Opublikowany w Reportaż

Fredrik Kullberg – Wojna z pięknem

Tytuł: Wojna z pięknem. Reportaż o oszpecaniu Szwecji
Autor: Fredrik Kullberg
Tytuł oryginału: Kriget mot skönheten : Ett reportage om förfulningen av Sverige
Tłumaczenie: Aleksandra Sprengel
Literatura: szwedzka
Wydawnictwo: Dowody na Istnienie

Ciekawy i dobrze napisany reportaż, ze sporym potencjałem, ale… Kto wpadł na pomysł książki poświęconej architekturze bez żadnych zdjęć, rysunków, mapek? Skąd przeciętny czytelnik – i to jeszcze niepochodzący ze Szwecji, choć nawet Szwedom pewnie byłoby niełatwo – miałby wiedzieć, jak wygląda stary dworzec w małej mieścinie na północy, jedna z wielu starych tam w centrum kraju albo drewniany hotel w dawno już zapomnianym kurorcie nadmorskim…? Bo z opisów w książce ciężko to sobie wyobrazić, więc lektura Wojny z pięknem wymaga właściwie stale otwartej przeglądarki internetowej, by zobaczyć, jak wyglądają lub wyglądały wspomniane obiekty. Mocno irytujące podczas czytania, nie da się ukryć. Jednak kiedy miałam już zobrazowane miejsca z reportażu, czytało mi się go naprawdę dobrze. Kullberg podróżował po całej Szwecji, rozmawiał lub próbował rozmawiać z osobami odpowiedzialnymi za wyburzanie zabytkowych budynków (szczególnie w kwestiach kolejowych notorycznie odbijał się od ściany), wyszukał także innych rozmówców, którzy mogliby wnieść coś ciekawego do tematu. Fakt, że niektóre z tych wywiadów są rozgadane i trochę się dłużą, ale z całości wyłania się niezbyt pozytywny obraz Szwecji. Jest to kraj, dla którego praktyczność i użyteczność budynków zdecydowanie góruje nad ich pięknem czy całościową kompozycją krajobrazu. I dla tej praktyczności i pieniędzy warto burzyć zabytkowe budowle czy wycinać całe hektary lasu. Oczywiście z polskiego punktu widzenia w Szwecji nadal nie jest tak źle, gdzie im tam do naszej betonozy, ale tutaj świetnie się wpasowuje posłowie autorstwa Filipa Springera. Uwielbiam jego teksty o polskiej architekturze i tutaj odniósł się on w bardzo trafny sposób do tego, co się dzieje w Szwecji – owszem, skala jest inna, ale to wciąż jest ten sam problem. Problem, który coraz więcej ludzi zauważa (w Polsce mam wrażenie, że więcej, choć może to też kwestia tego, że jest w niej pod tym względem jednak dużo gorzej) i z którym próbuje walczyć. Tak, budynki użyteczności publicznej powinny być praktyczne, wygodne, ale powinny też komponować się z krajobrazem, współgrać z naturą i z otoczeniem. I z reportażu jasno wynika, że nawet ta zielona Szwecja pełna czerwonych domków ma z tym spory problem. Wojna z pięknem nie jest lekturą dla każdego – sporo tu szczegółów, przykładów, dość wnikliwego dziennikarskiego śledztwa przy jednoczesnym braku zdjęć. Powiedziałabym, że w książkę Kullberga mają szansę wciągnąć się osoby zainteresowane architekturą lub samą Szwecją – a najlepiej oboma tematami jednocześnie. Ode mnie jeszcze plus za wpadającą w oko, bardzo ładną okładkę 🙂

Przeczytane: 25.07.2023
Ocena: 6/10

Opublikowany w Literatura piękna

Angel Wagenstein – Pięcioksiąg Izaaka

Tytuł: Pięcioksiąg Izaaka
Autor: Angel Wagenstein
Tytuł oryginału: Петокнижие Исаково
Tłumaczenie: Kamelia Mincheva-Gospodarek
Literatura: bułgarska / żydowska
Wydawnictwo: Zysk i S-ka

