Opublikowany w Biografie i wspomnienia, Holokaust

Viktor E. Frankl – Człowiek w poszukiwaniu sensu

Tytuł: Człowiek w poszukiwaniu sensu
Autor: Viktor E. Frankl
Tytuł oryginału: …trotzdem Ja zum Leben sagen: Ein Psychologe erlebt das Konzentrationslager
Tłumaczenie: Aleksandra Wolnicka
Literatura: austriacka
Wydawnictwo: Czarna Owca

Interesując się literaturą obozową, miałam książkę Frankla już od jakiegoś czasu na swojej liście czytelniczej. Autor był austriackim psychiatrą żydowskiego pochodzenia, który miał możliwość emigracji, ale zdecydował się pozostać z rodziną w Wiedniu, a następnie trafił do kilku różnych obozów koncentracyjnych. Jego wspomnienia różnią się od większości wspomnień dawnych więźniów, które miałam dotąd okazję czytać – i nie zaprzeczę, że ta oryginalność mnie wciągnęła i mocno poruszyła. Frankl nie opisuje krok po kroku swojej drogi do obozów ani codziennego życia w nich, bo uważa, że na ten temat już sporo powiedziano i napisano, po co więc się powtarzać. W zamian autor serwuje czytelnikom poszczególne sytuacje, różne momenty z obozowego życia, które wywarły na nim jako psychiatrze największe wrażenia. Wszystko to jest przesycone analizą ludzkich zachowań, także własnych Frankla, i choć sporo w tematyce obozowej już czytałam, to Człowieka w poszukiwaniu sensu też pochłonęłam z zainteresowaniem… przynajmniej w pierwszej części.
Bo choć pierwotne wydanie książki skupiało się tylko na wspomnieniach obozowych, to w rozszerzonym wydaniu – które również i ja czytałam – autor dodał też drugą część poświęconą logoterapii. Jest to stworzona przez Frankla metoda psychoterapii, która obraca się wokół tytułowego poszukiwania sensu życia ludzkiego. I o ile pierwsza część książki mnie poruszyła, to druga nieco wynudziła. Krótkie przedstawienie idei logoterapii w zupełności by mi wystarczyło, wszystkie dalsze szczegóły stanowiły taką psychologiczno-filozoficzną mieszankę niezbyt w moim guście, do tego pełną sukcesów terapeutycznych Frankla przedstawionych (dla mnie) w dość irytujący sposób. Więc o ile ktoś nie fascynuje się wyjątkowo taką tematyką, myślę, że spokojnie można się ograniczyć do części ze wspomnieniami, bo z nimi naprawdę warto się zapoznać.

Przeczytane: 9.07.2025
Ocena: 7/10

Opublikowany w Literatura piękna

Monika Helfer – Hałastra

Tytuł: Hałastra
Autorka: Monika Helfer
Tytuł oryginału: Die Bagage
Tłumaczenie: Arkadiusz Żychliński
Literatura: austriacka
Wydawnictwo: Filtry

Choć Hałastra nie znajdzie się w czołówce moich ulubionych książek z tego roku, to jednak było coś w tej lekturze, co mnie przyciągnęło, spodobało się, sprawiło, że ponad połowę przeczytałam za jednym podejściem. Ta austriacka powieść jest mocno na bakier z chronologią wydarzeń, ale zaskakująco mi to nie przeszkadzało. Równolegle toczy się tu opowieść narratorki, która wspomina różne sytuacje związane ze swoją rodziną i próbuje wypytać – głównie swoją ciotkę – o życie babci Marii, oraz historia samej Marii. Ta druga jest zdecydowanie ciekawsza, może właśnie dlatego, że oparta na niedomówieniach i wyobrażeniach autorki. Czytając, nigdy nie mogłam mieć pewności, co w życiu Marii wydarzyło się naprawdę, co mogła źle zapamiętać lub przeinaczyć jej córka, a co dodała od siebie sama narratorka, po prostu chcąc, by tak właśnie wyglądała przeszłość. Jest to dość specyficzny zabieg, ale sprawia, że historia toczy się płynnie i jest momentami całkiem poruszająca.
Hałastra liczy sobie niecałe 200 stron i naprawdę nie miałabym nic przeciwko paru dodatkowym rozdziałom. Główna historia toczy się w czasach I wojny światowej, gdy mąż Marii, Josef, zostaje wysłany na front, a kobieta musi sobie poradzić sama z dziećmi. Ma jednak problem: jest niezwykle piękna, a to przyciąga do niej mężczyzn, wykorzystujących fakt nieobecności męża. Stwarza to nie tylko niebezpieczne dla kobiety i jej dzieci sytuacje, ale rodzi też plotki w małej wiosce, które również potrafią skutecznie utrudnić życie… Trafiła do mnie postać Marii, z ciekawością śledziłam losy jej rodziny i targające nią emocje, z nieco mniejszym zaś zainteresowaniem przebrnęłam przez fragmenty z narracją pierwszoosobową oraz rozmyślaniami i rozmowami autorki. Cieszę się, że przeczytałam tę książkę – lubię zresztą sięgać po literaturę austriacką – nie jestem jednak pewna, czy skuszę się na kontynuację. W końcu Maria już zmarła, a czy losy kolejnych pokoleń będą równie ciekawe? 😉

