
Autor: Fredrik Kullberg
Tytuł oryginału: Kriget mot skönheten : Ett reportage om förfulningen av Sverige
Tłumaczenie: Aleksandra Sprengel
Literatura: szwedzka
Wydawnictwo: Dowody na Istnienie
Ciekawy i dobrze napisany reportaż, ze sporym potencjałem, ale… Kto wpadł na pomysł książki poświęconej architekturze bez żadnych zdjęć, rysunków, mapek? Skąd przeciętny czytelnik – i to jeszcze niepochodzący ze Szwecji, choć nawet Szwedom pewnie byłoby niełatwo – miałby wiedzieć, jak wygląda stary dworzec w małej mieścinie na północy, jedna z wielu starych tam w centrum kraju albo drewniany hotel w dawno już zapomnianym kurorcie nadmorskim…? Bo z opisów w książce ciężko to sobie wyobrazić, więc lektura Wojny z pięknem wymaga właściwie stale otwartej przeglądarki internetowej, by zobaczyć, jak wyglądają lub wyglądały wspomniane obiekty. Mocno irytujące podczas czytania, nie da się ukryć. Jednak kiedy miałam już zobrazowane miejsca z reportażu, czytało mi się go naprawdę dobrze. Kullberg podróżował po całej Szwecji, rozmawiał lub próbował rozmawiać z osobami odpowiedzialnymi za wyburzanie zabytkowych budynków (szczególnie w kwestiach kolejowych notorycznie odbijał się od ściany), wyszukał także innych rozmówców, którzy mogliby wnieść coś ciekawego do tematu. Fakt, że niektóre z tych wywiadów są rozgadane i trochę się dłużą, ale z całości wyłania się niezbyt pozytywny obraz Szwecji. Jest to kraj, dla którego praktyczność i użyteczność budynków zdecydowanie góruje nad ich pięknem czy całościową kompozycją krajobrazu. I dla tej praktyczności i pieniędzy warto burzyć zabytkowe budowle czy wycinać całe hektary lasu. Oczywiście z polskiego punktu widzenia w Szwecji nadal nie jest tak źle, gdzie im tam do naszej betonozy, ale tutaj świetnie się wpasowuje posłowie autorstwa Filipa Springera. Uwielbiam jego teksty o polskiej architekturze i tutaj odniósł się on w bardzo trafny sposób do tego, co się dzieje w Szwecji – owszem, skala jest inna, ale to wciąż jest ten sam problem. Problem, który coraz więcej ludzi zauważa (w Polsce mam wrażenie, że więcej, choć może to też kwestia tego, że jest w niej pod tym względem jednak dużo gorzej) i z którym próbuje walczyć. Tak, budynki użyteczności publicznej powinny być praktyczne, wygodne, ale powinny też komponować się z krajobrazem, współgrać z naturą i z otoczeniem. I z reportażu jasno wynika, że nawet ta zielona Szwecja pełna czerwonych domków ma z tym spory problem. Wojna z pięknem nie jest lekturą dla każdego – sporo tu szczegółów, przykładów, dość wnikliwego dziennikarskiego śledztwa przy jednoczesnym braku zdjęć. Powiedziałabym, że w książkę Kullberga mają szansę wciągnąć się osoby zainteresowane architekturą lub samą Szwecją – a najlepiej oboma tematami jednocześnie. Ode mnie jeszcze plus za wpadającą w oko, bardzo ładną okładkę 🙂
Przeczytane: 25.07.2023
Ocena: 6/10








