Opublikowany w Literatura piękna

Wang Xiaobo – Złote czasy

Tytuł: Złote czasy
Autor: Wang Xiaobo
Tytuł oryginału: 黄金时代
Tłumaczenie: Katarzyna Sarek
Literatura: chińska
Wydawnictwo: Państwowy Instytut Wydawniczy

Dopiero po parudziesięciu stronach Złotych czasów skojarzyło mi się, że znam ten styl pisania, a krótkie zerknięcie do internetu pozwoliło mi się upewnić, że nie jest to moja pierwsza lektura Xiaobo. Parę lat temu czytałam słynną Miłość w czasach rewolucji… i nie spodobała mi się. Na tyle, że zapomniałam w ogóle, że ją czytałam 😉 . Zatem kiedy początek Złotych czasów też nieszczególnie do mnie trafił, rozważałam przerwanie lektury. Jednak nie była to gruba książka i postanowiłam dać jej szansę – całościowo muszę uznać, że podobało mi się bardziej niż Miłość w czasach rewolucji, ale większego zachwytu tu nie ma. Książka dzieli się na trzy rozdziały opisujące trzy etapy życia narratora zwanego Wang Er. Złote czasy to wczesna młodość, gdy bohater pracuje na wsi i odkrywa miłość fizyczną, Trzydzieści lat to czas, gdy pracuje on na uniwersytecie, zaś w Wieku dojrzałości starszy już i rozwiedziony Wang Er wspomina różne wydarzenia z przeszłości. A gdzieś dalej mamy rewolucję Mao, zwykłych ludzi na tle wielkiej polityki, no i seks, całkiem sporo seksu. Opisywanego często z masą dziwnych porównań, no ale tu powiedziałabym, że co kto lubi – Xiaobo słynie z dość specyficznego sposobu opisywania relacji seksualnych. Do tego trochę ironii i humoru, które tym razem całkiem nieźle do mnie trafiły i uprzyjemniły lekturę. Książkę czytało mi się dość szybko i choć nie sądzę, że zostanie mi na długo w pamięci, to cieszę się, że dałam chińskiemu autorowi drugą szansę – wiele razy wywołał na mojej twarzy uśmiech podczas lektury 😉 .

Przeczytane: 16.02.2023
Ocena: 6/10

Opublikowany w Reportaż

John Glatt – Rodzina z domu obok

Tytuł: Rodzina z domu obok
Autor: John Glatt
Tytuł oryginału: The Family Next Door: The Heartbreaking Imprisonment of the Thirteen Turpin Siblings and Their Extraordinary Rescue
Tłumaczenie: Adrian Napieralski
Literatura: amerykańska
Wydawnictwo: Filia

Nie wiem, jak to się stało, ale nie słyszałam wcześniej o tragedii rodziny Turpinów – dlatego też reportaż Glatta poruszył mnie… Może nie od pierwszych stron, które są poświęcone historii rodzinnej parę pokoleń wstecz, ale wkrótce potem w lekturę się mocno wciągnęłam. Louise i David Turpin byli amerykańskim małżeństwem, które doczekało się trzynaściorga dzieci. Byli wiecznie zadłużeni, kilkakrotnie ogłaszali bankructwo, przeprowadzali się ze stanu do stanu, by zacząć od nowa i zatrzeć za sobą ślady – już samo to wystarczyłoby, że powinny się nimi zainteresować odpowiednie służby. Zwłaszcza, że dzieci nie chodziły do szkół (ojciec zarejestrował własną szkołę domową), a i u lekarzy właściwie nie bywały. Czerwonych lampek mogłoby tu się zapalić już wiele, ale amerykańska policja zareagowała dopiero wtedy, gdy jedna z córek uciekła z domu i zadzwoniła na numer alarmowy, po czym opowiedziała o warunkach, w jakich więzione jest rodzeństwo i o trwającej całe ich życie przemocy ze strony rodziców. Im dalej czytałam Rodzinę z domu obok, tym rosła we mnie złość – na ludzi, którzy byli w stanie tak znęcać się nad własnymi dziećmi, oraz nad państwem, które miało mnóstwo powodów i okazji do zareagowania… I nikt nigdy nie reagował. I choć książka nie jest napisana szczególnie wybitnym stylem, to opisane tu wydarzenia są na tyle poruszające, że czyta się rozdział za rozdziałem. Tragedia ujrzała światło dzienne w 2018 roku, a amerykańskie wydanie książki ukazało się już w roku 2019 – nic dziwnego więc, że ostatnie rozdziały są poświęcone leczeniu dzieci oraz sprawie sądowej. Jednak polskie wydanie ukazało się dopiero w roku 2022 i zabrakło mi w nim jakiegoś epilogu, dodatku, z którego można by poznać dalsze losy rodziny. Z artykułów w internecie wnioskuję, że nie było tu jeszcze szczęśliwego zakończenia, za to sporo innych problemów – myślę, że takie uzupełnienie po latach powinno stanowić integralną część lektury. Mimo to uważam Rodzinę z domu obok Glatta za bardzo ważny i ciekawy reportaż – warto przeczytać, szczególnie jeśli komuś (tak jak mi) szczegóły tej sprawy nie obiły się dotąd o uszy.

