
Autor: Tan Twan Eng
Tytuł oryginału: The house of doors
Tłumaczenie: Agata Ostrowska
Literatura: malezyjska
Wydawnictwo: Poznańskie
Dom drzwi okazał się zaskakująco ciekawą i fajnie napisaną powieścią, w której świat z przyjemnością się zanurzyłam. Fikcja literacka miesza się tu z historią, a autor zabiera czytelników na malezyjski Penang z początków XX wieku. Główna bohaterka, Lesley, wraz z mężem przyjmują w swoim kolonialnym domu gości – sławnego pisarza Williama Somerseta Maughama i jego (oficjalnie) sekretarza i (nieoficjalnie) kochanka Geralda. Wyobrażam sobie, że dla fanów twórczości Maughama Dom drzwi może zawierać ciekawe smaczki, których ja – kompletnie go nieznająca – nie potrafiłam wyłapać. Mimo wszystko książkę czytało mi się zaskakująco dobrze i lekko, wciągając się zarówno w wydarzenia bieżące dla bohaterów, jak i w ich wspomnienia.
Trafiło do mnie, jak Eng przedstawił swoich bohaterów, choć nie zawsze sama odnajdywałam się w ich uczuciach. Trafiła do mnie Malezja z tamtych lat i opis dążeń Sun Yat Sena do wyzwolenia Chin. Wciągnęłam się w wątek kryminalny Ethel, tym bardziej, że nie znałam Listu Maughama – przyznam, że po lekturze Domu drzwi naszła mnie ochota, by przeczytać coś z jego twórczości ;).
Nie wiem, na jak długo zostanie ze mną ta powieść, bo mimo ciekawych wątków akcja toczyła się dość niespiesznie. Nie natrafiałam jednak na dłużyzny, a ten wolny rytm powieści ku mojemu zaskoczeniu wcale mi nie przeszkadzał. Dom drzwi podszedł mi też językowo, to po prostu ładnie napisana książka przenosząca czytelników w ciekawe miejsca i czasy. Dobra lektura na spokojne letnie dni 😉
Przeczytane: 17.07.2026
Ocena: 7/10