Przeczytane: 20.11.2024
Ocena: 7/10

Opublikowany w Biografie i wspomnienia

Martina Winkelhofer – Cesarzowa

Tytuł: Cesarzowa. Pierwsze lata Sisi na wiedeńskim dworze
Autorka: Martina Winkelhofer
Tytuł oryginału: Sisis Weg: Vom Mädchen zur Frau – Kaiserin Elisabeths erste Jahre am Wiener Hof
Tłumaczenie: Magdalena Kaczmarek
Literatura: austriacka
Wydawnictwo: Marginesy

Mieszkam w Wiedniu, więc postać Sisi przewija mi się niemal wszędzie dookoła. Sporo już o niej tutaj słyszałam i czytałam, zwiedziłam parę pałaców i wystaw poświęconych zarówno samej Sisi, jak i generalnie Habsburgom… Myślałam, że trochę w temacie już wiem, ale Winkelhofer i tak mnie w wielu kwestiach zaskoczyła. Ta wiedeńska historyczka postanowiła spojrzeć na austriacką cesarzową z nieco mniej popularnej perspektywy – większość biografii Sisi skupia się bowiem na jej niezależności i konflikcie z teściową, Zofią. Autorka zaś trafnie podkreśla, że Elżbieta była cesarzową przez ponad 40 lat, wychodząc za Franciszka Józefa jako zaledwie szesnastolatka. Operowanie stereotypami sprawia, że pomijamy kwestię rozwoju osobistego Sisi, więc takie odmienne spojrzenie Winkelhofer przypadło mi do gustu. Autorka oparła się o zachowane materiały źródłowe, liczne listy wymieniane między członkami rodziny cesarskiej, dawne pamiętniki, wspomnienia służby, udowadniając, że to, jak współczesna historia postrzega cesarzową, dość często mija się z prawdą.
W Cesarzowej spodobało mi się skupienie na początkach kariery Sisi w nowej roli – autorka opowiada o dzieciństwie Elżbiety, o jej dorastaniu, poznaniu i zaręczynach z Franciszkiem Józefem oraz o kilku pierwszych latach w nowej roli: żony, władczyni, a potem matki. Młoda Elżbieta to kobieta będąca niemal przeciwnością swojego wizerunku, jaki znamy powszechnie – nieśmiała, niepewna siebie, uległa, źle znosząca rozstania z mężem… przy tym też podporządkowana teściowej, która może i faktycznie się zanadto we wszystko wtrącała, ale też naprawdę życzyła młodym jak najlepiej. Co, jak, kiedy i dlaczego się zmieniło? Na te pytania też dostaniemy odpowiedzi w tej książce.
Irytowało mnie jednak, że obecność Winkelhofer jest w tej biografii mocno zauważalna. Jej komentarze, opinie, przemyślenia, próby diagnoz medycznych… Nie tego oczekuję od lektury napisanej przez historyczkę i częściowo psuło mi to odbiór książki. Na szczęście życiorys Sisi broni się sam, a autorka przejrzała mnóstwo źródeł i umiejętnie je dobrała i przedstawiła w Cesarzowej, więc całość czytało mi się bardzo dobrze i lektura mnie wciągnęła – zwłaszcza w ostatnich rozdziałach.