Przeczytane: 10.02.2023
Ocena: 7/10

Opublikowany w Popularnonaukowa

Marcin Popkiewicz – Świat na rozdrożu

Tytuł: Świat na rozdrożu
Autor: Marcin Popkiewicz
Literatura: polska
Wydawnictwo: Sonia Draga

Im więcej czytam takich książek, tym bardziej myślę, jak bardzo przerąbane mamy na tym świecie 😉 . Z jednej strony żyjemy w najlepszych możliwych czasach i choć nie wszystko jest idealnie, to jednak dziś przeciętny Kowalski żyje nieporównywalnie lepiej od dawnych władców – mamy tyle nowoczesnych udogodnień, gadżetów, możliwość podróży, dostęp do różnorodnego jedzenia… I mamy to wszystko na kredyt, który będą spłacały kolejne pokolenia. Owszem, żyjemy lepiej niż żyli nasi przodkowie… i najprawdopodobniej lepiej, niż będzie dane żyć kolejnym pokoleniom. Popkiewicz specjalizuje się w klimatologii i energetyce i na bazie solidnych badań naukowych opisuje współczesny świat oraz możliwe drogi, którymi możemy pójść, stojąc na tytułowym rozdrożu. Książka ukazała się jedenaście lat temu i bardzo żałuję, że nie ma w niej analizy tych ostatnich lat, zwłaszcza, że prognozy autora nie rozmijają się zbytnio z naszą rzeczywistością. Obecny kryzys, problemy geo-polityczne i związane z nimi skoki cen energii to była łatwa do przewidzenia oczywistość. Jednak pandemia i wybuch wojny w Ukrainie to mogłyby być ciekawe punkty do przeanalizowania – strach przed zależnością energetyczną od Rosji okazał się dla Europy lepszym bodźcem niż strach o przyszłość własną i kolejnych pokoleń. Mimo wszystko kolejnych problemów nie unikniemy – wykorzystujemy tę planetę do granic możliwości z nadzieją, że wymyślimy jakieś cudowne technologie, które nas uratują… albo to wszystko osiągnie punkt krytyczny, gdy nas już tu nie będzie. Niech kolejne pokolenia martwią się takimi drobnostkami jak katastrofy naturalne, brak wody pitnej, bardzo droga żywność, skończenie się surowców naturalnych i niewyobrażalny jeszcze wzrost kosztów energii, migracje na niespotykaną dotąd skalę… To wszystko się już zaczęło i rozkręca się coraz bardziej. Do tego dochodzi system gospodarczy i finansowy, który niekoniecznie uniesie kolejne kryzysy. Świat na rozdrożu to książka niezbyt optymistyczna, ale chyba nikt piszący o zmianach klimatycznych nie byłby tu w stanie napisać nic optymistycznego – jest źle i przyjdzie nam się zmierzyć z następstwami działań naszych i naszych przodków. Ale myślę, że naprawdę warto sięgnąć po tę lekturę, bo w sposób przejrzysty, w oparciu o mnóstwo danych i badań, opowiada o tym, w jaki sposób znaleźliśmy się na rozdrożu i jakie mamy dalej możliwości. Mnie nieco wynudziły rozdziały ekonomiczne, za dużo tu oczywistości (ale mówię to też jako osoba mająca z ekonomią kontakt na co dzień, więc rozumiem, że można się z tych rozdziałów też więcej nauczyć). Jednak fragmenty o surowcach naturalnych, o alternatywnych źródłach energii, o powiązaniach między różnymi dziedzinami gospodarki – to czytało mi się świetnie. Wymęczyły mnie nieco ostatnie rozdziały, gdy autor snuje marzenia co powinniśmy zrobić… tylko się jeszcze nie opłaca. Nam, bo może się opłacać przyszłym pokoleniom, ale to nie nasz problem, prawda? Było tu trochę powtórzeń i dłużyzn, wciąż jednak uważam, że po Świat na rozdrożu naprawdę warto sięgnąć – zwłaszcza, jeśli wydaje nam się, że przecież nie jest źle 😉 .

