Opublikowany w Literatura piękna

Tan Twan Eng – Dom drzwi

Tytuł: Dom drzwi
Autor: Tan Twan Eng
Tytuł oryginału: The house of doors
Tłumaczenie: Agata Ostrowska
Literatura: malezyjska
Wydawnictwo: Poznańskie

Dom drzwi okazał się zaskakująco ciekawą i fajnie napisaną powieścią, w której świat z przyjemnością się zanurzyłam. Fikcja literacka miesza się tu z historią, a autor zabiera czytelników na malezyjski Penang z początków XX wieku. Główna bohaterka, Lesley, wraz z mężem przyjmują w swoim kolonialnym domu gości – sławnego pisarza Williama Somerseta Maughama i jego (oficjalnie) sekretarza i (nieoficjalnie) kochanka Geralda. Wyobrażam sobie, że dla fanów twórczości Maughama Dom drzwi może zawierać ciekawe smaczki, których ja – kompletnie go nieznająca – nie potrafiłam wyłapać. Mimo wszystko książkę czytało mi się zaskakująco dobrze i lekko, wciągając się zarówno w wydarzenia bieżące dla bohaterów, jak i w ich wspomnienia.
Trafiło do mnie, jak Eng przedstawił swoich bohaterów, choć nie zawsze sama odnajdywałam się w ich uczuciach. Trafiła do mnie Malezja z tamtych lat i opis dążeń Sun Yat Sena do wyzwolenia Chin. Wciągnęłam się w wątek kryminalny Ethel, tym bardziej, że nie znałam Listu Maughama – przyznam, że po lekturze Domu drzwi naszła mnie ochota, by przeczytać coś z jego twórczości ;).
Nie wiem, na jak długo zostanie ze mną ta powieść, bo mimo ciekawych wątków akcja toczyła się dość niespiesznie. Nie natrafiałam jednak na dłużyzny, a ten wolny rytm powieści ku mojemu zaskoczeniu wcale mi nie przeszkadzał. Dom drzwi podszedł mi też językowo, to po prostu ładnie napisana książka przenosząca czytelników w ciekawe miejsca i czasy. Dobra lektura na spokojne letnie dni 😉

Przeczytane: 17.07.2026
Ocena: 7/10

Opublikowany w Ciekawostki podróżnicze

Sławomir Koper – Wielkie Księstwo Litewskie

Tytuł: Wielkie Księstwo Litewskie. Podróż po bliskich Kresach
Autor: Sławomir Koper
Literatura: polska
Wydawnictwo: Fronda

Bardzo lubiłam serię o ostatnich latach polskich Kresów Kopra i Stańczyka, nieco mniej do mnie trafiła, ale też była fajna w odbiorze ich książka o podróży do polskich Infant (seria Z walizką). Już wtedy odnotowałam, że bardziej mi się podobają ciekawostki historyczne, z których całkowicie składały się wcześniejsze książki, niż ta część podróżnicza, całości jednak wystawiłam bardzo dobrą ocenę. Po przerwie postanowiłam wrócić do serii Z walizką i dawnych polskich ziem, tym razem oczami samego Kopra. I o ile ciekawostki historyczne jak zawsze czytało mi się dobrze, to jednak w części podróżniczej chyba Stańczyk ratował treść, bo w przypadku Wielkiego Księstwa Litewskiego ledwo mogłam przebrnąć przez te fragmenty. A jest ich, niestety, bardzo dużo. Autor opowiada o kompletnie nieinteresujących szczegółach swoich podróży (tak, zapamiętałam już, że wozi ze sobą nitkę i czajnik, i ma bardzo dużą i ciężką walizkę – tylko po co mi ta powtarzana w kółko informacja?). Do tego jego komentarze i uwagi są dla mnie często nie na miejscu i mocno mnie irytują – np. wypowiedź o białoruskim pograniczniku, z którym Koper rozmawiał po rosyjsku, a przecież tamten wreszcie powinien sobie przypomnieć język polskich panów. I to jego oburzenie, że Białorusin zrozumiał i kazał mu stanąć na końcu kolejki…
Ciężko mi było całościowo ocenić tę książkę, bo z jednej strony ma fajne i ciekawe, lekko napisane fragmenty historyczne. Z drugiej są one dość chaotycznie wymieszane z wątkami osobistymi i podróżniczymi autora – znów, niektóre ciekawostki z wyjazdów mogłyby być ciekawe, gdyby przedstawić je w inny sposób. Jeśli jednak po Wyprawie do polskich Infant marzyła mi się podróż śladami autorów, to Wielkie Księstwo Litewskie kompletnie nie zostawiło we mnie takiego odczucia. Spore rozczarowanie, zwłaszcza po świetnej serii Ostatnich lat…

