Opublikowany w Popularnonaukowa

Renee Engeln – Obsesja piękna

Tytuł: Obsesja piękna. Jak kultura popularna krzywdzi dziewczynki i kobiety
Autorka: Renee Engeln
Tytuł oryginału: Beauty Sick: How the Cultural Obsession with Appearance Hurts Girls and Women
Tłumaczenie: Marta Bazylewska
Literatura: amerykańska
Wydawnictwo: Buchmann

Obsesja piękna to książka, po którą sięgnęłam pod wpływem internetowych polecajek i tak sobie myślę, że bardziej trafiłaby do młodszej mnie. Dorosła ja ma już nieco zdrowsze podejście do własnego ciała i lepiej rozumie wpływ kultury na postrzeganie samej siebie, co nie znaczy oczywiście, że udało mi się całkowicie uwolnić od tego, jak otoczenie ukształtowało mój światopogląd. Żałuję jednak, że taka książka nie trafiła do dorastającej Gabi. Że nikt rzeczowo i konkretnie nie wytłumaczył mi kiedyś, że ubrania mają być najpierw wygodne i praktyczne, potem dopiero – ewentualnie – ładne. Że ćwiczenia mają sprawić, że moje ciało będzie w stanie wykonywać coraz więcej przydatnych rzeczy, a nie czy będę dobrze wyglądać w danych ubraniach i czy ktoś mnie zechce, jak schudnę. Engeln pokazuje, że niestety, ten drugi tok myślenia jest głęboko zakorzeniony w dziewczęcych i kobiecych głowach. Środowisko i kultura uczą nas, by stawiać pięknie przed zdrowo i sprawnie – tysiące kobiet poświęcających swoje zdrowie w imię piękna jest tego bolesnym przykładem. Zresztą, też chodziłam na zajęcia sportowe, gdzie instruktorki motywowały kursantki hasłami w stylu bikini body – o ile bardziej by mnie zmotywowało nadążysz za swoim facetem na szlaku w górach! 😉
Wiele pojawiających się w Obsesji piękna tematów było dla mnie oczywistych i dość powtarzalnych – na szczęście żyjemy w czasach, gdy o akceptacji własnego ciała mówi się coraz więcej (a z drugiej strony bombardowani jesteśmy idealnymi wizerunkami celebrytek po photoshopie…). Engeln opowiada jednak o wielu badaniach, eksperymentach i statystykach, które mnie zaciekawiły. Przeraża mnie to, ile czasu i pieniędzy poświęcają kobiety dla wyglądu. Przeraża mnie to, jak bardzo na tym wyglądzie skupia się uwaga ogromnej ilości społeczeństwa. Że od kobiet właściwie wymaga się wyglądu, ale często zakłada się jednocześnie, że piękna=głupsza. Z kolei, kiedy kobieta zamiast na wyglądzie skupi się na swoich innych zdolnościach, i tak znajdzie się ktoś, kto sprowadzi jej istnienie tylko do tego, jak wygląda…
Myślę, że dla dorosłej, świadomej swojego ciała i swoich możliwości kobiety Obsesja piękna nie będzie w żaden sposób odkrywczą lekturą. Jest to jednak ciekawe, oparte o wiele badań podsumowanie, jak bardzo krzywdzone jesteśmy przez ten społeczny wymóg wyglądania. Od najmłodszych lat, bo już kilkuletnie dziewczynki, mające okazję usłyszeć ich matki mówiące o potrzebie odchudzania, zaczynają nie lubić swoich ciał. I z wiekiem jest tylko gorzej. Pytanie tylko, czy lektura książki może coś faktycznie zmienić w myśleniu młodej osoby, która dookoła słyszy jednak kompletnie inne komunikaty…?