Przeczytane: 9.02.2023
Ocena: 7/10

Opublikowany w Historia

Błażej Torański – Kat polskich dzieci

Tytuł: Kat polskich dzieci. Opowieść o Eugenii Pol
Autor: Błażej Torański
Literatura: polska
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka

Książka Torańskiego powinna być przykładem, jak nie pisać o postaciach związanych z nazistowskimi obozami. I nie ma znaczenia, że Kat polskich dzieci opowiada o obozie dziecięcym w Łodzi, a nie jednym z większych i bardziej znanych obozów koncentracyjnych. Podtytuł tej książki – Opowieść o Eugenii Pol – sugeruje biografię, jednak bardzo trudno byłoby tę lekturę zaklasyfikować. Pierwsza i dość spora część opowiada o samym obozie, głównie za pośrednictwem wypowiedzi jego dawnych więźniów. Rozumiem, że było potrzebne takie wprowadzenie – dziecięcy obóz w Łodzi nie jest powszechnie znany – ale można to było zrobić inaczej… Dostaliśmy za to mocno powtarzające się (i nie tylko chodzi mi o to, że różni więźniowie powtarzali podobne historie, ale że jedną i tę samą wypowiedź autor przytaczał wielokrotnie) przykłady barbarzyńskiego traktowania dzieci, nieraz naturalistyczne, odpychające, dość obrzydliwe. A ja czytałam w życiu sporo literatury obozowej, nie oczekuję tu słodkich opisów – wiem jednak, że da się nawet ludzką tragedię opisać tak, by czytelnika od lektury nie odpychało. Torański nie poszedł jednak w tym kierunku.
Dotarłam w końcu do części poświęconych samej Eugenii Pol i wciąż trudno mi uznać Kata polskich dzieci za biografię. Autor pobieżnie przedstawił, jak doszło do tego, że młoda kobieta podpisała Volkslistę i trafiła jako pracowniczka do obozu w Łodzi, ale jej poprzednie życie nie miało większego znaczenia. Torański skupił się na samym obozie – znów mamy tu dziesiątki wypowiedzi dawnych więźniów (co ciekawe, niektóre były dla Pol pozytywne), po czym komentarze samej kobiety, oczywiście zaprzeczające oskarżeniom. Znów trochę opisów przemocy, po czym krótkie podsumowanie życia po obozie, areszt, proces. Dla mnie ta książka była mocno wybrakowana pod kątem biograficznym, za mało badań własnych autora, a za wiele cytatów (zwłaszcza tych nieprzyjemnych w lekturze). Na plus poruszenie ważnego i mało znanego tematu oraz przedstawienie opinii więźniów, zarówno negatywnie, jak i przychylnie nastawionych do Pol. Mimo to książki nie polecam – gdyby nie jej niewielka objętość, pewnie bym jej nie zmęczyła.