Przeczytane: 10.07.2026
Ocena: 5/10

Opublikowany w Powieść historyczna

Ken Follett – Zbroja światła

Tytuł: Zbroja światła
Autor: Ken Follett
Tytuł oryginału: The Armour of Light
Tłumaczenie: Janusz Ochab
Literatura: brytyjska
Wydawnictwo: Albatros

Ciężko mi traktować Słup ognia i Zbroję światła jako kontynuację Filarów ziemi, choć jest to wciąż jeden cykl Kingsbridge. Jednak poza umiejscowieniem akcji w tym samym fikcyjnym miasteczku nic tych książek nie łączy, bo przenieśliśmy się już o parę wieków w czasie, bohaterowie są kompletnie inni, tak samo ich przygody. Ok, Follett czasem rzuca czasem jakimiś drobnymi nawiązaniami do dawnych postaci, ale w niczym to nie psułoby lektury komuś, kto wcześniejszych tomów nie czytał. Akcja Zbroi światła rozgrywa się na przełomie XVIII i XIX wieku – do Anglii docierają echa wydarzeń we Francji, na życie robotników wpływa rewolucja przemysłowa, a jakby problemów było mało, pewien francuski generał rusza na podbój Europy i Anglia też zostaje wciągnięta w wojny napoleońskie… Tło historyczne bardzo mi się tu spodobało i moim zdaniem książka ta trzyma poziom Słupa ognia. Czyli jeśli zachwycały was Filary ziemi, ale Słup ognia was rozczarował, chyba nie ma co sięgać po kolejną część – pewnie też się rozczarujecie. Mi jednak poprzedni tom czytało się wciąż bardzo dobrze, nawet jeśli zgadzam się ze stwierdzeniem, że pierwszym dwóm tomom ani cyklowi Stulecie to już nie dorównuje 😉 .
Follett to Follett i niektóre rzeczy pojawiają się u niego niezmiennie. Podział na dobrych, których spotka wiele trudnych sytuacji, zanim wszystko się ułoży, oraz złych, którzy potriumfują, by na koniec upaść. Skrywane romanse i nieślubne dzieci, śluby z rozsądku, a nawet wątki homoseksualne. Większość wydarzeń toczy się w samym Kingsbridge, dopiero w ostatnich częściach książki przenosimy się do kontynentalnej Europy, a punktem kulminacyjnym jest tu słynna bitwa pod Waterloo. I o ile opis samej bitwy większego wrażenia na mnie nie wywarł, to przygotowania do niej całkiem nieźle mnie wciągnęły. Tak samo ciekawe były dla mnie próby bezcelowej walki robotników z rewolucją przemysłową i jej skutkami. Muszę, niestety, dołączyć do głosów krytykujących dość specyficzne zakończenie – nie będę spojlerować, ale też do mnie nie trafiło 😉 .
Zatem Zbroja światła trzyma poziom Słupa ognia czy Niech stanie się światłość, jest zdecydowanie lepsza od czytanego przeze mnie ostatnio Kręgu czasu, ale też nie dorównuje największym powieściom Folletta. Ja autora lubię, interesuje mnie epoka, której dotyczy powieść, i dobrze mi się to czytało. Wyobrażam sobie jednak, że nie każdemu ta książka podejdzie i lepiej ją traktować jako oddzielną powieść, a nie kontynuację popularnej klasyki 🙂

