwa i znana). I właśnie to więzienie, procesy, wspomnienia z młodości nawiedzające wtedy bohaterkę… to wszystko czytało się świetnie i miało wpływ na moją ostateczną ocenę. Której sama bym się nie spodziewała, kiedy męczyłam środek książki 😉 . Owszem, Sydonia to nie jest powieść na miarę Odrodzonego królestwa – tamte książki zachwycały rozmachem, żywymi i ciekawymi bohaterami, różnorodnością przygód. Tutaj poza samą Sydonią i książętami Gryfitów brak jakichkolwiek wyrazistych bohaterów – no i ciężko kogoś z nich naprawdę polubić. Jednak żywe przedstawienie losów mniej znanej poza Pomorzem szlachcianki, wzbogacone niewątpliwą wyobraźnią autorki tam, gdzie materiałów źródłowych brakowało, to naprawdę fajna lektura. Nie tylko dla fanów gatunku 🙂 .

Przeczytane: 9.01.2024
Ocena: 7/10

Opublikowany w Filozofia, Holokaust

Jean Améry – Poza winą i karą

Tytuł: Poza winą i karą
Autor: Jean Améry
Tytuł oryginału: Jenseits von Schuld und Sühne: Bewältigungsversuche eines Überwältigten
Tlumaczenie: Ryszard Turczyn
Literatura: austriacka
Wydawnictwo: Aletheia

Sięgając po tę książkę, nie zauważyłam, że przypisana jest ona kategorii filozofia, etyka. Spodziewałam się więc raczej kolejnych wspomnień z czasów Holokaustu, napisanych jednak z nieco innego niż zwykle punktu widzenia. Jean Améry urodził się jako Hans Mayer w Austro-Węgrzech u schyłku istnienia tego państwa. Ojciec zginął za cesarza podczas I wojny światowej, a chłopca wychowywała już w Austrii matka-katoliczka. Samemu Améry’emu z religią było jednak nie po drodze, studiował filozofię i literaturę w Wiedniu, uważał się sam za niewierzącego intelektualistę. No i Austriaka – mówił w lokalnym dialekcie, miał miejscowych znajomych… Aż do czasu, gdy ustawy norymberskie uznały go za Żyda, choć sam się za takiego nie uważał, bo historie o mówiących po hebrajsku i bywających w synagogach przodkach traktował jako ciekawostki, a nie część swojej tożsamości. Autor w Poza winą i karą opowiada o więzieniu i torturach w Belgii (dokąd uciekł z Austrii), a następnie o obozach koncentracyjnych. Jednak są to opowieści urywkowe, skupiające się bardziej na odczuciach niż wydarzeniach, o których opowiadało już przecież wiele osób. Améry nie chce się powtarzać, podkreśla jednak wyraźnie – i często cynicznie – swoje poglądy, tak różne od innych żydowskich głosów z tamtych lat. Dla niego Holokaust był tylko potwierdzeniem dla jego niewiary, choć zazdrościł tym, którym wiara dawała nadzieję w obozach. Mówi o niemożności wybaczenia oprawcom, o zniszczeniu własnej tożsamości i utracie ojczyzny. To ciekawe i dobrze napisane wątki, bo Améry’emu odebrano prawo bycia Austriakiem, jednak wciąż nie uważał siebie za Żyda – po przeczytaniu Poza winą i karą czytelnika nie może zdziwić, że ostatecznie autor wybrał jedyną dla siebie drogę: samobójstwo. Do książki chwilę się przekonywałam, bo spodziewałam się jednak czego innego i niektóre filozoficzne rozważania mnie nużyły. Całościowo jednak jest to bardzo dobra, świetnie napisana lektura, ukazująca niezwykle osobistą tragedię ofiary nazizmu.

Przeczytane: 7.01.2024
Ocena: 7/10

Opublikowany w Reportaż

Iwona Kienzler – Skandale we współczesnych rodach królewskich

Tytuł: Skandale we współczesnych rodach królewskich
Autorka: Iwona Kienzler
Literatura: polska
Wydawnictwo: Bellona

Bardzo przeciętny reportaż o życiu członków europejskich rodzin królewskich w XX i XXI wieku. Kienzler przybliża historię rodów rządzących (kursywa, bo z faktyczną władzą współcześnie różnie bywa) Monako, Hiszpanią, Belgią, Norwegią, Szwecją i Wielką Brytanią – kto z kim się żenił, miał dzieci, kogo na boku, kto pił czy brał narkotyki, kto kogo obraził albo złamał protokół… Ot, sprawy, którymi żyły i żyją gazety, internet i tysiące ludzi, uwielbiających śledzić życie celebrytów, a tymi stali się już członkowie rodzin królewskich. Ja do grona tych osób nie należę – sama już nie pamiętam, dlaczego Skandale… zrzuciłam kiedyś na czytnik, ale skoro się tam już znalazły, to przeczytałam 😉 . I najbardziej zaciekawiła mnie część historyczna – kto i w jakich warunkach przejmował tron, jaką politykę prowadził, jaki stosunek miał do ważnych wydarzeń krajowych lub światowych. Miłostki, nieślubne dzieci i inne skandale potrafiły mnie wręcz wynudzić – Kienzler skumulowała tu aferę po aferze, wszystko szybko zlewało mi się w całość. Językowo i stylistycznie też bez rewelacji. Lektura wybitnie dla miłośników tematu i wszelakich afer wśród celebrytów, ale znów, więcej bez problemu znajdziecie w internecie 😉 .

Przeczytane: 4.01.2024
Ocena: 5/10

Opublikowany w Holokaust, Reportaż

Anna Bikont – Nigdy nie byłaś Żydówką

Tytuł: Nigdy nie byłaś Żydówką. Sześć opowieści o dziewczynkach w ukryciu
Autorka: Anna Bikont
Literatura: polska
Wydawnictwo: Czarne

Bardzo lubię twórczość Anny Bikont i choć chyba jej się już nie uda pobić rewelacyjnych My z Jedwabnego, to nie trafiłam jeszcze na złą książkę jej autorstwa. Nigdy nie byłaś Żydówką to kolejny reportaż nawiązujący do koszmaru Holokaustu, skupiający się na losach poszczególnych osób. Tutaj bohaterkami są dziewczynki, którym II wojnę światową udało się przetrwać, ale tylko one wiedzą, ile kosztowało to przeżycie. Utrata bliskich, oglądanie śmierci i nieludzkiej brutalności, przechodzenie z rąk do rąk różnych opiekunów i placówek, często próby odcięcia się od korzeni, bo otoczenie wyraźnie pokazało, że bycie Żydówką jest czymś, do czego lepiej się nie przyznawać. Bikont śledzi też dalsze losy bohaterek reportażu – czy zostały w Polsce czy też emigrowały, jaką religię wyznawały, czy założyły rodziny i ile członkowie tych rodzin wiedzieli o ich przeszłości… I przede wszystkim: jaki wpływ na ich dalsze życie miały tragiczne wydarzenia z dzieciństwa. Nigdy nie byłaś Żydówką to poruszająca lektura, zapadająca w pamięć, choć przecież sporo w temacie już czytałam. To nie jest historia wojny, Zagłady, nie ma tu wątków politycznych – to po prostu ludzkie historie i przez to jeszcze tragiczniejsze…

Przeczytane: 1.01.2024
Ocena: 7/10