Jaka to była fajna niespodzianka – lektura tej książki! Dla mnie już sama zapowiedź brzmiała ciekawie, bo miała być to powieść o życiu w Europie w pierwszej połowie XX wieku z punktu widzenia Żyda… i miała być to powieść pozytywna. Czy w ogóle dałoby się pisać w sposób wesoły o tamtych wydarzeniach? Wagenstein udowadnia, że tak i ku mojemu zaskoczeniu wielokrotnie się śmiałam podczas czytania. Główny bohater i narrator Pięcioksięgu Izaaka to Izaak Blumenfeld, który podzielił swoje życie na pięć części (każda odpowiada innej księdze), w zależności od ojczyzny. Ale Izaak się nie przeprowadzał, a przynajmniej nie z własnej woli, to Europa się zmieniała. I tak pochodzący z okolic Drohobycza Żyd rodzi się jako obywatel Austro-Węgier, by po przegranej I wojnie światowej stać się Polakiem, następnie po 17.09.1939 – obywatelem ZSRS, a od lata 1941 już nawet nieobywatelem III Rzeszy. Tutaj następują przymusowe przeprowadzki, obozy koncentracyjne, aż w końcu Izaak ląduje w Wiedniu, w niepodległej Austrii… nie na długo, bo przypomina sobie o nim ZSRS, który z ochotą wysyła mężczyznę na reformację przez pracę… gdzieś na dalekiej Syberii. Żywot Izaaka wydaje się pasmem nieszczęść, ale bohater podchodzi do niego w sposób raz filozoficzny, raz humorystyczny. Książka pełna jest żydowskiego humoru i anegdotek, które rozjaśniają nawet najciemniejsze fragmenty lektury. Akcja pędzi do przodu w zawrotnym tempie, na oczach czytelnika zmienia się cały świat, a bohater musi się do niego dostosować, choć nie przychodzi mu to łatwo. Pięcioksiąg Izaaka to lektura, przy której nie można się nudzić, zmuszająca do smutnych refleksji, ale i wywołująca szeroki uśmiech. Gorąco polecam! 🙂

Przeczytane: 24.07.2023
Ocena: 8/10

Opublikowany w Fantastyka

Rebecca F. Kuang – Wojna makowa

Tytuł: Wojna makowa
Autorka: Rebecca F. Kuang
Tytuł oryginału: The poppy war
Tłumaczenie: Grzegorz Komerski
Literatura: amerykańska
Wydawnictwo: Fabryka Słów

Ciekawe, czy Wojna makowa spodobałaby się bardziej, gdybym ją czytała zamiast słuchać. Bo mi na słuchaniu ciężko się skupić i książkę Kuang męczyłam dobre dwa miesiące, na nudniejszych fragmentach mając dość już po kilkunastu minutach słuchania. Mocno wciągnęłam się dopiero w ostatniej 1/3 Wojny makowej – i to na tyle, że z ciekawością sięgnę po kontynuację… Jednak czytając tym razem 😉 . Ale zachwyty nad książką rozumiem, bo i dla mnie lektura przyniosła powiew świeżości, nie czytałam jeszcze fantastyki w tym stylu. Mam tu na myśli świat przedstawiony odnoszący się do kultury azjatyckiej (jakoś zazwyczaj czytałam fantasy w stylu europejskiego średniowiecza lub odległej przyszłości) oraz fakt, że głównym bohaterom naprawdę wiele rzeczy się nie udaje. Przeciwnik jest potężny, przywódcy wcale nie tacy nieskazitelni, a popełnianie błędów jest rzeczą ludzką. Tak samo jak bolesna zapłata za te błędy. Podobało mi się też, że postacie są mocno niejednoznaczne, nawet głównych bohaterów nie da się ot tak lubić – Rin jest jeszcze niedojrzała i impulsywna, Altan wręcz szalony, a Kitay, którego nawet polubiłam w czasach akademickich, też na wojnie się zmienił w nieco irytujący sposób… Z kolei Nezha nagle z dupka stał się niemal najlepszym przyjacielem bohaterki?
Wojna makowa to powieść dość nierówna. Zaczyna się całkiem ciekawie – o życiu akademickim w Sinegardzie, mimo dłużyzn, słuchało mi się całkiem nieźle i zaciekawił mnie ten świat. Potem wszystko się jednak rozjechało, trochę polityki, trochę historii i legend, skakania z tematu na temat – część środkowa to był ten moment, na którym utknęłam na długie tygodnie. No i końcówka, działania wojenne, Cike pod dowództwem Altana… To zdecydowanie najmocniejsza część książki 🙂 . I może właśnie przez to dobre zakończenie nie zniechęciłam się do Wojny makowej, a nawet uznałam ją za dobrą lekturę i liczę, że w kolejnych tomach Kuang się rozkręci z akcją, nie będzie już więcej takich dłużyzn 😉