Przeczytane: 7.07.2026
Ocena: 7/10

Opublikowany w Reportaż

Santiago Roncagliolo – Czwarty miecz

Tytuł: Czwarty miecz. Historia Abimaela Guzmana i Świetlistego Szlaku
Autor: Santiago Roncagliolo
Tytuł oryginału: La cuarta espada: la historia de Abimael Guzmán y Sendero Luminoso
Tłumaczenie: Tomasz Pindel
Literatura: peruwiańska
Wydawnictwo: ArtRage

Miałam dość wysokie oczekiwania w stosunku do Czwartego miecza i to z kilku z powodów. Przede wszystkim ze względu na bardzo ciekawy temat, o którym na dodatek naprawdę niewiele wiedziałam, liczyłam więc na sporą dawkę informacji o Świetlistym Szlaku i samym Guzmanie. Poza tym nie było to moje pierwsze zetknięcie z twórczością Roncagliolo – jego Noc szpilek jakiś czas temu bardzo mnie zachwyciła. No i ja w ogóle lubię reportaże, lubię sięgać po literaturę z krajów mniej mi znanych czytelniczo, więc moja ciekawość była dość duża. Tymczasem Roncagliolo zaserwował tutaj reportaż po prostu przeciętny i niestety, lektura mnie rozczarowała.
Na początku nie zanosiło się jednak, że będzie aż tak źle. Owszem, autora od pierwszych stron było tu za dużo, jego nic nie wnoszących do lektury uwag, problemów ze zbieraniem materiałów do książki oraz – chyba właśnie ze względu na niedobór właściwych rozmówców – nadmiar opowieści pobocznych. Mimo wszystko czytało mi się to całkiem nieźle, czułam się jakoś wprowadzona do historii Guzmana i organizacji, którą założył. Liczyłam na dalsze rozbudowywanie tych wątków, ale mocno się przeliczyłam. Nagle ni stąd ni zowąd zaczęłam czytać o aresztowaniu głównego bohatera reportażu i nie umiałam się w tym odnaleźć – przecież póki co dostałam tylko ogólne informacje, jeszcze tylu rzeczy dalej nie wiem, a tu już zmierzamy ku końcowi? Owszem, było jeszcze potem trochę o więzieniu i czasach bardziej obecnych, ale ta tytułowa historia Abimaela Guzmana i Świetlistego Szlaku była bardzo krótka, niewystarczająco rozbudowana i fragmentaryczna. Dodawszy do tego przeplatanie ciekawych wątków wstawkami własnymi Roncagliolo i mniej lub bardziej ciekawymi historiami pobocznymi, nie potrafiłam się zachwycić tym reportażem. Ma swoje dobre momenty, ale oczekiwałam tu czegoś zdecydowanie lepszego, a historię Świetlistego Szlaku chyba muszę tu pozgłębiać na własną rękę 😉

Przeczytane: 05.07.2026
Ocena: 5/10

Opublikowany w Fantastyka

Joanna Lampka – Królowa Dzikusów

Tytuł: Królowa Dzikusów
Autorka: Joanna Lampka
Literatura: polska
Wydawnictwo: AlterNatywne