Przeczytane: 12.09.2024
Ocena: 7/10

Opublikowany w Filozofia, Holokaust

Jean Améry – Poza winą i karą

Tytuł: Poza winą i karą
Autor: Jean Améry
Tytuł oryginału: Jenseits von Schuld und Sühne: Bewältigungsversuche eines Überwältigten
Tlumaczenie: Ryszard Turczyn
Literatura: austriacka
Wydawnictwo: Aletheia

Sięgając po tę książkę, nie zauważyłam, że przypisana jest ona kategorii filozofia, etyka. Spodziewałam się więc raczej kolejnych wspomnień z czasów Holokaustu, napisanych jednak z nieco innego niż zwykle punktu widzenia. Jean Améry urodził się jako Hans Mayer w Austro-Węgrzech u schyłku istnienia tego państwa. Ojciec zginął za cesarza podczas I wojny światowej, a chłopca wychowywała już w Austrii matka-katoliczka. Samemu Améry’emu z religią było jednak nie po drodze, studiował filozofię i literaturę w Wiedniu, uważał się sam za niewierzącego intelektualistę. No i Austriaka – mówił w lokalnym dialekcie, miał miejscowych znajomych… Aż do czasu, gdy ustawy norymberskie uznały go za Żyda, choć sam się za takiego nie uważał, bo historie o mówiących po hebrajsku i bywających w synagogach przodkach traktował jako ciekawostki, a nie część swojej tożsamości. Autor w Poza winą i karą opowiada o więzieniu i torturach w Belgii (dokąd uciekł z Austrii), a następnie o obozach koncentracyjnych. Jednak są to opowieści urywkowe, skupiające się bardziej na odczuciach niż wydarzeniach, o których opowiadało już przecież wiele osób. Améry nie chce się powtarzać, podkreśla jednak wyraźnie – i często cynicznie – swoje poglądy, tak różne od innych żydowskich głosów z tamtych lat. Dla niego Holokaust był tylko potwierdzeniem dla jego niewiary, choć zazdrościł tym, którym wiara dawała nadzieję w obozach. Mówi o niemożności wybaczenia oprawcom, o zniszczeniu własnej tożsamości i utracie ojczyzny. To ciekawe i dobrze napisane wątki, bo Améry’emu odebrano prawo bycia Austriakiem, jednak wciąż nie uważał siebie za Żyda – po przeczytaniu Poza winą i karą czytelnika nie może zdziwić, że ostatecznie autor wybrał jedyną dla siebie drogę: samobójstwo. Do książki chwilę się przekonywałam, bo spodziewałam się jednak czego innego i niektóre filozoficzne rozważania mnie nużyły. Całościowo jednak jest to bardzo dobra, świetnie napisana lektura, ukazująca niezwykle osobistą tragedię ofiary nazizmu.

Przeczytane: 7.01.2024
Ocena: 7/10

Opublikowany w Literatura piękna

Robert Musil – Człowiek bez właściwości (T.1)

Tytuł: Człowiek bez właściwości (t. I)
Autor: Robert Musil
Tytuł oryginału: Der Mann ohne Eigenschaften
Tłumaczenie: Krzysztof Radziwiłł, Janina Zeltzer, Kazimierz Truchanowski
Literatura: austriacka
Wydawnictwo: Porozumienie Wydawców

Klasyka austriackiej literatury tym razem nieszczególnie mi podeszła. Człowiek bez właściwości kojarzył mi się z książkami tak chętnie wybieranymi na lektury szkolne w liceum – rozwlekłymi i pełnymi filozoficznych rozważań. Do tego napisanymi w dość trudny w odbiorze sposób – to moja pierwsza w tym kończącym się już przecież roku książka, w której tak często łapałam się na tym, że nie wiem, co przed chwilą czytałam. Nudziło mnie to i moje myśli odbiegały od lektury…
Na szczęście nie cały Człowiek bez właściwości jest taki – są też i rozdziały, w których się coś dzieje, a te czytało mi się w porządku 😉 . Głównym bohaterem jest Ulrich, matematyk bez właściwości, którego ojciec angażuje go w rodzącą się Akcję Równoległą. To planowana 70-ta rocznica panowania Franciszka Józefa, choć z założenia wydarzenia nie toczą się w Austro-Węgrzech, ale państwie nazwanym Cekanią (od popularnego C.K.). Na początku się trochę w tym gubiłam, bo z jednej strony autor pisze o Cekanii, a z drugiej we wszystkich rozmowach omawiana jest sytuacja austriacka, więc już nie wiedziałam, czy to ma być świat wymyślony czy prawdziwy. Jednak Musil opisał tu wiele ciekawostek z wiedeńskiego świata z początku XX wieku i muszę przyznać, że takie fragmenty wciągały mnie niesamowicie. Nieraz bawiły mnie też dyskusje prowadzone nad Akcją Równoległą i gdyby książka ograniczała się do takich rozdziałów, byłby to kawałek fajnej literatury. Niestety, to wszystko przeplatają różne rozważania społeczne czy filozoficzne – nawet nie wkładane w usta bohaterów, ale stanowiące po prostu rozważania nad Europą, człowiekiem, państwowością, moralnością… Nie neguję, że wiele z tych rozważań może być słusznymi i mądrymi, ale tego było stanowczo za dużo, zaserwowane w nieprzystępny sposób, no i jednak czego innego po tej lekturze się spodziewałam. Był to dopiero tom I Człowieka bez właściwości, ale po kolejne sięgać nie zamierzam – nie moja bajka, niestety.