Przeczytane: 22.07.2023
Ocena: 6/10

Opublikowany w Ciekawostki podróżnicze

Mirosław Prandota – Przepustka do raju

Tytuł: Przepustka do raju
Autor: Mirosław Prandota
Literatura: polska
Wydawnictwo: Psychoskok

Sama nie do końca wiem, co mam myśleć o Przepustce do raju Prandoty. Bo z jednej strony nie da się zaprzeczyć, że autor dobrze poznał Szwecję, jej wady i zalety i konkretnie się do nich w swojej książce odniósł. Nie dostaniemy tu więc samych poprawnych politycznie zachwytów nad tym skandynawskim krajem ani patriotycznego wywyższania Polski nad Szwecję. Prandota w dość ciekawy sposób opisuje kwestie, w których Szwecja prześcignęła Polskę o lata świetlne, co było dobre, ale z czasem się zmienia na gorsze, a także co – według niego – Szwedom nie wyszło. I naprawdę w większości tych kwestii nie da się z autorem nie zgodzić, jeśli północny kraj miało się okazję trochę lepiej poznać. Ale… No właśnie, niestety tych ale jest całkiem sporo. Po pierwsze, autor spędził bardzo dużo czasu w Szwecji w latach ’70-’90 i choć później na północ wracał, to jednak spora część książki jest poświęcona tamtym czasom. A dziś już ani Szwecja ani Polska nie jest takim krajem, jakim były wtedy. Są tu jakieś odniesienia do tego tematu, szczególnie w kontekście masowej migracji, ale to ledwo końcówka Przepustki do raju, wyglądająca, jakby dopisana na tempo. Po drugie – za dużo w tej książce autora. W efekcie na pewno nie jest to reportaż, jak klasyfikują ją portale internetowe, a bardziej zbiór ciekawostek podróżniczych i wspomnień Prandoty z podróży i pracy w Szwecji oraz rozmów ze znajomymi. A komentarze i poglądy autora to już coś, z czym często mi było nie po drodze. Jako przykład podam chociażby kwestię ochrony praw dziecka w Szwecji – Prandota wspomniał o koledze, który bił swoje dziecko, co zauważył sąsiad, który następnie poinformował odpowiednie służby. Autor widzi tu jedynie winę wtrącającego się sąsiada, któremu nawet za wścibstwo nie można przywalić, więc biedny kolega się musiał przeprowadzić, bo przecież dzieci bić nie przestanie, to jedyna słuszna metoda wychowawcza… Kilka takich perełek sprawiło, że książka mi coraz bardziej zgrzytała i choć nie odmówię autorowi spostrzegawczości, jeśli chodzi o zachodzące w Szwecji zmiany, to Przepustkę do raju uznałam za lekturę bardzo przeciętną.

Przeczytane: 19.07.2023
Ocena: 5/10

Opublikowany w Kryminał, Powieść historyczna

Niklas Natt och Dag – 1793

Tytuł: 1793
Autor: Niklas Natt och Dag
Tytuł oryginału: 1793
Tłumaczenie: Wojciech Łygaś
Literatura: szwedzka
Wydawnictwo: Sonia Draga

Powinnam chyba uważniej czytać recenzje przed sięgnięciem po lekturę, bo choć wiedziałam, że 1793 jest thrillerem historycznym, to nie spodziewałam się po tej książce takiego nagromadzenia brutalności i tragizmu. Czytałam i zastanawiałam się, czy komukolwiek przytrafi się tu coś pozytywnego, czy znów w każdym kolejnym rozdziale autor będzie się starał wymyślać nowe okropieństwa…? Dla mnie było tego za dużo, męczyła mnie lektura i potrzebowałam odskoczni w coś lżejszego, normalniejszego. Muszę jednak przyznać, że Natt och Dag pisze fajnym stylem i umiejętnie buduje napięcie – nawet jeśli zakończenie nieszczególnie do mnie trafiło, to w trakcie lektury nie potrafiłabym się domyślić, jak rozwiązana zostanie zagadka morderstwa. Spodobało mi się też podzielenie książki na części opowiadające o różnych bohaterach – ich losy kawałek po kawałku rozjaśniają sytuację, aż do końcowych rozdziałów, gdy przyjdzie im się ze sobą spotkać. Zatem najpierw poznajemy dawnego prawnika Wingego, który wraz z pomocnikiem strażnika Cardellem próbują rozwikłać tajemnicę tragicznie zmasakrowanych zwłok wrzuconych do jednego ze sztokholmskich jezior. Następnie śledzimy losy dwójki uboższych mieszkańców Sztokholmu – Christophera Blixa, który wpędza się w długi i poważne problemy, oraz Annę Stinę, którą odtrącony wielbiciel oskarża o prostytucję… Sztokholm końca XVIII wieku to miasto brudne, niespokojne, pełne ludzi zniszczonych fizycznie i psychicznie prowadzonymi przez kraj wojnami – to miasto, w którym ludzkie życie nie ma większego znaczenia i autor świetnie to oddaje. Do tego zaimponowała mi praca w tle, którą Natt och Dag musiał wykonać, by tak dokładnie oddać obraz Sztokholmu z tamtych lat – nazwy ulic, miejsc, nazwiska postaci u władzy… to wszystko są prawdziwe informacje. Dla mnie była to za ciężka książka, wciąż jednak oceniam ją jako dobrą – wyobrażam sobie, że miłośnicy brutalnych kryminałów mogą się nią zachwycać jeszcze bardziej 😉 .