Trzeci i przedostatni tom serii Mistrz Gry podobał mi się nieco bardziej niż poprzedni Pan Kamienia Wschodu, ale generalnie trzyma poziom dwóch poprzednich książek. Dużo się dzieje, dostajemy odpowiedzi na niektóre pytania, pojawia się za to wiele innych, zaś samo zakończenie jest mocnym punktem przełomowym, więc ostatni tom będzie rozgrywał się już w zupełnie innych warunkach.
Ale póki co trzymajmy się Królowej Dzikusów – Królestwo poddało się Cesarstwu, ale Północ pod wodzą Aline dalej walczy. Głównie z ukrycia, ale całkiem mocno dają się nieprzyjacielowi we znaki, a Ian uznaje pokonanie i schwytanie Aline za punkt honoru. Akcja, jak to u Lampki, pędzi do przodu w zawrotnym tempie – jak w poprzednich tomach miałam wrażenie, jakbym czytała scenariusz do filmu sensacyjnego, wciąż coś się dzieje i nie są to małe wydarzenia. Z jednej strony czyta się dzięki temu bardzo szybko i ciągle zastanawia się, co dalej, a z drugiej brakuje mi spokojniejszych momentów, czasu dla rozbudowania psychologicznej strony bohaterów, itp. Tu powiedziałabym, że ten tom przypomina bardziej pierwszy niż drugi: więcej tu polityki i sensacyjnych akcji, za to część fantastyczna znów zniknęła gdzieś w dalekim tle (dla mnie to akurat szkoda, bo elementy fantastyczne bardzo lubię). Nie da się jednak zaprzeczyć, że autorka bardzo fajnie rozbudowała tu tło polityczne i ciekawe intrygi się też tu znajdą… ale nie będę spojlerować ;). Za to często było mi nie po drodze z samą główną bohaterką, która momentami zachowuje się naiwnie i nieracjonalnie, choć przynajmniej przychodzi jej poczuć konsekwencje swoich zachowań.
Został mi już tylko ostatni tom, więc na pewno po niego sięgnę, bo jestem ciekawa, jak autorka rozwiążę porozpoczynane wątki. Mam nadzieję, że znów będzie tam więcej elementów fantastycznych, ale jednego mogę być pewna, patrząc na trzy dotychczasowe części: wartkiej akcji na pewno nie będzie tu brakować 🙂

Przeczytane: 23.06.2026
Ocena: 7/10

Opublikowany w Reportaż

Martyna Wojciechowska – Co chcesz powiedzieć światu

Tytuł: Co chcesz powiedzieć światu
Autorka: Martyna Wojciechowska
Literatura: polska
Wydawnictwo: W.A.B.

Nigdy nie byłam szczególną fanką Wojciechowskiej, choć co nieco o jej działalności wiedziałam (ale i tak kojarzyła mi się głównie z Big Brotherem 😉 ). Nie odczuwałam potrzeby, żeby sięgać po jej książki, ale skoro Co chcesz powiedzieć światu wybrałyśmy na lekturę klubu książkowego, to trzeba ją było przeczytać. Lektura jest krótka i napisana bardzo prostym językiem, więc przeczytałam ją szybko, ale nie powiem, żeby miała ze mną zostać na długo. No i w gruncie rzeczy dalej nie wiem, co sama autorka chce powiedzieć światu za pośrednictwem tej książki…
Lektura zbiera zaskakująco dobre opinie i nie zaprzeczę, że był to jeden z powodów, dla których sama na nią głosowałam. Nie oglądałam ani jednego odcinka Kobiety na krańcu świata, więc nie przeszkadzało mi, że Wojciechowska przedstawia tu historie kobiet w większości znanych już z programu – dla mnie wszystkie były nowością. Większość z nich była też poruszająca i zapewne to stoi za wysokimi ocenami książki, bo ciężko nie darzyć pozytywnymi uczuciami bohaterek radzących sobie z najróżniejszymi przeciwieństwami losu. Nawet jeśli bohaterki te oczami Wojciechowskiej wydają się być wręcz bez skazy, co jest trochę odrealnione, ale cóż – nie mnie oceniać cudze życie, zwłaszcza gdy pokazano mi tylko jego urywek. Co mogę za to ocenić, to samą literacką część Co chcesz powiedzieć światu, a tu jest niestety bardzo słabo. Wspomniałam już o prostym języku – owszem, czytało się to szybko, ale miałam bardziej wrażenie, że czytam jakieś posty internetowe. Krótkie, dość ogólne, pełne samej Martyny (mamy historie różnych kobiet, a na początku każdej z nich zdjęcie bohaterki… w objęciach autorki, szczerze, po co w ten sposób?), a ja naprawdę nie przepadam za literaturą faktu, gdzie autora/-ki jest tak dużo. Podczas lektury przypomniało mi się znów, dlaczego nie jestem fanką opowiadań – przy tylu krótkich historiach ciężko po upływie jakiegoś czasu przypomnieć sobie, co w nich było. Nie mogę z czystym sumieniem powiedzieć, że była to zła książka, bo wiele historii było ciekawych i dobrze, że Wojciechowska dała tym kobietom przestrzeń dla ich wypowiedzi. Jednak całościowo była to lektura mocno przeciętna i nie potrafię jej szczerze polecić 😉

