Opublikowany w Powieść historyczna

Maciej Hen – Segretario

Tytuł: Segretario
Autor: Maciej Hen
Literatura: polska
Wydawnictwo: Wyd. Literackie

To moje drugie spotkanie z powieściami historycznymi Macieja Hena i choć może nie jest to klasyka gatunku, to muszę przyznać, że książki trzymają poziom i czyta się je bardzo dobrze. Segretario opowiada o życiu Filipa Kallimacha, XV-wiecznego poety włoskiego, który wiele lat spędził w Krakowie, będąc m.in. doradcą króla Jana Olbrachta. Wydarzenia czytelnik poznaje z punktu widzenia Georga Starkfausta, sekretarza Kallimacha, który tak naprawdę jest… kobietą. Niemiecką dziewczyną, która chciała wyrwać się z domu i rozpocząć edukację, czego nie mogła robić w tamtych czasach pod własnym imieniem. Przebrała się więc za mężczyznę, przeprowadziła do Krakowa, rozpoczęła studia na Akademii, jednocześnie pracując jako sekretarz poety i mieszkając w jego domu. Narratorka pisze listy do swojej przyjaciółki z dzieciństwa, opowiadając w nich najpierw o swojej podróży do Polski, o średniowiecznym Krakowie, o nauce i o tym, jak ciężko jej się ukrywać – przyznam, że takie ciekawostki z życia kobiety udającej mężczyznę były dla mnie prawdziwym smaczkiem i bardzo urozmaiciły lekturę.
Trochę mniej trafił do mnie sam Filip Kallimach, choć sporo się o nim dowiedziałam z powieści Hena. Jednak, jako że konstrukcja powieści jest, jaka jest, tzn. historię poety poznajemy z ust jego sekretarza zdającego relację swojej przyjaciółce, jest ta historia mocno wyrywkowa i często nieułożona chronologicznie. O niektórych faktach narratorka dowiaduje się wcześniej, a szczegóły poznaje wiele miesięcy później, o niektórych rzeczach nie dane się jej nigdy dowiedzieć. Trochę ta wyrywkowość mnie na początku męczyła, zwłaszcza że przeplatała się z opowiadaniami dziewczyny o jej własnym życiu, jej wspomnieniami, różnymi wątkami związanymi z bieżącymi problemami Kallimacha… Nie jestem fanką skakania po tematach i po różnych okresach, więc psuło mi to trochę odbiór lektury. Z drugiej jednak strony podobało mi się, że opowieść toczy się w formie listów, więc chyba nie mogłam uniknąć takiej a nie innej mieszanki tematów 🙂 . Książkę uznaję jednak za bardzo fajną i polecam fanom powieści historycznych.

Przeczytane: 5.12.2023
Ocena: 7/10

Opublikowany w Popularnonaukowa

Katarzyna Kłosińska, Michał Rusinek – Dobra zmiana

Tytuł: Dobra zmiana. Czyli jak się rządzi światem za pomocą słów
Autorzy: Katarzyna Kłosińska, Michał Rusinek
Literatura: polska
Wydawnictwo: Znak

Ciekawa książka dla tych, których fascynuje to, jak język kreuje rzeczywistość. Katarzyna Kłosińka – filolożka i językoznawczyni – oraz Michał Rusiek – literaturoznawca i pisarz – zgłębili język stosowany przez polityków PiS za czasów kadencji 2015-19. Książkę podzielili na wiele krótkich rozdziałów, każdy poświęcony danemu hasłu, np. Smoleńsk, wina Tuska, gender, lewak czy tytułowa dobra zmiana. Wiele z tych haseł weszło na stałe do języka polskiego – niektóre w takim znaczeniu, jakie nadał im PiS, inne – jak chociażby gorszy sort -stały się bronią obosieczną, bo trafiły na podatny grunt polskiego sarkazmu. Spodobał mi się styl, jakim posługują się autorzy, przypadła mi do gustu też analiza językowa wielu wyrażeń oraz trafne zebranie w całość pisowskiej propagandy.
Nie jest to jednak świetna książka, bo sporo rzeczy też mi w niej nie pasuje. Przede wszystkim powtarzalność, zbyt wiele haseł odnosi się w gruncie rzeczy do podobnych kwestii, a przytaczanych cytatów jest po prostu za dużo. Nie potrzebuję kilkunastu wypowiedzi polityków na dowód, że używają oni jakiegoś zwrotu – skoro i do mnie na emigracji ten zwrot dotarł; do tego propagandowy język pisowców jest naprawdę ciężki do zniesienia w takiej ilości. Po drugie, czasem miałam wrażenie, że autorzy aż nadto próbowali podkreślać to, jak bardzo politycy chcą manipulować społeczeństwem za pomocą języka – czy naprawdę potrzeba aż tak podkreślać oczywistości? Więc o ile pierwsze rozdziały pochłaniałam z ciekawością, to potem, przy niektórych powtarzalnych hasłach, bardziej kartkowałam niż czytałam całość. Myślę, że jednak mimo wszystko jest to wartościowa lektura i warto się z nią zapoznać, jeśli lubi się takie językowe ciekawostki.