Przeczytane: 14.04.2024
Ocena: 6/10

Opublikowany w Reportaż

Wojciech Przylipiak – Zakupy w PRL

Tytuł: Zakupy w PRL. W kolejce po wszystko
Autor: Wojciech Przylipiak
Literatura: polska
Wydawnictwo: Muza

Przeglądając recenzje, widzę, że Zakupy w PRL to książka podobająca się głównie tym, którzy tamte czasy pamiętają i mogą je powspominać – czasem z sentymentem, zazwyczaj jednak z myślą, że dobrze, że to już przeszłość 😉 . Ja jestem pokoleniem dorastającym już po upadku systemu i dla mnie kolejki po wszystko to zasłyszane historie i opowieści, których – na szczęście – nie dane mi było doświadczyć osobiście. Może dlatego książka Przylipiaka jakoś wybitnie do mnie nie trafiła, jednak czytało mi się ją całkiem dobrze, no i z nieukrywaną ciekawością.
Autor opowiada nie tylko o zakupach konkretnych produktów, ale też o rodzajach sklepów. Czytelnik ma więc okazję dowiedzieć się co nieco o Peweksach, kioskach Ruchu, KMPiK-ach (które potem stały się Empikami), sklepach meblowych i odzieżowych, giełdach, pierwszych domach towarowych… Wypowiadają się tu głównie byli pracownicy tamtych miejsc, zdradzający szczegóły swojej pracy od podszewki, nie brakuje jednak też perspektywy zwykłych klientów. Zapisy, kolejki, walki o towar, chowanie czegoś pod ladą, wymiany, systemy kartkowe – wszystko to, co wydaje się już abstrakcją w dzisiejszych czasach, a przez długie lata stanowiło normalność. Przylipiak opowiada też, jak zmieniała się dostępność niektórych produktów i funkcjonowanie sklepów w poszczególnych dekadach, w końcu PRL zaraz po wojnie różnił się od tego z lat osiemdziesiątych.
Zakupy w PRL czytało mi się dobrze, choć nie wciągnęły mnie tak, jak się spodziewałam. Mnóstwo tu jednak ciekawostek i zwykłej, ludzkiej perspektywy, a to w reportażach zawsze lubię 🙂 .

Przeczytane: 14.04.2024
Ocena: 6/10

Opublikowany w Literatura piękna

Ia Genberg – Szczegóły

Tytuł: Szczegóły
Autorka: Ia Genberg
Tytuł oryginału: Detaljerna
Tłumaczenie: Dominika Górecka
Literatura: szwedzka
Wydawnictwo: Pauza

Szczegóły Genberg czytało mi się dużo lepiej, niż się tego spodziewałam, patrząc wcześniej na recenzje w internecie. To krótka powieść, przystępna w odbiorze i na swój sposób poruszająca. Pogrążona w chorobie narratorka ma czas na przemyślenia i wspominanie, a jej myśli krążą głównie wokół czterech osób, które miały istotny wpływ na jej życie. Najpierw Johanna – dawna partnerka, potem Niki – toksyczna przyjaciółka, Alejandro – kochanek, a na koniec Birgitte – matka narratorki. Z każdą z tych osób kobietę łączą różne wspomnienia, pod wpływem czasu wywołujące refleksje i wiele różnorodnych uczuć. Spodobał mi się ten sposób opowiadania historii, ze skupieniem na różnych (tytułowych 😉 ) szczegółach. Czytelniczka nie zna wielu innych elementów życia narratorki, nie wie, co się wydarzyło przed czy po poznaniu konkretnej osoby, ale ta fragmentaryczna wiedza nie przeszkadza w odbiorze lektury. Nie musimy znać jej całego życia, ba, nie musimy nawet wiedzieć, kim ona jest, bo narratorka w żadnym momencie książki się czytelnikom nie przedstawia. Co ma znaczenie, to ludzie w jej życiu, relacje z nimi oraz to, jak sama bohaterka zmieniała się pod ich wpływem. Szczegóły to lektura na dwa wieczory i cieszę się, że – mimo pewnych obiekcji na początku – po nią sięgnęłam 🙂 .