Przeczytane: 20.12.2023
Ocena: 5/10

Opublikowany w Reportaż

Martin Pollack – Cesarz Ameryki

Tytuł: Cesarz Ameryki. Wielka ucieczka z Galicji
Autor: Martin Pollack
Tytuł oryginału: Kaiser von Amerika. Die große Flucht aus Galizien
Tłumaczenie: Karolina Niedenthal
Literatura: austriacka
Wydawnictwo: Czarne

Całkiem ciekawy reportaż, ale czegoś mi w nim brakowało – do tego miałam wrażenie, że niektóre rozdziały były przegadane, inne z kolei można by lepiej rozwinąć. Pollack opowiada w Cesarzu Ameryki o XIX-wiecznej Galicji: biednej, głodnej, pozbawionej perspektyw na poprawę sytuacji. Do tego w sąsiedniej Rosji mają miejsca masowe pogromy Żydów, którzy uciekają na zachód, a Galicja jest zbyt biedna, by ich przyjąć i wykarmić. Trzeba uciekać dalej, a amerykański sen dociera i tutaj. Więc najpierw trzeba załatwić paszport, pieniądze, dotrzeć do Niemiec, stamtąd na statek do Ameryki, no i jeszcze nie odpaść podczas kontroli przyjezdnych… Łatwo nie jest, ale gdy człowiek zdesperowany, podejmie każde ryzyko. Na zdesperowanych czekały tez zorganizowane grupy przemytników i organizatorów rejsów międzykontynentalnych, często współpracujący z miejscowymi władzami, więc jeśli coś pójdzie nie tak, nie ma nawet komu złożyć skargi… Muszę przyznać, że sama tematyka masowej emigracji, wręcz tytułowej wielkiej ucieczki, z biednej Galicji była mi obca i naprawdę z lektury wyniosłam wiele ciekawych historii. Jednak jest coś w stylu pisania Pollacka, co mi nie pasuje – to już moja druga książka jego autorstwa i odczuwam podobny zgrzyt. Całościowo to dobra lektura, momentami wciągająca, momentami męcząca, ale warto po nią sięgnąć ze względu na trudną, ale interesującą tematykę.

Przeczytane: 8.06.2023
Ocena: 6/10

Opublikowany w Powieść historyczna

Beate Maly – Die Frauen von Schönbrunn

Tytuł: Die Frauen von Schönbrunn
Autorka: Beate Maly
Literatura: austriacka
Wydawnictwo: Ullstein Buchverlage GmbH

Bardzo przyjemna powieść historyczna z trochę nudnym wątkiem romansowym 😉 . Po Kobiety z Schönbrunnu sięgnęłam jeszcze w ubiegłym roku, natrafiając na tę książkę na półce z nowościami w wiedeńskiej księgarni. A że chcę czytać więcej po niemiecku, sięgać też częściej po austriacką literaturę, więc książkę kupiłam bez zastanowienia. Opis brzmiał zachęcająco – akcja toczy się w wiedeńskim ZOO podczas I wojny światowej i pracownicy starają się utrzymać ogród zoologiczny i same zwierzęta przy życiu, gdy wojna jest już przegrana i nawet ludzie ledwo wiążą koniec z końcem… Kobiety z Schönbrunnu czytałam dłużej, niż planowałam – po pierwsze ze względu na język (choć muszę przyznać, że książka jest napisana bardzo przystępnym niemieckim), a po drugie przez bardzo wolno rozkręcającą się akcję. Początkowe rozdziały są jeszcze spokojne i nudne – ciekawiej się robi, gdy nadchodzą trudniejsze czasy, a pomiędzy pracującymi w ZOO Emmą i Juliusem zaczyna iskrzyć 😉 . Nie jest to wymagająca lektura, przez większość czasu nie jest też szczególnie wciągająca, ale jednak końcowe rozdziały czytałam jednym tchem, bo byłam ciekawa, co dalej. Zakończenie dość przewidywalne, choć trochę inaczej, niż sama myślałam. Jeśli jednak potraktować Kobiety z Schönbrunnu jako lekką lekturę rozrywkową, do tego mającą pomóc w pracy nad językiem niemieckim – tutaj książka w 100% spełniła pokładane w niej nadzieje i z lektury jestem bardzo zadowolona 🙂 .