Przeczytane: 5.12.2023
Ocena: 6/10

Opublikowany w Reportaż

Maciej Falkowski – Armenia

Tytuł: Armenia. Obieg zamknięty
Autor: Maciej Falkowski
Literatura: polska
Wydawnictwo: Czarne

Jest coś fascynującego w krajach Kaukazu, co sprawia, że z ciekawością sięgam po książki o tym regionie. Falkowski w Armenii często powołuje się na twórczość Góreckiego, której sam nie dorównuje, choć trzeba przyznać, że z drugiej strony jest to lektura bardziej dla laików; u Góreckiego miałam wrażenie, że czytelnik o Kaukazie musi już coś na start wiedzieć. Falkowski opowiada o Armenii z różnych perspektyw – pierwsza połowa to głównie tematy historyczne i polityczne, które trudno jednak nazwać reportażem. To bardziej nietrzymająca się kupy i chronologii mieszanka faktów na wspomniane tematy. Dłuuugo męczyłam te pierwsze rozdziały i kilka razy chciałam się poddać – jeśli mam czytać o historii, to wolę sięgnąć po porządną lekturę historyczną, a nie taki miszmasz. Na szczęście w dalszej części zrobiło się dużo lepiej – przede wszystkim Falkowski dopuścił do głosu zwykłych Ormian, opowiadał o życiu w kraju, religii, emigracji, pracy, korupcji. Tu też przeplatały się elementy historyczno-polityczne, ale tak, jak to powinno być w reportażu, uzupełniały one treść, a nie same były tą treścią. Niestety, taka nierówność lektury musi mieć wpływ na moją ocenę i 6/10 to efekt tego, że druga część, którą mam jednak bardziej na świeżo w pamięci, była dobra. Ale ten początek to jakaś pomyłka… 😉

Przeczytane: 1.12.2023
Ocena: 6/10

Opublikowany w Literatura piękna

Djaïli Amadou Amal – Niecierpliwe

Tytuł: Niecierpliwe
Autorka: Djaïli Amadou Amal
Tytuł oryginału: Les Impatientes
Tłumaczenie: Joanna Kluza
Literatura: kameruńska
Wydawnictwo: NOWE