Przeczytane: 23.06.2026
Ocena: 5/10

Opublikowany w Literatura piękna

Ayọ̀bámi Adébáyọ̀ – Zostań ze mną

Tytuł: Zostań ze mną
Autorka: Ayọ̀bámi Adébáyọ̀
Tytuł oryginału: Stay with me
Tłumaczenie: Karolina Iwaszkiewicz
Literatura: nigeryjska
Wydawnictwo: Marginesy

Zostań ze mną to ciekawa, lekko napisana mimo trudnej tematyki i zaskakująca w wielu zwrotach akcji powieść. Yejide i Akin są małżeństwem od kilku lat, zakochali się w sobie od pierwszego wejrzenia i wydają się świetnie dopasowaną parą. I co z tego, skoro po kilku latach wciąż nie mają dziecka, a naciski ze strony rodziny stają się coraz silniejsze. Yejide próbuje wszystkiego, nieraz bardzo dziwnych metod, i początkowo ma w tym wsparcie teściowej, jednak gdy brakuje efektów, Akin zgadza się wziąć drugą żonę. Okazuje się jednak, że to nie jedyna rzecz, którą mężczyzna robi, by zapewnić ciągłość rodu… Bohaterowie podejmują tutaj sporo zaskakujących i nie zawsze od razu zrozumiałych decyzji, a wszystkiemu towarzyszą bardzo silne emocje. Adebayo świetnie opisała to, co się dzieje w głowach Yejide i Akina, aż nie sposób było nie współczuć im obojgu. Ciekawostką jest też polityczne tło powieści – akcja rozgrywa się w Nigerii, z której pochodzi autorka, więc w tle osobistych dramatów dzieją się też wielkie zmiany polityczne, często boleśnie odbijające się na życiu bohaterów.
Bardzo wciągnęłam się w tę lekturę i mam nadzieję, że zostanie ze mną na dłużej. To już moje drugie (po Śmierci Viveka Ojiego) w ostatnim czasie spotkanie z literaturą nigeryjską i znów bardzo udane – miło i ciekawie zanurzyć się w powieściach z kompletnie innego kręgu kulturowego i tak mocno wciągnąć się w historię 🙂

Przeczytane: 20.06.2026
Ocena: 7/10

Opublikowany w Ciekawostki podróżnicze

Kinga Piotrowiak-Junkiert – Węgry

Tytuł: Węgry. W objęciach Dunaju
Autorka: Kinga Piotrowiak-Junkiert
Literatura: polska
Wydawnictwo: Poznańskie