Przeczytane: 17.07.2023
Ocena: 6/10

Opublikowany w Reportaż

Remigiusz Ryziński – Hiacynt

Tytuł: Hiacynt. PRL wobec homoseksualistów
Autor: Remigiusz Ryziński
Literatura: polska
Wydawnictwo: Czarne

Irytuje mnie trochę, gdy książka ma spory potencjał, którego autor w pełni nie wykorzystuje. Zwłaszcza w sytuacjach, gdy temat niemal broni się sam, jak to jest w przypadku Hiacynta. Akcja Milicji Obywatelskiej skierowana w latach osiemdziesiątych przeciw homoseksualistom w PRL nie jest tajemnicą, ale mało kto zna jej szczegóły – Ryziński mógł więc tu zebrać w całość historię, uporządkować dostępne dokumenty i dopuścić ludzi do głosu. Osobiście mam wrażenie, że autor za bardzo próbował skupić się na dokumentach (których część zniszczono, a część nadal jest utajniona, więc nie ma do nich dostępu), a za mało po prostu rozmawiał z ludźmi. Bardziej precyzyjnie – z ofiarami akcji, bo ze strony władz całkiem dobrze temat został opracowany. Ale choć pojawiają się w książce sylwetki osób homoseksualnych, brakuje mi tu takiego ludzkiego ujęcia: co ci ludzie myśleli, jak wyglądało ich życie w PRL i relacje z innymi, jaki wpływ na ich codzienność miała akcja Hiacynt…? Tu naprawdę można by sporo dodać, rozszerzyć i uczynić ten reportaż zdecydowanie lepszym. Nie przeszkadzało mi z kolei to, na co narzekało wielu czytelników – chaos chronologiczny w książce. Owszem, Ryziński nie przedstawiał wydarzeń po kolei, skupiał się raczej na poszczególnych wątkach i to wokół nich krążył. Mi taki układ odpowiadał, choć rozdział rozdziałowi nierówny – jedne czytało mi się bardzo dobrze, inne mnie nudziły. Przydałby się też bardziej obszerny wstęp ujmujący chronologicznie całą akcję, żeby czytelnikowi było potem łatwiej umiejscowić w czasie opisywane sytuacje. Ogólnie rzecz ujmując jest to po prostu dobry reportaż – w żaden sposób nie wyjątkowy czy świetny, mający swoje wady, ale też pozwalający zapoznać się bardziej szczegółowo z tematem. Mimo wszystko, spodziewałam się tu znacznie więcej 😉 .

Przeczytane: 15.07.2023
Ocena: 6/10

Opublikowany w Reportaż

Christina Lamb – Nasze ciała, ich pole bitwy

Tytuł: Nasze ciała, ich pole bitwy. Co wojna robi kobietom
Autorka: Christina Lamb
Tytuł oryginału: Our Bodies, Their Battlefield
Tłumaczenie: Agnieszka Sobolewska
Literatura: brytyjska
Wydawnictwo: Znak Literanova