Niecierpliwe to jedna z tych książek, po które pewnie sama bym nigdy nie sięgnęła (albo nawet i nigdy o niej nie usłyszała), gdyby nie wybór tej lektury w Klubie Książkowym. Amal to kameruńska pisarka, która nie miała łatwego życia i zapewne ślady jej doświadczeń możemy znaleźć i w Niecierpliwych. Książka opowiada o losach trzech kobiet należących do dużej muzułmańskiej rodziny w Kamerunie – każda z trzech części powieści to opowieść o jednej z nich. Najpierw zatem poznajemy nastoletnią Ramlę, której zaręczyny z ukochanym zostają zerwane, gdy rodzina znajduje dla niej bogatszego i starszego kandydata na męża. Dla dziewczyny, z której zdaniem nikt się nie liczy, to utrata nie tylko rozwijającego się uczucia, ale też jakiejkolwiek szansy na dalszą edukację. W drugim rozdziale poznajemy losy Hindou, przyrodniej siostry Ramli, którą rodzina wydaje za kuzyna, licząc, że będzie miała ona na niego pozytywny wpływ. Mężczyzna pije, ćpa, zdecydowanie nie żyje w zgodzie z islamem, a ślub nie tylko nie zmienia jego zachowania, co dodaje do listy kolejny grzech: przemoc wobec żony. Ostatnią bohaterką jest Safira, pierwsza żona męża Ramli, która nie może pogodzić się z pojawieniem się w rodzinie rywalki.
Książka Amal to opowieść o kobietach, które nie potrafią pogodzić się z tym, jak patriarchat i niewłaściwie interpretowana religia wpływają na ich życie. Słyszą nieustannie słowo munyal oznaczające cierpliwość, której im już jednak zabrakło. Mnie osobiście najbardziej poruszyła opowieść Safiry, bo o ile o przemocy czy o przymusowych małżeństwach w różnych kulturach czytałam już sporo, to perspektywa kobiety, której mąż bierze sobie kolejną żonę, była dla mnie nowością i ciekawostką. Trochę zajęło mi przekonanie się do stylu autorki, który jest bardzo prosty – czasem aż za prosty na tak ważkie tematy, ale przecież całą historię poznajemy z perspektywy bohaterek. Jako czytelniczka nie mogę przecież oczekiwać, by nastoletnia, niezbyt wykształcona dziewczyna z Kamerunu była narratorką posługującą się literackim językiem. I trzeba Amal przyznać, że Niecierpliwe czyta się bardzo szybko – trochę ponad dwie godziny i lektura skończona. Nie powiem, żeby książka ta mnie szczególnie zachwyciła, ale wciągnęłam się w lekturę, czytało mi się dobrze, miałam okazję dowiedzieć się czegoś więcej o muzułmańskim społeczeństwie w Kamerunie i losie kobiet w tym kraju. Warto sięgnąć po lekturę.

Przeczytane: 28.11.2023
Ocena: 7/10

Opublikowany w Powieść historyczna

Wojciech Dutka – Apostata

Tytuł: Apostata
Autor: Wojciech Dutka
Literatura: polska
Wydawnictwo: Lira

Dutka w swojej powieści zabiera czytelników do imperium rzymskiego z IV wieku, które poznajemy wraz z przygodami słynnego historyka, Ammana Marcellinusa. Lubię powieści historyczne, nie kojarzę, bym czytała jakąś związaną z wydarzeniami z tego okresu, więc z ciekawością sięgnęłam po Apostatę. Im dłużej czytałam, tym bardziej nie wiedziałam, o czym właściwie jest ta książka. Najprościej chyba powiedzieć, że właśnie o życiu Marcellinusa – Dutka mocno rozwinął wątki, których z racji upływu czasu już znać nie możemy, więc autor mógł popuścić wodze fantazji. Jednak bardzo długie fragmenty życia bohatera zostały całkowicie pominięte, co pozostawiło we mnie poczucie wybrakowanej lektury. Nie jest to też książka o tytułowym Apostacie, bo cesarz Julian, który nosił ten przydomek, i jego rządy to tylko krótki fragment powieści. Również ciężko powiedzieć, że to książka o imperium tamtych czasów, bo znów, wiele wydarzeń zostało ledwo wspomnianych. Dutka skupia się na tym, jak potężne cesarstwo odchodzi od dawnej kultury i bogów na rzecz chrześcijaństwa – w sposób brutalny, często niezorganizowany i bezmyślny. Rozwijająca się i mocno podzielona w tamtych czasach religia jawi się jako coś kompletnie odpychającego, niedorastającego do pięt starożytnym kulturom, ale też potężnego mocą cesarskich wyznawców. Te wątki dyskusji filozoficzno-religijnych na początku mocno mnie wciągały, z czasem zrobiły się jednak trochę zbyt powtarzalne. Akcja w Apostacie toczy się wartko, często pozostawiając wręcz niedosyt, że wiele wydarzeń można byłoby opisać dokładniej. W efekcie jest to książka całkiem przyjemna w lekturze, choć niezachwycająca i obawiam się, że dość szybko jej treść umknie mi z pamięci.

Przeczytane: 27.11.2023
Ocena: 6/10

Opublikowany w Literatura piękna

Zyta Rudzka – Ten się śmieje, kto ma zęby

Tytuł: Ten się śmieje, kto ma zęby
Autorka: Zyta Rudzka
Literatura: polska
Wydawnictwo: W.A.B.