Po Węgry Piotrowiak-Junkiert sięgnęłam, planując kolejny krótki wypad do Budapesztu. Byłam ciekawa, jakie spojrzenie na ten kraj ma osoba, która spędziła w nim dzieciństwo, a obecnie naucza o nim na polskim uniwersytecie. Cóż, teraz wiem, że autorka ma spojrzenie przede wszystkim literackie. I choć sama miałam na studiach przygodę z hungarystyką, trochę literatury węgierskiej czytałam i wiele nazwisk tu wspomnianych było mi znanych, to wciąż… Od literatury podróżniczej oczekuję raczej ciekawostek podróżniczych, a nie literackich – a przynajmniej nie w takich ilościach, bo na początku faktycznie niektóre cytaty i spojrzenia na Węgry innych autorów były dla mnie ciekawe. Ale co za dużo, to niezdrowo, a tu jednak tych cytatów było zdecydowanie za dużo.
Nie to jednak, że Piotrowiak-Junkiert nie pisała o Węgrzech i pod kątem podróżniczym. Znajdziemy tu sporo ciekawostek historycznych, kulturowych, kulinarnych – część z nich była dla mnie nowością, a przecież zawsze miło nauczyć się czegoś nowego z takiej książki 😉 . Wiele informacji można było jednak bardziej rozbudować, ale może autorka bała się, że wtedy nie starczy miejsca na odniesienia do innych dzieł literackich… Nauczyłam się też przy Serii Podróżniczej akceptować widoczną obecność autorki/autora, za czym generalnie nie przepadam – byleby dotyczyło to jednak kraju, o którym się pisze, no i Piotrowiak-Junkiert faktycznie się tego trzymała, a jej wspomnienia z dzieciństwa na Węgrzech były nawet całkiem ciekawe.
Węgry. W objęciach Dunaju to książka po prostu ok – zdecydowanie znajdziemy lepsze z tej serii, również ciekawsze lektury poświęcone temu krajowi wydano już po polsku (chociażby Węgry na nowo Hejja). Ale książka się nadaje na takie pierwsze spotkanie z tym państwem, dostaniemy tu ogólny zarys, trochę ciekawostek, trochę historii… dużo literatury, więc dobrze, jeśli ją lubicie 😉 . Szału nie ma, ale czyta się w porządku.

Przeczytane: 18.06.2026
Ocena: 6/10

Opublikowany w Reportaż

Peter Hessler – Przez drogi i bezdroża

Tytuł: Przez drogi i bezdroża. Podróż po nowych Chinach
Autor: Peter Hessler
Tytuł oryginału: Country Driving: A Journey Through China from Farm to Factory
Tłumaczenie: Jakub Jedliński
Literatura: amerykańska
Wydawnictwo: Czarne

Z pewną dozą sceptycyzmu podeszłam do tego reportażu, bo wydany został w 2009 roku, a Hessler materiały do niego zbierał w jeszcze wcześniejszych latach. W kraju tak szybko rozwijającym się jak Chiny dwadzieścia lat to cała wieczność i najzwyczajniej w świecie bałam się, że ta książka będzie już nieaktualna. Jednak Hessler nie zawodzi – czytałam już wcześniej Pogrzebaną, reportaż jego autorstwa o Egipcie, który bardzo mi się spodobał. Przez drogi i bezdroża to jeden z jego kilku reportaży o Chinach – autor mieszkał i pracował przez kilka lat w tym państwie, mówi dobrze po chińsku, więc mógł wielokrotnie rozmawiać ze zwykłymi ludźmi o ich doświadczeniach. A ci w czasach sprzed wszechobecnej technologii prędzej czy później potrafili się przed Hesslerem otworzyć. Wyszedł z tego naprawdę ciekawy i dobrze napisany reportaż, a co więcej – jest to reportaż, który się nie starzeje. Tak, dotyczy czasów, które należą już do przyszłości, ale świetnie uchwycił moment tej transformacji: od zniszczonego Wielkim Skokiem państwa, potrzebującego międzynarodowego wsparcia i będącego masowym producentem wszystkiego Made in China na światowy rynek, do międzynarodowej potęgi podbijającej inne kontynenty odpowiednimi umowami i inwestycjami, no i technologią. Chiny Hesslera są gdzieś pomiędzy jednym a drugim i widząc, jak to państwo wygląda współcześnie, z ciekawością cofałam się te dwadzieścia lat wstecz, by zrozumieć, jak do tego doszło.
Przez drogi i bezdroża podzielone są na trzy części. Pierwsza opowiada o wypadach autora wzdłuż Wielkiego Muru – trochę tu ciekawostek o samym podróżowaniu po Chinach w tamtych czasach, o dbaniu o zabytki, rozwoju turystyki, wsparciu międzynarodowym… To była najbardziej chaotyczna i najsłabsza część reportażu, która podbudowała mój początkowy sceptycyzm. Nie było źle, ale spodziewałam się, że będzie lepiej. Na szczęście to lepiej przyszło z częścią drugą, gdzie Hessler opisywał czas spędzony w małej chińskiej wsi. To życie na prowincji, codzienność biedniejszej części społeczeństwa, tradycje i przesądy, wpływ polityki na ten świat – czytało się to świetnie i niesamowicie się wciągnęłam w ten reportaż. Trzecia część, choć odrobinę słabsza, wciąż była fajna i wciągająca. Tutaj Hessler wyruszył do nowo powstałych fabryk i pokazywał, jak tworzyły się chińskie strefy przemysłowe, jak rosła chińska potęga gospodarcza w produkcji drobnych przedmiotów, o których często w ogóle nie myślimy.
Całość dała naprawdę fajny efekt końcowy – rzadko mi się zdarza czytać reportaże sprzed lat, które wciąż są ciekawe i z których można się wciąż bardzo wiele dowiedzieć. Fakt, nie jest to już Podróż po nowych Chinach, jak sugeruje podtytuł, ale jest to świetna opowieść, która pomaga zrozumieć, jak powstały obecnie nowe Chiny 🙂