Książka z tych, które przeczytać po prostu trzeba, choć zostawia czytelnika z mieszanką tylu strasznych emocji, że ciężko je potem ująć w słowa. Lamb jeździła po świecie, rozmawiała z ofiarami przemocy seksualnej podczas konfliktów zbrojnych i po nich, a także z ludźmi, którzy tym ofiarom próbowali pomagać na różne sposoby. Sięgając do historii i gwałtów czerwonoarmistów na Niemkach i kobietach innych narodowości, przez wojnę w byłej Jugosławii, ludobójstwo w Rwandzie, eksterminację jezydów w Iraku, po brutalne ataki w Demokratycznej Republice Konga, porwania Boko Haram i tragedię ludu Rohinja… A to tylko przykłady, wyrywki tego, co dzieje się, gdy dochodzi do działań wojennych. Autorka udowadnia, że na wojnie zdecydowanie gorzej być cywilną kobietą niż walczącym żołnierzem, bo wróg uderzając w kobiety, niszczy całe społeczeństwo. Gwałcąc i torturując je, sprawia, że często tracą nie tylko własną godność, ale i zdolność do rodzenia dzieci, odchodzą od nich mężowie, nieraz odwraca się też i społeczność, z której trzeba uciekać jak najdalej… A kiedy gwałty stają się zjawiskiem masowym, gdy rozpada się cała społeczność, wojsku może zostać co najwyżej zemsta, a nie obrona.
Lamb rozmawia z bohaterkami reportażu i pokazuje, że dzisiejszy świat wciąż nie potrafi rozmawiać z tymi, które doświadczyły takiej tragedii. Nie ma dla nich sprawiedliwości, bo za sprawiedliwość wciąż często odpowiadają mężczyźni uważający, że gwałt to naturalna część wojny, a zbrodniarzy łatwiej sądzić za ludobójstwo czy inne, gorsze przestępstwa. I tak kobiety stają się ofiarami po raz drugi, gdy żadne prawo nie staje po ich stronie. Lamb rozmawia jednak też z ludźmi, którzy starają się to zmienić i choć ich wysiłki często trafiają w próżnię, małymi krokami odnosi się niewielkie sukcesy. Największe wrażenie wywarły tu na mnie wyznania Denisa Mukwege, kongijskiego laureata Pokojowej Nagrody Nobla – ginekologa, który pomógł już ponad 50.000 ofiarom gwałtów, z których najmłodsze miały ledwo kilka miesięcy… Nie da się przejść obojętnie obok tej lektury, przeraża, wciąga, pozostaje w głowie na bardzo, bardzo długo. Wszystko jest tu świetnie dopracowane, od języka i stylu, przez niewielką, ale zauważalną obecność autorki w reportażu, po wybór tematów i pełne empatii podejście do rozmówczyń. Lektura obowiązkowa.

Przeczytane: 12.07.2023
Ocena: 9/10

Opublikowany w Popularnonaukowa, Poradniki

Anders Hansen – Wyloguj swój mózg

Tytuł: Wyloguj swój mózg
Autor: Anders Hansen
Tytuł oryginału: Skärmhjärnan
Tłumaczenie: Emilia Fabisiak
Literatura: szwedzka
Wydawnictwo: Znak

Sporo tu oczywistości, ale przystępnie zaserwowanych, a do tego popartych statystykami i niekiedy ciekawymi badaniami. Choć początek nie zapowiadał się najlepiej (gdy zobaczyłam te pierwsze strony pełne kropek, zaczęłam się nawet zastanawiać, czy mi się coś w czytniku nie zepsuło… 😉 ), to na szczęście z każdym kolejnym rozdziałem książka Hansena rozkręcała się. Podobało mi się też, że Wyloguj swój mózg nie jest napisane w formie poradnika rób / nie rób, bo takie książki mocno mnie irytują – autor po prostu przedstawia badania i pokazuje, jaki wpływ na nas mają nowoczesne technologie i dlaczego dobrze czasem zrobić sobie od nich przerwę. Niby wszystko to wiemy, ale niewiele robimy – mi parę szczegółów dało do myślenia 😉 . Nie ma co oczekiwać, że lektura zmieni świat, ale jest ciekawym i lekkim przerywnikiem od tego, co czytam zazwyczaj – choć autor jest psychiatrą, starał się przedstawić swoje argumenty ludzkim językiem, nie ma tu zbyt wielu naukowych wstawek i książkę czyta się szybko. Na koniec pozostaje wrażenie, że Ameryki to Hansen nie odkrył, ale fajnie uporządkował dostępne informacje i trochę ciekawostek do dyskusji tematycznych podrzucił 😉 .