Sięgając po tę książkę, nie wiedziałam o niej nic poza tym, że Rudzka otrzymała za nią tegoroczną Nike. Parę chwil z wyszukiwarką i natknęłam się na hasła literatura feministyczna, kobieta wyzwolona, niekonwencjonalna forma – pomyślałam sobie, że może to być coś ciekawego, zobaczmy więc, o co tyle szumu. Wystarczyło mi kilka pierwszych stron powieści, by zdać sobie sprawę, że Rudzka pisze w tak charakterystyczny sposób, że jej styl będzie zachwycał lub odpychał, nie można być tu obojętnym. Mnie, niestety, niemal od początku odpychał, a i samo zakończenie kompletnie nie przypadło mi do gustu.
Ten się śmieje, kto ma zęby to monolog dawnej fryzjerki, Wery, której właśnie zmarł mąż. Mężczyzna, którego z racji dawno wykonywanego zawodu, nazywa po prostu Dżokejem, był może i kiedyś jej miłością, ale z tego uczucia już niewiele zostało. Tak jak i z wygodnego życia, które kiedyś oboje wiedli – teraz Wera wyprzedała już niemal cały dobytek i nawet najbiedniejszy pogrzeb przekracza jej możliwości finansowe. Sam pomysł na książkę jest dość ciekawy, ale nie jestem w stanie zdzierżyć głównej bohaterki i toku jej myśli. Wera mówi do siebie mocno potocznym językiem, jest konkretna i bezpośrednia, ale w bardzo nieprzyjemny sposób. Jej podejście do ludzi i styl bycia sprawiają, że jest osobą, której chyba nikt z nas nie chciałby mieć w swoim otoczeniu. Przedstawia siebie jako wolną i niezależną kobietę, która nie chce rodziny, jest w stanie prowadzić własny biznes… A zarazem wychodzi za mąż dla mężowskiego mieszkania, nie stać jej właściwie na nic, ludzi wokół siebie traktuje tak, że aż dziw, iż ktokolwiek jeszcze chce z nią rozmawiać. Co to za niezależność, gdy o buty do trumny dla męża i wódkę na stypę trzeba prosić dawnego kochanka…?
Ten się śmieje, kto ma zęby to książka baaardzo specyficzna. Wyobrażam sobie, że może trafić do niektórych czytelników – były tu fragmenty monologu Wery, które wywoływały uśmiech na mojej twarzy. Potem jednak znów pojawiały się szczegóły dotyczące jej przygód erotycznych, oczekiwań od ludzi i znów miałam dość narratorki. Dla mnie to pierwsze i ostatnie spotkanie z twórczością Rudzkiej.

Przeczytane: 26.11.2023
Ocena: 5/10

Opublikowany w Reportaż

Patrick Kingsley – Nowa Odyseja

Tytuł: Nowa Odyseja. Opowieść o kryzysie uchodźczym w Europie
Autor: Patrick Kingsley
Tytuł oryginału: The New Odyssey: The Story of Europe’s Refugee Crisis
Tłumaczenie: Aleksandra Paszkowska
Literatura: brytyjska
Wydawnictwo: Krytyka Polityczna

Bardzo ciekawy i dobrze napisany reportaż o kryzysie uchodźczym z lat 2014-15. Co ciekawe, książka jest pisana z perspektywy uchodźców – autor rozmawiał z wieloma osobami, którym przez pustynię i morze udało się dostać do Europy, sam też przemierzał z nimi różne szlaki przez Bałkany, towarzyszył swoim bohaterom do miejsca docelowego, poleciał za morze, by rozmawiać z przemytnikami i władzami… Pewnie znajdą się tacy, co książkę z tej perspektywy uznają za zbyt poprawną politycznie, ja jednak uważam, że taki głos jest bardzo potrzebny, zwłaszcza że autor też nie krył się ze swoimi krytycznymi komentarzami odnośnie działań władz UE i państw członkowskich, których nieraz bezmyślne decyzje tylko pogłębiały kryzys. Nowa Odyseja to opowieść o ludziach, którzy doświadczyli w życiu takiego piekła, że długa droga przez pustynię, ryzyko porwania i wymuszenia okupu, tygodnie lub miesiące koczowania na wybrzeżu, aresztowania, rozłąka z rodziną na miesiące lub lata, podróż przez morze na pontonie, który w każdej chwili może zatonąć, nieznany czas oczekiwania w przepełnionych ośrodkach dla uchodźców, próby przedostania się z Grecji/Włoch w przemytniczych ciężarówkach na północ… Wszystko to wydaje się akceptowalne w porównaniu z tym, co się już przeżyło. Co się może przeżyć, jeśli się nie podejmie tego ryzyka. Takie zetknięcie z bardzo szczegółowymi doświadczeniami bohaterów reportażu pozwala lepiej zrozumieć decyzje podejmowane przez setki tysięcy uciekinierów. Nową Odyseję czyta się bardzo dobrze, choć czasem za dużo w niej autora, jego poglądów, opinii, własnych doświadczeń. Gdyby zostawić tu tylko wypowiedzi bohaterów przeplatane wiadomościami / historią / danymi statystycznymi, byłaby to naprawdę świetna książka. A tak wciąż jest bardzo dobra 😉 . Ciekawie byłoby też dostać nowsze wydanie, uzupełnione o wydarzenia z późniejszych lat – kto wie, może jeszcze się coś podobnego ukaże.

