
Autorka: Renee Engeln
Tytuł oryginału: Beauty Sick: How the Cultural Obsession with Appearance Hurts Girls and Women
Tłumaczenie: Marta Bazylewska
Literatura: amerykańska
Wydawnictwo: Buchmann
Obsesja piękna to książka, po którą sięgnęłam pod wpływem internetowych polecajek i tak sobie myślę, że bardziej trafiłaby do młodszej mnie. Dorosła ja ma już nieco zdrowsze podejście do własnego ciała i lepiej rozumie wpływ kultury na postrzeganie samej siebie, co nie znaczy oczywiście, że udało mi się całkowicie uwolnić od tego, jak otoczenie ukształtowało mój światopogląd. Żałuję jednak, że taka książka nie trafiła do dorastającej Gabi. Że nikt rzeczowo i konkretnie nie wytłumaczył mi kiedyś, że ubrania mają być najpierw wygodne i praktyczne, potem dopiero – ewentualnie – ładne. Że ćwiczenia mają sprawić, że moje ciało będzie w stanie wykonywać coraz więcej przydatnych rzeczy, a nie czy będę dobrze wyglądać w danych ubraniach i czy ktoś mnie zechce, jak schudnę. Engeln pokazuje, że niestety, ten drugi tok myślenia jest głęboko zakorzeniony w dziewczęcych i kobiecych głowach. Środowisko i kultura uczą nas, by stawiać pięknie przed zdrowo i sprawnie – tysiące kobiet poświęcających swoje zdrowie w imię piękna jest tego bolesnym przykładem. Zresztą, też chodziłam na zajęcia sportowe, gdzie instruktorki motywowały kursantki hasłami w stylu bikini body – o ile bardziej by mnie zmotywowało nadążysz za swoim facetem na szlaku w górach! 😉
Wiele pojawiających się w Obsesji piękna tematów było dla mnie oczywistych i dość powtarzalnych – na szczęście żyjemy w czasach, gdy o akceptacji własnego ciała mówi się coraz więcej (a z drugiej strony bombardowani jesteśmy idealnymi wizerunkami celebrytek po photoshopie…). Engeln opowiada jednak o wielu badaniach, eksperymentach i statystykach, które mnie zaciekawiły. Przeraża mnie to, ile czasu i pieniędzy poświęcają kobiety dla wyglądu. Przeraża mnie to, jak bardzo na tym wyglądzie skupia się uwaga ogromnej ilości społeczeństwa. Że od kobiet właściwie wymaga się wyglądu, ale często zakłada się jednocześnie, że piękna=głupsza. Z kolei, kiedy kobieta zamiast na wyglądzie skupi się na swoich innych zdolnościach, i tak znajdzie się ktoś, kto sprowadzi jej istnienie tylko do tego, jak wygląda…
Myślę, że dla dorosłej, świadomej swojego ciała i swoich możliwości kobiety Obsesja piękna nie będzie w żaden sposób odkrywczą lekturą. Jest to jednak ciekawe, oparte o wiele badań podsumowanie, jak bardzo krzywdzone jesteśmy przez ten społeczny wymóg wyglądania. Od najmłodszych lat, bo już kilkuletnie dziewczynki, mające okazję usłyszeć ich matki mówiące o potrzebie odchudzania, zaczynają nie lubić swoich ciał. I z wiekiem jest tylko gorzej. Pytanie tylko, czy lektura książki może coś faktycznie zmienić w myśleniu młodej osoby, która dookoła słyszy jednak kompletnie inne komunikaty…?
Przeczytane: 14.04.2024
Ocena: 6/10