Przeczytane: 7.07.2023
Ocena: 6/10

Opublikowany w Ciekawostki podróżnicze

Łukasz Dąbrowski, Konrad Niedziułka, Jakub Stankowski – Urbex History

Tytuł: Urbex History. Wchodzimy tam, gdzie nie wolno
Autorzy: Łukasz Dąbrowski, Konrad Niedziułka, Jakub Stankowski
Literatura: polska
Wydawnictwo: Otwarte

Spodziewałam się po tej książce czegoś zdecydowanie innego, a Urbex History tylko utwierdziło mnie w przekonaniu, że nie ma co sięgać po książki blogerów/vlogerów oparte tylko na popularności ich kanałów. Ja ich kanału na YT nie oglądałam, ale ciekawiła mnie sama idea urbexu i pomyślałam, że z przyjemnością dowiem się czegoś o polskich początkach i ciekawych miejscówkach. Tymczasem książka napisana przez chłopaków o czymś takim w ogóle nie mówi. Co zatem tu znajdziemy? Wspominki o powstaniu kanału na YT i tło organizacyjne oraz towarzyskie wypraw… Jeśli się nie oglądało filmików, do których nawiązują autorzy, to często nie idzie sobie wyobrazić, o co chodzi. Z ciekawości więc obejrzałam ze 2 filmiki, ale mimo wszystko nie poprawiło to mojego odbioru lektury… Do tego Urbex history jest przesycone przekomarzaniem się i głupimi żartami między autorami (każdy rozdział jest opowieścią snutą przez jednego z nich wzbogaconą wstawkami pozostałych) – może te komentarze są śmieszne dla nich samych, ale dla mnie to była kompletna żenada… Gdyby nie parę ciekawostek o nieznanych mi miejscach i jeszcze całkiem znośny wstęp, to pewnie nie dokończyłabym lektury, a tak przebrnęłam przez nią, ale nie czuję, żeby wniosła cokolwiek wartościowego do mojego życia. To książka tylko dla fanów kanału YT Urbex history i specyficznego poczucia humoru jego autorów.

Przeczytane: 5.07.2023
Ocena: 4/10

Opublikowany w Antyutopia, Literatura piękna

Agustina Bazterrica – Wyborny trup

Tytuł: Wyborny trup
Autorka: Agustina Bazterrica
Tytuł oryginału: Cadáver exquisito
Tłumaczenie: Patrycja Zarawska
Literatura: argentyńska
Wydawnictwo: Mova

Lubię wszelakie dystopie i wszelakie negatywne obrazy przyszłości świata – może to niezdrowa fascynacja, ale cóż poradzić 😉 . Kiedy więc przeczytałam o Wybornym trupie – książce, w której ludzie w przyszłości skręcili w kierunku kanibalizmu – też zaciekawiłam się tym pomysłem. Zniechęcały mnie jedynie komentarze o zbyt naturalistycznych i brutalnych opisach, ale może nastawiłam się na coś gorszego, a może za dużo okropieństw już w życiu czytałam – bądź co bądź nie było źle. Tak, język jest konkretny, opisy mocno szczegółowe, ale to wszystko bardzo pasuje do treści i świata przedstawionego – nie potrafiłabym sobie wyobrazić tej książki bez takich opisów. W Wybornym trupie widzimy świat po Przemianie, czyli momencie, gdy z powodu atakującego zwierzęta wirusa trzeba było wszystkie wybić. Czy wirus naprawdę istniał, czy też była to medialna propaganda, by walczyć z przeludnieniem – nie wiadomo, ale władze podjęły decyzję, że skoro człowiek nie może obyć się bez mięsa, czas zacząć hodować i przerabiać na mięso ludzi. Cały ten świat czytelnik ogląda z punktu widzenia bohatera, który kiedyś pracował w rzeźni, a po Przemianie został w branży – zmienił się tylko surowiec, z którym pracuje… Trafiła do mnie charakterystyka bohaterów, ich zachowania, choć nie zawsze przewidywalne (zakończenie mnie zaskoczyło, ale pasowało mi do tej książki), spodobały mi się język i styl. Pierwszym rozdziałom lektury towarzyszył ciągle jakiś wewnętrzny niepokój – niby wiadomo, że to antyutopia, ale sama ta wizja świata wywoływała spory dyskomfort we mnie, jakieś takie pytanie czy to aby na pewno niemożliwe? 😉 Wyborny trup to dobra i wciągająca książka, choć dość krótka – przeczytałam ją za jednym podejściem i myślę, że na dłuższy czas pozostanie mi w pamięci.

Przeczytane: 4.07.2023
Ocena: 7/10