Przeczytane: 23.01.2023
Ocena: 7/10

Opublikowany w Literatura piękna

Daniel Kehlmann – Rachuba świata

Tytuł: Rachuba świata
Autor: Daniel Kehlmann
Tytuł oryginału: Die Vermessung der Welt
Tłumaczenie: Jakub Ekier
Literatura: austriacka/niemiecka
Wydawnictwo: W.A.B.

Ta książka austriacko-niemieckiego pisarza trafiła parę lat temu na listę bestsellerów i sięgnęłam po nią, próbując poznawać lepiej literaturę austriacką. Jednak Rachuba świata okazała się dla mnie dość sporym rozczarowaniem i naprawdę nie rozumiem fenomenu tej książki. Sam pomysł nie jest zły – lektura przedstawia dwie przeplatające się historie z przełomu XVIII i XIX wieku: biografie Alexandra von Humboldta i Carla Gaussa. Pierwszy to przyrodnik i geograf podróżujący po świecie i starający się go zmierzyć, drugi to naukowiec wielu specjalizacji (w tym matematyka, astronomia czy fizyka) – ich życiorysy były pasjonujące, dokonali wielkich odkryć w trudnych czasach. Przedstawienie ich biografii w formie powieści to nie był zły pomysł, dzięki temu Kehlmann bardzo przybliżył czytelnikowi te postacie. Ale… Nie podszedł mi przede wszystkim styl autora, przeplatanie historii, przeskakiwanie między wątkami bez ładu i składu. Czasem musiałam szukać w internecie biografii, żeby doczytać, kto jest kim w otoczeniu bohaterów, poznać chronologię wydarzeń i powiązania między nimi – w Rachubie świata to wszystko jest mocno pomieszane. Lektura kompletnie nie potrafiła mnie wciągnąć, poczytałam kilka-kilkanaście minut i musiałam przerzucić się na coś innego, nie chciało mi się czytać więcej naraz. Nie jest to najgorsza rzecz, jaką czytałam w życiu, jasne, ale żeby od razu coś takiego stało się bestsellerem…? 😉

Przeczytane: 4.08.2022
Ocena: 5/10

Opublikowany w Literatura piękna

Marlen Haushofer – Ściana

Tytuł: Ściana
Autorka: Marlen Haushofer
Tytuł oryginału: Die Wand
Tłumaczenie: Zofia Kania
Literatura: austriacka
Wydawnictwo: Państwowy Instytut Wydawniczy

Zaskoczyła mnie ta powieść, okazała się dużo lepsza, niż się tego spodziewałam. Akcja rozgrywa się w austriackich Alpach, gdzieś w połowie XX wieku (Ścianę wydano w 1963 roku) – główna bohaterka i narratorka odwiedza znajomych w górskim domku. Nie poznajemy nawet jej imienia, bo nie uznaje ona, że taka wiedza jest potencjalnemu czytelnikowi jej notatek do czegoś potrzebna. Znajomi bohaterki jadą wieczorem do pobliskiego miasteczka, a ona decyduje się odpocząć w domku. Jednak kiedy budzi się rano, oni jeszcze nie wrócili, a kobiecie coraz bardziej wydaje się, że dzieje się coś dziwnego. Próbuje więc dojść do miasteczka i okazuje się, że to jest niemożliwe. Góry oddzieliła od świata potężna, niewidzialna ściana, za którą najprawdopodobniej wszyscy ludzie i zwierzęta umarli. Narratorka więc musi przeżyć sama w górach, zadbać o wyżywienie, kilka zwierząt pod swoją opieką, o przeżycie w trudnych, alpejskich warunkach. Początkowo lektura rodziła we mnie coraz więcej pytań – co się stało, dlaczego to się stało, czemu narratorka nie próbuje się przebić przez ścianę, tylko zaakceptowała swoją bezradność? Ona jednak nie odpowiadała na pytania, tylko opisywała swoją codzienność w tej niesamowitej sytuacji… a ja nagle odkryłam, że ta książka mnie wciąga, fascynuje, że nie przeszkadza mi brak odpowiedzi na te wszystkie pytania, bo to, jak opisano zmiany zachodzące w głowie kobiety, zachwyca mnie dużo bardziej niż potencjalne naukowe teorie ściany.
Lektura która mogła być ciekawą fantastyką lub antyutopią, stała się genialną powieścią psychologiczną. Wydawać by się mogło, że w tej górskiej codzienności niewiele się dzieje, ale czytelnik szybko zaczyna dostrzegać każdy mały drobiazg. Jak to nic się nie dzieje? A zmiany pogodowe? A karmienie zwierząt? A praca w polu? A zabawa z kotem? Kiedy myślę o tym po zakończonej lekturze, aż ciężko mi uwierzyć, w jak wciągający sposób można opisać takie życie. Mocno przełomowe są tylko dwa momenty – początek, gdy pojawia się tytułowa ściana, i koniec, którego spojlerować nie będę 😉 . Choć często robi to i sama narratorka, już w trakcie snucia opowieści wspomina, że coś się później stanie, nie ma tu niespodzianek. I nawet to mi nie przeszkadzało… Jest coś niesamowicie wciągającego w Ścianie Haushofer, do tego bardzo dobry styl i – niestety – niewielka objętość. W efekcie całość się raczej pochłania, a nie czyta 🙂

