
Autor: Isaac Bashevis Singer
Tytuł oryginału: דער קונצנמאַכער פֿון לובלין / Der kuncnmacher fun Lublin
Tłumaczenie: Krystyna Szerer
Literatura: żydowska
Wydawnictwo: Muza
Sztukmistrz z Lublina Singera chodził za mną już od dawna i w końcu zabrałam się za lekturę. Szybko wciągnęłam się w tę opowieść, podszedł mi styl autora i kreacja postaci. Główny bohater, Żyd Jasza Mazur, jest prawdziwym sztukmistrzem, którego pokazy zachwycają tłumy w Polsce pod rosyjskim zaborem. Sam mężczyzna jednak przepuszcza pieniądze, w dużej mierze na liczne kochanki, choć w Lublinie czeka na niego wierna żona. Wierna i religijna, podczas gdy Jasza wątpi w istnienie Boga, a żydowskich zwyczajów już dawno przestał przestrzegać. Jego świat jednak stanął na głowie, gdy zakochał się w pewnej wdowie z Warszawy – pojawia się mnóstwo pytań i wątpliwości: co z karierą, z żoną, z dotychczasowymi kochankami, skąd wziąć potrzebne na nowe życie pieniądze? Długie fragmenty Sztukmistrza z Lublina są pozbawione akcji, za to pełne przemyśleń, a także nawiązań do tradycji żydowskich, gdy bohatera nachodzi na religijność. A przecież nie przeszkadzało mi to, że akcji nie ma znowu tak dużo, bo książkę czytało się bardzo dobrze – nie wciągnęła mnie może aż tak, by nie móc jej odłożyć w tracie lektury, ale wciąż byłam ciekawa, co dalej.
Trochę zaskoczyło mnie zakończenie, ale myślę, że Singer świetnie podsumował w nim życie Jaszy. Jest to jedna z tych książek, co dają do myślenia, które nie uciekną szybko z głowy. Jest to dla mnie o tyle ciekawe, że w sumie żadnego z bohaterów nie potrafiłam polubić – mogłam im współczuć, ale wciąż nie była to sympatia. Ale mimo że Singer stworzył dość antypatyczne postaci, wciąż ich przygody śledziło się z ciekawością. No i ta XIX-wieczna Warszawa, świat polskich Żydów pod zaborami – niby to wszystko dzieje się w tle, a jednak wciąga i fascynuje. Zdecydowanie nie dziwi mnie popularność tej książki 🙂 .
Przeczytane: 18.08.2022
Ocena: 7/10