Przeczytane: 8.02.2023
Ocena: 4/10

Opublikowany w Biografie i wspomnienia

Danuta Augustyniak – 30 lat za kratami

Tytuł: 30 lat za kratami. Osobista opowieść dyrektorki polskiego więzienia
Autorka: Danuta Augustyniak
Literatura: polska
Wydawnictwo: Feeria

Chyba oczekiwałam czegoś innego po tej książce i w efekcie lektura okazała się dla mnie niemałym rozczarowaniem. Myślałam, że będzie to opis trudnej ścieżki kobiecej kariery w więziennictwie przeplatany samymi ciekawostkami z życia więzienia. I teoretycznie właśnie to dostałam, ale praktycznie… Miałam wrażenie, że czytam zbiór zachwytów autorki nad sobą samą – popartych dziesiątkami cytowanych przez nią wypowiedzi współpracowników. Większość pojawiających się w książce postaci Augustyniak umieściła tu tylko po to, by na początku w nią nie wierzyli, a potem się zachwycali, jaka to nie jest cudowna. I żeby nie było – nie sugeruję, że te wypowiedzi nie były prawdziwe i że autorka nie miała trudnego życia, próbując robić karierę w mocno męskim świecie. Po prostu ile można w kółko pisać o tym samym? Te fragmenty o kryzysowych sytuacjach w więzieniu, o samym systemie więziennictwa, o życiu i pracy więźniów – to wszystko było naprawdę fajnie opisane i czytało mi się dobrze. Szkoda, że życia więzienia jest tu zdecydowanie mniej niż samej autorki – jeśli kogoś to interesuje, to pewnie lektura mu się nawet spodoba (skądś te całkiem dobre recenzje się przecież biorą). Mnie 30 lat za kratami wymęczyło i z trudem dobrnęłam do końca.

Przeczytane: 2.02.2023
Ocena: 5/10

Opublikowany w Powieść historyczna

Beate Maly – Die Frauen von Schönbrunn

Tytuł: Die Frauen von Schönbrunn
Autorka: Beate Maly
Literatura: austriacka
Wydawnictwo: Ullstein Buchverlage GmbH

Bardzo przyjemna powieść historyczna z trochę nudnym wątkiem romansowym 😉 . Po Kobiety z Schönbrunnu sięgnęłam jeszcze w ubiegłym roku, natrafiając na tę książkę na półce z nowościami w wiedeńskiej księgarni. A że chcę czytać więcej po niemiecku, sięgać też częściej po austriacką literaturę, więc książkę kupiłam bez zastanowienia. Opis brzmiał zachęcająco – akcja toczy się w wiedeńskim ZOO podczas I wojny światowej i pracownicy starają się utrzymać ogród zoologiczny i same zwierzęta przy życiu, gdy wojna jest już przegrana i nawet ludzie ledwo wiążą koniec z końcem… Kobiety z Schönbrunnu czytałam dłużej, niż planowałam – po pierwsze ze względu na język (choć muszę przyznać, że książka jest napisana bardzo przystępnym niemieckim), a po drugie przez bardzo wolno rozkręcającą się akcję. Początkowe rozdziały są jeszcze spokojne i nudne – ciekawiej się robi, gdy nadchodzą trudniejsze czasy, a pomiędzy pracującymi w ZOO Emmą i Juliusem zaczyna iskrzyć 😉 . Nie jest to wymagająca lektura, przez większość czasu nie jest też szczególnie wciągająca, ale jednak końcowe rozdziały czytałam jednym tchem, bo byłam ciekawa, co dalej. Zakończenie dość przewidywalne, choć trochę inaczej, niż sama myślałam. Jeśli jednak potraktować Kobiety z Schönbrunnu jako lekką lekturę rozrywkową, do tego mającą pomóc w pracy nad językiem niemieckim – tutaj książka w 100% spełniła pokładane w niej nadzieje i z lektury jestem bardzo zadowolona 🙂 .

Przeczytane: 23.01.2023
Ocena: 7/10

Opublikowany w Reportaż

Heidi Blake – Krwawe pozdrowienia z Rosji

Tytuł: Krwawe pozdrowienia z Rosji. Jak Władimir Putin eliminuje swoich przeciwników
Autorka: Heidi Blake
Tytuł oryginału: From Russia with Blood
Tłumaczenie: Hanna Pustuła-Lewicka
Literatura: brytyjska
Wydawnictwo: W.A.B.