Przeczytane: 12.04.2024
Ocena: 7/10

Opublikowany w Literatura piękna

Yōko Ogawa – Grobowa cisza, żałobny zgiełk

Tytuł: Grobowa cisza, żałobny zgiełk
Autorka: Yōko Ogawa
Tytuł oryginału: 寡黙な死骸みだらな弔い
Tłumaczenie: Anna Karpiuk
Literatura: japońska
Wydawnictwo: Tajfuny

Ogawa zachwyciła mnie swego czasu Ukochanym równaniem profesora, które zachęciło mnie do dalszego zapoznawania się z jej twórczością. Grobowa cisza, żałobny zgiełk to już trzecia przeczytana przeze mnie książka tej autorki i trzecia, która mi się podobała 😉 . Jest to zbiór opowiadań w różny sposób związany ze śmiercią – czasem dość makabrycznych i strasznych, czasem bardziej spokojnych lub wręcz tajemniczych. Opowieści te się ze sobą łączą, bohaterowie bywają w tych samych miejscach, są ze sobą powiązani, zarazem jednak każdy rozdział to oddzielna, indywidualna historia. Podobało mi się to domyślanie, kim może być bohater kolejnej opowieści, jaki wpływ miał na losy poprzednio przedstawionych postaci.
Książki Ogawy czyta się niesamowicie szybko – ma na to oczywiście wpływ ich długość (Grobowa cisza… nie ma nawet 200 stron), ale też bardzo dobry język i świetne tłumaczenie Anny Karpiuk. Siadałam do lektury, mówiąc sobie, że przeczytam jedno opowiadanie i nagle miałam za sobą połowę książki 😉 . Grobowa cisza… wciąga i zaskakuje, choć chyba spodziewałam się nieco mroczniejszych opowiadań, czytając internetowe recenzje. Niby są zabójstwa, niby jest nawet muzeum tortur, ale wszystko tak spokojnie opisane, że jednak nie wywołuje przyspieszonego bicia serca. Wciąż jednak czytało się to bardzo dobrze 🙂 .

Przeczytane: 11.04.2024
Ocena: 7/10

Opublikowany w Reportaż

Rachel Louise Snyder – Śladów pobicia brak

Tytuł: Śladów pobicia brak. W pułapce przemocy domowej
Autorka: Rachel Louise Snyder
Tytuł oryginału: No Visible Bruises: What We Don’t Know About Domestic Violence Can Kill Us
Tłumaczenie: Kaja Gucio
Literatura: amerykańska
Wydawnictwo: Czarne

Snyder, amerykańska dziennikarka, po latach spędzonych jako korespondentka zagraniczna postanowiła zbadać temat przemocy domowej we własnym kraju. Im bardziej zgłębiała temat, tym bardziej przerażona była – trudno jest było uwierzyć, jak źle wygląda sytuacja w kraju, który uważała za dużo bardziej cywilizowany od tych, w których dotąd pracowała. Po latach współpracy z organizacjami i osobami pomagającymi ofiarom, po wielu rozmowach – zarówno z ofiarami, ich bliskimi, jak i oprawcami – swoje obserwacje i wnioski zebrała w reportażu Śladów pobicia brak.
Autorka opowiada o kilku przypadkach przemocy z różnych stanów, razem z przedstawicielami władz i organizacji pomocowych analizuje, co, gdzie i jak zawiodło, że kobieta nie otrzymała pomocy na czas. Dlaczego wracała do bijącego ją partnera, mimo że groził, że ją zabije – i dlaczego policja, wiedząc o tych groźbach, nie aresztowała go? Dlaczego atak na obcą osobę z miejsca potraktowano by jako przestępstwo, a to samo działanie wobec bliskiej osoby jest bagatelizowane? Zaciekawiły mnie programy mające zmniejszyć ryzyko zabójstwa, przeprowadzane analizy zagrożenia w odniesieniu do już dokonanych zbrodni. Nieco mniej zaś trafiły do mnie rozmowy z oprawcami i programy służące wyprowadzeniu ich na prostą, choć niewątpliwie jest to też ważna rzecz.
Śladów pobicia brak to ważny i poruszający reportaż, choć nie wszystkie rozdziały potrafiły mnie jednakowo zaciekawić. Jest tu też sporo amerykańskiej specyfiki – chociażby ten niesamowicie łatwy dostęp do broni palnej czy widoczny wśród władz rasizm wobec przestępców – która sprawia, że czasem trudno się odnieść do naszego podwórka. Nie da się jednak ukryć, że przemoc domowa istnieje wszędzie, a niektóre zachowania ofiar i oprawców podążają za schematami niezależnie od kraju. Warto przeczytać.

