
Autor: Filip Springer
Literatura: polska
Wydawnictwo: Czarne
Wanna z kolumnadą nie zostanie moją ulubioną książką Springera (Miedzianka i Miasto archipelag trafiły do mnie bardziej), wciąż jednak jest to ciekawy i potrzebny reportaż. Wydany po raz pierwszy już ponad dekadę temu, więc niektóre tematy – chociażby problem wszechobecnych i nieuregulowanych reklam – zdążyły się już przebić do mediów i niewiele w tym temacie nowego w tej książce przeczytałam. Zdaję sobie jednak sprawę, że kiedy Springer pracował nad Wanną z kolumnadą, duża część społeczeństwa nie widziała problemu w zaśmiecaniu miast i dróg reklamami. Nie widziała i nie widzi też problemu w złym planowaniu miejskim, braku harmonii i estetyki, a to już jest niemały problem. Pamiętam, że kiedy mieszkałam w Szwecji, niejednokrotnie słyszałam, że planowanie przestrzenne polega też na tym, że architektura i kolorystyka nowo stawianego budynku musi współgrać z otoczeniem. Springer udowadnia, że w Polsce nie tylko nie musi, ale też, że wielu osobom taki bałagan przestrzenny nie przeszkadza… Ba, co niektórym to się nawet podoba.
Dla czytelników mających w sobie jakiś zmysł estetyki Wanna z kolumnadą będzie lekturą, podczas której wielokrotnie zazgrzytają oni zębami. Przykładowe zdjęcia zamieszczone w reportażu, choć już sprzed lat, to wciąż są aktualne – kadry z mojego Lublina wyglądały aż za bardzo znajomo. W Polsce tworzy się architektoniczne koszmarki, nie dba się o całość krajobrazu, a jak już mamy jakiś stary i ładny budynek, to najlepiej go zasłonić wielką płachtą reklamową. Mam nadzieję, choć nieszczególnie się łudzę, że choć trochę zmieniło się na lepsze w ustawodawstwie od momentu wydania tego reportażu. Myślę jednak, że ogromna większość problemów jest nadal bardzo aktualnych i warto sięgnąć po tę książkę… A potem rozejrzeć się po okolicy.
Przeczytane: 27.12.2024
Ocena: 6/10