Przeczytane: 23.11.2023
Ocena: 7/10

Opublikowany w Reportaż

Krzysztof Wójcik – Skorpion

Tytuł: Skorpion
Autor: Krzysztof Wójcik
Literatura: polska
Wydawnictwo: Muza

Wyzwanie czytelnicze zakładało przeczytanie książki strasznej lub niepokojącej i nikt nie powiedział, że reportaż nie może spełnić tego warunku 😉 . Zwłaszcza, jeśli jest to reportaż o seryjnym mordercy… Pomorska milicja nadała kryptonim Skorpion Pawłowi Tuchlinowi, który na przełomie lat siedemdziesiątych i osiemdziesiątych mordował kobiety w Gdańsku i okolicach. Wójcik w drobiazgowym reportażu opowiada o poszczególnych sprawach, jak wyglądały ostatnie chwile ofiar, jak przebiegały milicyjne śledztwa… No właśnie, śledztwa, bo przez pierwszych kilka lat milicja nie łączyła ze sobą poszczególnych morderstw – Tuchlin atakował w różnych miejscowościach, a milicja miała większe problemy w Stoczni Gdańskiej i skoro dało się znaleźć motywy zbrodni wśród najbliższych, to czemu by nie aresztować chociażby męża zabitej, skoro są świadkowie twierdzący, że ten jej kiedyś groził? Jednak gdy zbrodni w tym samym stylu – uderzenia ciężkim narzędziem w głowę i molestowania seksualnego rannej/zmarłej – zaczęło przybywać, gdy trafiły się kobiety, które przeżyły lub udało im się uciec i opisywały wygląd tego samego mężczyzny, do milicji dotarło, że w okolicy Gdańska grasuje seryjny morderca. A potem poszło już dość szybko, choć Skorpionowi udowodniono i tak aż dziewięć zabójstw i jedenaście dalszych usiłowań. Reportaż budzi grozę, Wójcik tak sugestywnie opisuje zbrodnie, że aż sama zaczęłam się oglądać po zmroku za siebie 😉 . Rozdziały poświęcone ofiarom przeplatają się z tymi z milicyjnych akcji oraz samych wypowiedzi i wspomnień zabójcy – te fragmenty naprawdę mocno oddziałują na psychikę czytelniczki. Skorpion to świetnie napisany reportaż o przerażającej, ale zarazem dziwnie fascynującej historii – jeśli komuś niestraszne takie opowieści, to książkę bardzo polecam.

Przeczytane: 16.11.2023
Ocena: 8/10

Opublikowany w Fantastyka, Science fiction

Brandon Sanderson – Oszczędnego czarodzieja poradnik przetrwania w średniowiecznej Anglii

Tytuł: Oszczędnego czarodzieja poradnik przetrwania w średniowiecznej Anglii
Autor: Brandon Sanderson
Tytuł oryginału: The Frugal Wizard’s Handbook For Surviving Medieval England
Tłumaczenie: Anna Studniarek-Więch
Literatura: amerykańska
Wydawnictwo: Mag