Przeczytane: 10.04.2024
Ocena: 7/10

Opublikowany w Reportaż

Konrad Piskała – Trzymaj się z dala, kochanie

Tytuł: Trzymaj się z dala, kochanie. Opowieść o miłości w Afryce Wschodniej
Autor: Konrad Piskała
Literatura: polska
Wydawnictwo: Szczeliny

Trzymaj się z dala, kochanie to tytuł wiersza kenijskiego poety J. Kariukiego, który Piskała przywołał w jednej z opowieści. Zarówno ten wiersz, jak i tytuł oraz podtytuł tej książki sugerują coś innego, niż faktycznie dostaje czytelnik – bo Trzymaj się z dala, kochanie to tylko częściowo książka o miłości. No i nie zawsze jest to też miłość romantyczna, zresztą nie ma się co okłamywać – w Afryce Wschodniej miłość romantyczna to często ostatnia rzecz, o której myślą ludzie. Kochać to może znaczyć troskę o kogoś, może znaczyć po prostu seks, a czasem nawet i przemoc (w końcu skoro bije, to kocha i chce naprawić partnerkę, prawda?). Kochać można dziecko zrodzone z gwałtu i to urodzone z albinizmem, wyklęte przez ojca i resztę wioski. Kochać można osobę tej samej płci, nawet gdy za to grozi kara śmierci. A przy tym można jeszcze brać ślub czy uprawiać seks w ogóle bez tej miłości, która czasem wydaje się wręcz nie przystawać do afrykańskich realiów.
Piskała zebrał tu reportaże i opowieści z kilku afrykańskich krajów: Erytrei, Etiopii, Kenii (zdecydowanie najwięcej), Ugandy i Tanzanii. Przyznam, że historie te są mocno nierówne – niektóre naprawdę wciągające i poruszające, inne rozgadane, męczące, mocno odbiegające od tematu głównego. Autor wplata w opowieści swoich bohaterów wątki historyczne i polityczne – niestety, bardzo fragmentarycznie, więc te wstawki nie są w stanie zapewnić czytelnikowi dobrego obrazu sytuacji w kraju, a zarazem są na tyle długie, by oderwać czytelnika od głównej historii i cóż, po prostu go zmęczyć. Sporo tu też samego Piskały, a ja osobiście nie jestem zbytnią fanką reportaży, w których autor tak wyraźnie zaznacza swoją obecność.
Trzymaj się z dala, kochanie to dobry zbiór reportaży o Afryce Wschodniej – mniej lub bardziej związanych z miłością, a także kilku opowieści z miłością może niezwiązanych, ale rozgrywających się w tych krajach 😉 . Książkę czyta się dość lekko i szybko, mimo nieraz dość ciężkiej tematyki – Piskała zręcznie snuje opowieść, która faktycznie wciąga. Spodziewałam się po tym reportażu trochę więcej, ale cieszę się, że miałam okazję poznać Afrykę Wschodnią widzianą oczami Piskały.