Trochę o putinowskiej Rosji już w minionym roku czytałam, ale reportaż Blake zapowiadał się na coś, co wciąż mogło mnie zaskoczyć. Bo choć autorka pisała też o tym, co wyprawia FSB w państwie, to jednak główna akcja książki dzieje się poza granicami Rosji – najczęściej w Wielkiej Brytanii. To właśnie Zjednoczone Królestwo, zaślepione szerokim strumieniem pieniędzy płynącym z Moskwy do Londynu, latami pozwalało Putinowi i jego agentom na zbyt wiele. Rosjanie uciekający przed władzą mogli w Wielkiej Brytanii liczyć na azyl… oraz śmierć z rąk putinowskich agentów i wyciszenie sprawy przez brytyjskie władze. Krwawe pozdrowienia z Rosji to opowieść o Borisie Bieriezowskim, Aleksandrze Litwinience i kilku innych osobach, które zaszły Putinowi za skórę, a następnie szukali bezpiecznego schronienia za granicą – jednak agenci FSB byli w stanie zlikwidować ich nawet tam. To reportaż fascynujący, a zarazem przerażający – zarówno jeśli chodzi o same zbrodnie, jak i brak działań brytyjskich władz, które nie chciały psuć politycznych relacji z Rosją. Całość jest dobrze napisana, to wynik rzetelnego śledztwa przeprowadzonego przez grupę reporterów, którym nie podobało się zamiatanie wszystkiego pod dywan. Ciekawie byłoby się jeszcze dowiedzieć coś więcej o samych mordercach, o działaniu FSB, ale tutaj już dostęp do informacji jest zapewne dużo bardziej utrudniony. Wciąż jednak reportaż czytało mi się bardzo dobrze i uzupełnił on moją wiedzę o inne aspekty rosyjskich zbrodni – warto sięgnąć po tę lekturę.

Przeczytane: 31.01.2023
Ocena: 7/10

Opublikowany w Klasyka, Literatura piękna

Jane Austen – Duma i uprzedzenie

Tytuł: Duma i uprzedzenie
Autorka: Jane Austen
Tytuł oryginału: Pride and prejudice
Tłumaczenie: Katarzyna Surówka
Literatura: brytyjska
Wydawnictwo: Zielona Sowa

Choć Duma i uprzedzenie to klasyka światowej literatury, nigdy nie miałam tej książki na swojej liście. Tłumaczyłam to sobie faktem, że romanse to mnie akurat nie interesują i nieważne, czy to klasyka czy też nie. Ale powieść Austen została wybrana w ramach styczniowego wyzwania, a ja postanowiłam się przełamać i dać jej szansę. A zaczynałam od zera, bo nie oglądałam nawet filmów, więc nie miałam w głowie ani zarysu fabuły, ani postaci bohaterów. Zaczęłam czytać… i wciągnęło mnie! 😉 Losy rodziny Bennetów (naiwna Jane, uprzedzona Elizabeth, irytujące do granic możliwości młodsze siostry oraz matka), mrukliwy pan Darcy, podatny na wpływy przyjaciela pan Bingley, zadufany pan Collins… Bohaterowie są wyraziści, ich rozmowy prowadzone z humorem i niebanalne, a to wszystko w zupełności wynagradza dość przewidywalną i nieskomplikowaną fabułę. Bo faktycznie pod kątem fabuły Duma i uprzedzenie nie powala, ot, romanse, spotkania, bale, rozmowy – nic szczególnego się tu nie dzieje. Ale uwielbiam, gdy autor(ka) pozwala czytelnikowi zgłębić myśli i zachowania bohaterów, pozwala obserwować i analizować zachodzące w nich zmiany. A tego, na szczęście, w najsłynniejszym dziele Austen nie brakowało – w końcu od początku całość dążyła do tego, by on przełamał swą dumę, a ona – uprzedzenia 😉 . No i ten styl, język – mimo że czytałam powieść w tłumaczeniu uznanym za jedno z najsłabszych, to i tak dialogi mnie wciągały i bawiły. Zdecydowanie nie żałuję, że i ja przełamałam swoje uprzedzenia do romansów, sięgając po tę lekturę – warto było.

