
Autor: Wang Xiaobo
Tytuł oryginału: 黄金时代
Tłumaczenie: Katarzyna Sarek
Literatura: chińska
Wydawnictwo: Państwowy Instytut Wydawniczy
Dopiero po parudziesięciu stronach Złotych czasów skojarzyło mi się, że znam ten styl pisania, a krótkie zerknięcie do internetu pozwoliło mi się upewnić, że nie jest to moja pierwsza lektura Xiaobo. Parę lat temu czytałam słynną Miłość w czasach rewolucji… i nie spodobała mi się. Na tyle, że zapomniałam w ogóle, że ją czytałam 😉 . Zatem kiedy początek Złotych czasów też nieszczególnie do mnie trafił, rozważałam przerwanie lektury. Jednak nie była to gruba książka i postanowiłam dać jej szansę – całościowo muszę uznać, że podobało mi się bardziej niż Miłość w czasach rewolucji, ale większego zachwytu tu nie ma. Książka dzieli się na trzy rozdziały opisujące trzy etapy życia narratora zwanego Wang Er. Złote czasy to wczesna młodość, gdy bohater pracuje na wsi i odkrywa miłość fizyczną, Trzydzieści lat to czas, gdy pracuje on na uniwersytecie, zaś w Wieku dojrzałości starszy już i rozwiedziony Wang Er wspomina różne wydarzenia z przeszłości. A gdzieś dalej mamy rewolucję Mao, zwykłych ludzi na tle wielkiej polityki, no i seks, całkiem sporo seksu. Opisywanego często z masą dziwnych porównań, no ale tu powiedziałabym, że co kto lubi – Xiaobo słynie z dość specyficznego sposobu opisywania relacji seksualnych. Do tego trochę ironii i humoru, które tym razem całkiem nieźle do mnie trafiły i uprzyjemniły lekturę. Książkę czytało mi się dość szybko i choć nie sądzę, że zostanie mi na długo w pamięci, to cieszę się, że dałam chińskiemu autorowi drugą szansę – wiele razy wywołał na mojej twarzy uśmiech podczas lektury 😉 .
Przeczytane: 16.02.2023
Ocena: 6/10