Przeczytane: 8.04.2024
Ocena: 6/10

Opublikowany w Biografie i wspomnienia

Kai Bird, Martin J. Sherwin – Oppenheimer

Tytuł: Oppenheimer. Triumf i tragedia ojca bomby atomowej
Autorzy: Kai Bird, Martin J. Sherwin
Tytuł oryginału: American Prometheus: The Triumph and Tragedy of J. Robert Oppenheimer
Tłumaczenie: Janusz Błaszczyk
Literatura: amerykańska
Wydawnictwo: Replika

Głośnego filmu Nolana nie byłam w stanie zdzierżyć do końca, więc – jak to ja – postanowiłam sięgnąć po książkę. Nad biografią Oppenheimera Bird i Sherwin pracowali latami, tworząc książkę bardzo dokładną i szczegółową. Momentami aż za bardzo dokładną i szczegółową, przez co niektóre rozdziały mnie wymęczyły, a sama lektura zajęła mi dobre dwa tygodnie. Dobrnęłam jednak do końca, w przeciwieństwie do filmu 😉 .
Autorzy opisali życie ojca bomby atomowej od dzieciństwa aż do śmierci, skupiając się głównie na dwóch wydarzeniach: pracy w Los Alamos, która doprowadziła do powstania bomby, oraz na politycznym procesie z 1954 roku. Co zaskakujące, bardziej wciągnął mnie ten drugi wątek – przy wcześniejszej działalności naukowej i politycznej Oppenheimera było po prostu za dużo wątków pobocznych. Czasem ciekawych, czasem nie – nie zawsze nawet związanych z samym fizykiem, a często tylko z projektami, za które akurat odpowiadał.
Z biografii wyłania się postać wielowymiarowa, niesamowicie inteligentna i ambitna, ale też często skupiona mocno na sobie i własnych celach, niecierpliwa i niewyrozumiała. Oppenheimer był niewątpliwie osobą, której działań i zachowań nie da się jednoznacznie ocenić, pozostawił jednak w historii nauki i świata niezatarty ślad. Jego biografia na pewno nie jest książką dla każdego – trzeba się interesować tematem i być gotowym na długie i mozolne zgłębianie szczegółów życia Oppenheimera oraz sytuacji politycznej w USA od lat trzydziestych po lata sześćdziesiąte. Jest to lektura fascynująca, ale dość trudna w odbiorze, jakby nie patrzeć 😉 .

Przeczytane: 7.04.2024
Ocena: 7/10

Opublikowany w Antyutopia, Literatura piękna

Sigríður Hagalín Björnsdóttir – Wyspa

Tytuł: Wyspa
Autorka: Sigríður Hagalín Björnsdóttir
Tytuł oryginału: Eyland
Tłumaczenie: Jacek Godek
Literatura: islandzka
Wydawnictwo: Wyd. Literackie