Przeczytane: 24.06.2022
Ocena: 8/10

Opublikowany w Literatura piękna

Stefan Zweig – Chess

Tytuł: Chess
Autor: Stefan Zweig
Tytuł oryginału: Schachnovelle
Tłumaczenie: Anthea Bell
Literatura: austriacka
Wydawnictwo: Penguin Classics

Krótka Nowela szachowa to moje drugie zetknięcie z twórczością austriackiego klasyka. I choć nie zachwyciła mnie tak bardzo jak Niecierpliwość serca, to i tak czytało mi się ją bardzo dobrze, właściwie na jeden raz. Na niespełna stu stronach Zweig nie mógł w pełni wprowadzić głębszej analizy psychologicznej wielu bohaterów, skupił się więc na jednym z nich – i wyszło mu to świetnie. Dr B. to austriacki prawnik, którego Gestapo więziło miesiącami w izolacji od ludzi. Mężczyźnie udało się zdobyć książeczkę z rozpisanymi partiami szachów i, żeby czymś zająć myśli, zaczął grać sam ze sobą. Zweig w ciekawy sposób opisuje, jak zamknięcie i izolacja wpływają na psychikę więźnia, jak zmienia się ona pod wpływem wewnętrznej rywalizacji z samym sobą podczas wymyślanych partii szachów… Dla kontrastu z doktorem B. pojawia się też szachowy mistrz świata, Czentovic, który z kolei nie miał wybitnych zdolności w żadnej dziedzinie, dopóki nie odkrył szachów. Ich pojedynek to spotkanie ogarniętej szaleństwem niesamowitej inteligencji z pełnym dumy i pychy talentem w jednej jedynej dziedzinie. W Noweli szachowej mało co dzieje się fizycznie, ot przesuwane pionki na szachownicy, spacery i zamknięcie w więzieniu – cała akcja toczy się w głowach bohaterów. Osobiście bardzo lubię taką literaturę i gdybym miała na coś w tej książce narzekać, to jedynie na jej objętość – z przyjemnością sięgnęłabym po tę lekturę również, gdyby Zweig rozszerzył niektóre wątki.
Nowelę szachową czytałam w wersji angielskiej, bo – z tego, co mi wiadomo – po polsku ukazał się jedynie audiobook, a nic w wersji pisanej. Tłumaczenie było jednak lekkie i przystępne, myślę, że spora w tym zasługa i samego oryginału, bo Zweig naprawdę pięknie operuje słowem 🙂 . Całość wydarzeń obserwujemy okiem austriackiego narratora, który chciał zagrać w szachy z Czentoviciem, a całkowicie przypadkowo natrafił na doktora B. i wdał się z nim w rozmowę. Wyszła z tego bardzo fajna powieść (czy też bardziej: opowiadanie) psychologiczna. Myślę, że Nowela szachowa to dobra lektura na pierwsze spotkanie z twórczością Zweiga – krótka, dobrze napisana, ukazująca jego podejście do analizy psychologicznej postaci. Warto przeczytać 🙂

Przeczytane: 2.06.2022
Ocena: 7/10