Przeczytane: 26.01.2023
Ocena: 8/10

Opublikowany w Biografie i wspomnienia

Marc Randolph – Netflix

Tytuł: Netflix. To się nigdy nie uda
Autor: Marc Randolph
Tytuł oryginału: That Will Never Work: The Birth of Netflix and the Amazing Life of an Idea
Tłumaczenie: Agnieszka Brodzik
Literatura: amerykańska
Wydawnictwo: Sine Qua Non

Książkę Randolpha uznano za reportaż, choć dla mnie mieści się bardziej w kategorii Biografie i wspomnienia. Współzałożyciel Netflixa opowiada tu bowiem o tym, jak narodziła się idea serwisu, jak powstał i rozwijał się – aż do odejścia z firmy samego Randolpha. Nie ma tu jednak dokumentalnego stylu, nie ma jakiejś zewnętrznej i obiektywnej analizy początków firmy. Są za to… no właśnie, wspomnienia i trochę rad dla początkujących założycieli start-upów. Nie jest to złe, choć nie do końca tego po Netflixie się spodziewałam. Trzeba przyznać, że autor (albo ktoś piszący w jego imieniu, co by mnie tu wcale nie zdziwiło 😉 ) ma lekkie pióro i w przystępny sposób przedstawia początki serwisu, który dziś znany jest chyba każdemu. Dla mnie było tu sporo ciekawostek, bo nie miałam pojęcia, że Netflix wystartował jako internetowa wypożyczalnia DVD – w czasach, gdy mało kto miał jeszcze odtwarzacz DVD w domu. Firma wielokrotnie zmieniała model biznesowy, a działalność w obecnej formie rozpoczęła się już po odejściu Randolpha, więc o niej tutaj nie przeczytamy. Trochę szkoda, bo fajnie byłoby jednak dowiedzieć się nie tylko, jak ten Netflix powstał, ale jak osiągnął swój obecny sukces. Pojawiają się też pytania, jak niektóre wydarzenia mogłyby zostać przedstawione przez innych uczestników – Randolph wydawał się czasem podchodzić do wielu kwestii emocjonalnie i cóż, dostajemy w efekcie mocno subiektywny opis wydarzeń. Na szczęście książkę czytało mi się dobrze i szybko, trochę szczegółów pewnie zostanie mi w głowie, a całą resztę zawsze można doczytać w internecie 😉 .

Przeczytane: 24.01.2023
Ocena: 6/10

Opublikowany w Historia

Sławomir Koper, Tomasz Stańczyk – Kresy północy

Tytuł: Kresy północy. Wyprawa do polskich Inflant
Autorzy: Sławomir Koper, Tomasz Stańczyk
Literatura: polska
Wydawnictwo: Fronda

Seria książek Kopra i Stańczyka o polskich Kresach to jedna z moich ulubionych serii historycznych ostatnimi czasy. Tym razem sięgnęłam po Kresy północy – książkę napisaną w innym stylu niż czytane przeze mnie poprzednio Ostatnie lata…. Tutaj autorzy wędrują po polskich Inflantach, a ciekawostki historyczne przeplatają się z opowieściami z podróży. Osobiście wolałam te lektury złożone z samych ciekawostek, ale z drugiej strony interesujące jest przeczytać, co dziś zostało z miejsc niegdyś należących do Polski. Choć województwo inflanckie należało do Rzeczpospolitej dość krótko, a na przestrzeni wieków tereny te wielokrotnie przechodziły z rąk do rąk (walczyli o nie głównie Rosjanie, Szwedzi i Polacy), to polskich śladów na tych terenach nie brakuje. Dziś należą one do Estonii i Łotwy, w której otwarcie mówi się o tym, że nie ma co upamiętniać wydarzeń związanych z walkami okupantów na tych terenach – i nie sposób Łotyszy nie rozumieć w tej kwestii. W lekturze warto się jednak skupić właśnie na historii, w tak fascynujący sposób opisanej przez autorów. Z Kresów północy dowiedziałam się bardzo dużo o tym fragmencie polskiej historii – w końcu zazwyczaj książki o dawnych kresach mówią o wschodzie: Lwów, Wilno, Grodno… A mniej się pamięta, że Ryga podlegała polskim władcom, że biało-czerwoną flagę nadał Tartu (drugiemu największemu miastu Estonii współcześnie) sam Stefan Batory… Jak i wszystkie poprzednie lektury z tej serii Kresy północy czytało się bardzo szybko, każdy rozdział wciągał i uzupełniał moją wiedzę. I zachęcał do podróży w ślady autorów, by odkrywać nieistniejące już od wieków województwo inflanckie 🙂 .

Przeczytane: 21.01.2023
Ocena: 7/10