Wyobraź sobie, że przylatujesz na wakacje na Islandię i nagle nie możesz wrócić do domu. Nie możesz nawet z nikim się skontaktować, ani sięgnąć do swoich oszczędności na koncie, bo cała wyspa nagle straciła kontakt ze światem zewnętrznym. Nie działają żadne kanały komunikacji, wysyłane poza Islandię statki i samoloty nie wracają i nikt nie ma pojęcia, co się stało. Nowo wybrani przedstawiciele władz (prezydent i premier akurat przebywali poza Islandią i kontakt z nimi też został utracony) starają się zapanować nad mieszkańcami, zadbać o to, by w kraju odciętym nagle od dostaw z zewnątrz dało się przeżyć. Jedzenie jakoś można wytworzyć (pytanie jednak, czy starczy go dla wszystkich?), ale bez wielu produktów z zewnątrz poziom życia szybko zaczyna spadać. Kiedy władze starają się zapewnić przeżycie własnym obywatelom, turyści i imigranci mają coraz bardziej przerąbane…
Historię poznajemy głównie z punktu widzenia Islandczyka Hjaltiego, dziennikarza, który w trudnej sytuacji zostaje rzecznikiem prasowym władz, oraz Marii – imigrantki i skrzypaczki, która coraz wyraźniej czuje, że dla niej i dla jej dzieci Islandia przestaje być domem. Te opowieści przeplatają krótkie notatki prasowe, ukazujące trudną sytuację w kraju, oraz fragmenty z późniejszego życia Hjaltiego, gdzieś na odludziu, z dala od reszty Islandczyków.
Wyspa ma ogromny potencjał, który gdzieś przez pierwszą połowę książki jest mocno zaprzepaszczony. Niby sporo się dzieje, Islandię odcina od świata, ale sposób opisania tych wydarzeń, reakcja bohaterów, no jakoś to wszystko niezbyt do mnie trafiało. Niektóre rozdziały mnie wręcz nudziły, a tego się nie spodziewałam po takiej lekturze. Na szczęście z czasem akcja się rozkręciła, bohaterowie stali się wyrazistsi, a pogrążająca się w chaosie Islandia coraz bardziej mnie interesowała. Zabrakło mi nieco konkretniejszego zakończenia, ale to przedstawione przez Björnsdóttir pozostawia wyobraźni czytelnika spore pole do popisu. Całościowo uważam, że Wyspa to książka (tylko lub aż) dobra, z bardzo fajnym pomysłem i sporym, tylko częściowo wykorzystanym potencjałem.

Przesłuchane: 7.04.2024
Ocena: 6/10

Opublikowany w Literatura piękna

Anna Ciarkowska – Pestki

Tytuł: Pestki
Autorka: Anna Ciarkowska
Literatura: polska
Wydawnictwo: Otwarte

Kompletnie nie spodziewałam się, że Pestki Ciarkowskiej tak mocno we mnie uderzą. To książka delikatna, poruszająca – tym bardziej, im mocniej czytelniczka może się utożsamiać z narratorką. Pestki złożone są z wielu mikrorozdziałów, każdy zaczynający się od krótkich zdań czy pytań, których część każda z nas kiedyś słyszała. Im więcej i im od bliższych osób, tym mocniej poruszają. Do mnie trafiły najbardziej rozdziały opisujące czasy nastoletnie, może dlatego, że wtedy sama byłam najwrażliwsza, i że niesamowicie wiele z tych tekstów słyszałam. I bolały, mniej lub bardziej, niektóre zostają w głowie po latach.
Bo słowa u Ciarkowskiej są właśnie jak te tytułowe pestki wiśni, które dziecko niechcący połknie, a potem słyszy, że urośnie z nich w brzuchu drzewo. Łykamy te słowa, które serwują nam bliscy i one się wwiercają w brzuch, rodzą niepokój, nie dają o sobie zapomnieć – podczas, gdy osoba, która je wypowiedziała, już dawno o nich zapomniała. Narratorka zaczyna swą opowieść jako wrażliwe dziecko, które słyszy wciąż: Nie histeryzuj, Nie maż się, Wstyd mi za ciebie, Bo cię pan zabierze – i nie rozumie, dlaczego dostaje takie słowa zamiast wsparcia i pocieszenia. Potem przychodzi okres szkolny, nastoletni – z niezrozumieniem własnego dorastania, pierwszymi miłościami i jak nie ten to następny, tego kwiatu jest pół światu czy Co ty wiesz o problemach w tym wieku?. Która nastolatka, przytłoczona swoimi największymi wtedy na świecie problemami nie słyszała tych słów od swoich mam, babć, cioć…? Dorosła już bohaterka szuka akceptacji w związkach, których jednak nie nauczono jej budować – wybieranych przez nią partnerów najwidoczniej też nie: przecież nic ci nie obiecywałem, nie jestem gotowy. Nie pomagają też najbliżsi, którzy zamiast wsparcia serwują tylko komentarze w stylu: Znalazłabyś sobie kogoś, Potrzebujesz partnera, bo…. Wcale nie dziwi, że te wszystkie słowa, narastające w środku, w pewnym momencie doprowadziły do depresji, do tego momentu, gdy już nawet nie tyle nie chce się żyć, co naprawdę chce się umrzeć. Momentu pełnego słów: teraz to każdy ma depresję, wstań i się poruszaj, ile można tak leżeć, uśmiechnij się!. Nie będę spojlerować, ale ostatni rozdział ze swoim początkowym pytaniem rozwalił mnie na kawałeczki.
To niby łatwa książka – krótkie rozdziały, prosty język, sytuacje tak łatwe do utożsamiania się. I może właśnie ta łatwość porusza najbardziej – nieważne, jak inaczej sobie układamy życie od bohaterki, większość z nas (przynajmniej z tego pokolenia lat 80/90) odnajdzie się w wielu sytuacjach. Przypomni sobie słowa, które już dawno zostały zapomniane i wciąż poczuje drobne kłucie w brzuchu. Bo te słowa-pestki nie znikają, tylko kumulują się w człowieku i warto o tym pamiętać, zanim sami rzucimy podobny komentarz bliskiej osobie.