Jako osoba, która zdecydowanie woli czytać niż słuchać, nie spodziewałam się, że trafię na lekturę, która trafi do mnie bardziej w formie audiobooka. Muszę jednak przyznać, że czytany przez Żołądkiewicza Oszczędnego czarodzieja poradnik… często rozbawiał mnie właśnie przez to, jak był czytany; treść nie jest tu nadzwyczaj wybitna 😉 . Akcja dzieje się w mniej lub bardziej odległej przyszłości, gdy odkryto już podróże międzywymiarowe. Są one na tyle przystępne, że każdy z nieco większym portfelem może przenieść się do innego wymiaru i posmakować historii alternatywnej. Narrator przeniósł się do czasów średniowiecznej Anglii, w której nie wszystko wygląda tak jak w znanej nam historii. Ponadto ta międzywymiarowa podróż sprawiła, że stracił pamięć – nie wie, kim jest, co robi w tym innym świecie, a jego jedyną podpowiedzią są fragmenty zniszczonego poradnika. Rozdziały z przygodami bohatera przeplatane są właśnie fragmentami tej książki, która w sposób przystępny i zabawny wprowadza czytelnika w świat handlu wymiarami i podróży między nimi. Te wstawki najczęściej wywoływały uśmiech na mojej twarzy, podobnie jak nawyk bohatera oceniania wszystkiego wokół niego – fajne drzewo do ukrywania się za nim, 5 gwiazdek… 😉 Te elementy nadrabiają za nieco prostych bohaterów i niezbyt rozwiniętą akcję – wyobrażam sobie, że gdybym próbowała czytać Oszczędnego czarodzieja poradnik… mogłoby mi się to czasem dłużyć. Tymczasem fajnie zrobiony audiobook czytany w podróży okazał się jednak przyjemną rozrywką i w tej formie bardziej polecam ostatnią książkę Sandersona – cudów się tu jednak proszę nie spodziewać, autora na pewno stać na więcej 😉

Przeczytane: 15.11.2023
Ocena: 6/10

Opublikowany w Biografie i wspomnienia

Anna Bikont – Sendlerowa

Tytuł: Sendlerowa. W ukryciu
Autorka: Anna Bikont
Literatura: polska
Wydawnictwo: Czarne

To chyba najsłabsza z przeczytanych dotąd przeze mnie książek Anny Bikont, wciąż jednak dobra i drobiazgowa. Jeśli ktoś – tak jak ja – spodziewa się po Sendlerowej tradycyjnej biografii, to może być rozczarowany, bo w wielu rozdziałach tej Sendlerowej prawie nie było. Autorka skupiała się na historiach żydowskich, w których często udział bohaterki był niewielki i tych wątków pobocznych było tak dużo, że momentami zapominałam, że czytam książkę poświęconą konkretnej osobie. Brakowało mi też dokładniejszej opowieści o jej latach przedwojennych – jakby nie patrzeć w 1939 roku Sendlerowa miała już prawie 30 lat, nie można uznać, że jej życie zaczęło się dopiero wtedy. Na plus za to wyszło Bikont zmierzenie się z mitem Sprawiedliwej – i nie to, że autorka neguje bohaterstwo Sendlerowej, daleko jej do tego, po prostu wskazuje na dziesiątki nieścisłości w jej opowieściach, które potem tak chętnie powielały media. Otrzymujemy więc bohaterkę bardzo niejednoznaczną – z jednej strony bezkompromisową i odważną, nieznoszącą antysemityzmu i żałującą, że pomogła tak niewielu w morzu potrzebujących, działaczkę społeczną. Z drugiej jest jednak kobieta, która nie ogarniała własnego życia prywatnego, była bardzo pamiętliwa i łatwo się obrażała, a do tego notorycznie przeinaczała fakty, przypisywała sobie lub bliskim cudze historie, a inne po prostu wymyślała. Wierzyła w to, co chciała wierzyć, a przez długi czas był to chociażby komunizm – komunistyczna przeszłość Sendlerowej była dla mnie niemałym zaskoczeniem. Ciężko mi więc ocenić jednoznacznie tę książkę, tak jak niejednoznaczna jest jej bohaterka. Bikont wykonała niesamowitą pracę przy zbieraniu materiałów, ale do tego już autorka zdążyła mnie przyzwyczaić 😉 . Styl pisania niezmiennie bardzo dobry, jednak ta chaotyczność opowieści i nadmiar wątków pobocznych stanowią minus, nad którym nie potrafię przejść obojętnie.

Przeczytane: 14.11.2023
Ocena: 6/10