Przeczytane: 16.06.2026
Ocena: 8/10

Opublikowany w Historia

Tomasz Bonek – Egipt

Tytuł: Egipt. Śladami starożytnych królowych i ich polskich odkrywców
Autor: Tomasz Bonek
Literatura: polska
Wydawnictwo: Znak Horyzont

Egiptem, zwłaszcza starożytnym, fascynuję się od lat, więc z ciekawością sięgnęłam po tę książkę Bonka. Zaintrygował mnie podtytuł sugerujący, że autor skupi się na faraonach-kobietach, a tutaj poza Kleopatrą VII i Hatszepsut właściwie nic nie wiedziałam. No dobra, była też Nefertiti, ale poza kojarzeniem jej wizerunku ze słynnego popiersia ciężko byłoby mi powiedzieć coś o Egipcie za jej panowania. Ciekawostką u Bonka mieli być też ci polscy odkrywcy, bo choć zdawałam sobie świetnie sprawę, że to Polacy prowadzili i wciąż prowadzą wykopaliska przy świątyni Hatszepsut, to chętnie dowiedziałabym się czegoś więcej.
Bonek opowiada tu o tych trzech królowych, ale też całkiem sporo uwagi poświęca Teje i Nefertari, żonie Ramzesa II. Zdaję sobie sprawę, że o wielu kobietach starożytnego Egiptu, nawet jeśli były małżonkami faraonów albo i same sprawowały władzę, często wiemy dość niewiele, ale historie zawarte w tej książce są dla mnie nadmiernie fragmentaryczne. Do tego wiedza własna autora przeplatała się tu z bardzo licznymi rozmowami z Patrykiem Chudzikiem (pracującym w Egipcie archeologiem), które na początku mnie nawet interesowały, ale potem zaczęło mnie to męczyć. Tych rozmów było za dużo, wolałabym tu dostać konkretne informacje i ciekawostki historyczne niż przekomarzania dwóch facetów, nawet jeśli znają się na temacie. Wciągnęły mnie też historie o dawniejszych polskich wykopaliskach w Egipcie, choć tutaj wszystko niemal kręciło się wokół Hatszepsut. Wspomniany przez Bonka polski udział przy innych odkryciach związanych z tymi władczyniami był na tyle niewielki, że nic szczególnego do lektury nie wniósł.
Ciężko było mi ocenić Egipt Bonka, bo z jednej strony jest to książka napisana lekko i pełna ciekawostek mniej lub bardziej znanych. Ja podczas lektury często googlałam za bardziej szczegółowymi informacjami, więc dzięki temu wszystkiemu mam poczucie, że faktycznie co nieco się dowiedziałam. Z drugiej strony lektura jest momentami przegadana, a w innych miejscach zdecydowanie za ogólna, no i tych rozmów Bonka z Chudzikiem było tu dużo za dużo. Fajna książka jako punkt zaczepienia, ale zdecydowanie warto dalej sięgnąć po bardziej szczegółowe lektury.

Przeczytane: 14.06.2026
Ocena: 6/10