Przeczytane: 4.04.2024
Ocena: 9/10

Opublikowany w Poradniki

Natalia de Barbaro – Czuła przewodniczka

Tytuł: Czuła przewodniczka. Kobieca droga do siebie
Autorka: Natalia de Barbaro
Literatura: polska
Wydawnictwo: Agora

Zgrałam tę książkę na czytnik, kiedy było o niej głośno i cały internet się nią zachwycał… Pewnie gdybym poczekała do dzisiaj, zobaczyła jej dość przeciętne oceny i negatywne opinie znajomych, Czuła przewodniczka nie znalazłaby już dla siebie miejsca na moim czytniku. Ale skoro już miałam tę książkę, to postanowiłam ją przeczytać – i dołączyłam do grona mocno rozczarowanych 😉 .
De Barbaro opowiada o tym, jak wiele kobiet przyjmuje jedną z póz: Męczennicy, Potulnej lub Królowej śniegu, podczas gdy powinny dopuścić do głosu wewnętrzną Czułą przewodniczkę. Mówiąc w skrócie: nie poświęcać się, nie poniżać siebie, nie ulegać wbrew sobie, nie zmuszać się do niczego – a w zamian: wsłuchać się we własne potrzeby i umieć odróżnić to, co robimy dla siebie od tego, co robimy z dla innych / bo wypada. Mnóstwo oczywistości, którymi i tak ostatnimi laty niemal z każdej strony bombarduje nas internet. Nie ma tu nic odkrywczego, a sposób przemawiania de Barbaro do czytelniczki wydaje mi się dość infantylny. Jeśli ktoś uchował się jeszcze z dala od wszystkich kont internetowych poświęconych kobiecym treściom, może znajdzie w tej lekturze coś nowego, choć wydaje mi się to nieco nierealne 😉 .
Nie da się, oczywiście, zaprzeczyć, że autorka ma sporo racji w swoich spostrzeżeniach i na pewno każda czytelniczka odnajdzie siebie w niektórych opisywanych tutaj rozmowach / zdarzeniach / uczuciach. To jednak za mało, by książka ta potrafiła mnie przyciągnąć. Inna bajka, że często czułam się jak osoba pochodząca z innej planety niż autorka. Opisuje ona siebie jako osobę mocno wrażliwą i kiedy po raz X wspomina, jak coś banalnego wywołało u niej łzy, to jedyną moją reakcją było westchnienie i znowu?. I nie bronię jej bycia osobą uczuciową – po prostu emanowanie tym w książce w sposób nic do lektury niewnoszący było dla mnie niesamowicie irytujące. Ale cóż, może jestem zbyt racjonalna na Czułą przewodniczkę… 😉

Przeczytane: 2.04.2024
Ocena: 5/10