
Autorka: Oksana Wasiakina
Tytuł oryginału: Рана
Tłumaczenie: Agnieszka Sowińska
Literatura: rosyjska
Wydawnictwo: Marpress
Rana była lutową lekturą naszego klubu książkowego i przyznaję, że sama na nią głosowałam. Bardzo zachęcił mnie opis, w myśl którego bohaterce umiera matka, a ta ma przewieźć urnę z jej prochami do rodzinnej Syberii – wszystko to z pewną dozą absurdu, a także z rozmyślaniami nad własną lesbijską tożsamością w jakby nie patrzeć mocno nietolerancyjnej Rosji. Brzmiało to dla mnie naprawdę ciekawie, a potem zaczęłam czytać i zderzyłam się z rzeczywistością, która nie sprostała temu opisowi.
Po pierwsze, ta książka jest dużo bardziej o umieraniu matki a nie podróży z jej prochami, choć kiedy ten wątek się zaczyna, robi się faktycznie trochę ciekawiej. Autorka-bohaterka (Rana jest autofikcją) miała widocznie trudną relację z matką, potrzebowała jej akceptacji, a kiedy kobieta umarła, córka długo nie mogła tego wszystkiego ułożyć sobie w głowie. I zaczęła pisać Ranę, która stała się powieścią bardzo chaotyczną, męczącą, pełną powtórzeń, najdziwniejszych odniesień do śmierci (wątek z zapaleniem sromu kompletnie mnie rozwalił), do tego napisaną bez żadnej chronologii oraz w niejednolitym stylu. Raz są to wspomnienia, raz zapiski, raz wiersze, innym jeszcze razem jakaś opowieść mitologiczna – wiem, że Wasiakina miała na to jakiś pomysł, ale dla mnie jako czytelniczki było to wszystko bez ładu i składu. Zabrakło mi tu tego obiecanego absurdu, którego w Rosji na pewno nie brakuje. Rozczarowały mnie wątki związane z lesbijską tożsamością Oksany, bo choć opisy jej związków płynnie przeplatają się z opisami umierania matki i podróży z jej prochami, to właściwie nic specjalnego do lektury nie wnoszą. Jakkolwiek w Rosji nawet takie pisanie o homoseksualizmie jest obecnie zabronione, to z punktu widzenia czytelników spoza Rosji nie ma tu nic wyjątkowego. Osobiście czuję się Raną zmęczona i rozczarowana, zdarzały się w miarę fajne fragmenty, ale było ich stanowczo za mało i tak tonęły we wszystkim innym, że nawet nie chcę, by ta książka została w mojej głowie na dłużej.
Przeczytane: 26.02.2026
Ocena: 4/10








