
Autorka: Marie Aubert
Tytuł oryginału: Jeg er egentlig ikke sånn
Tłumaczenie: Karolina Drozdowska
Literatura: norweska
Wydawnictwo: Pauza
Sięgnęłam po tę powieść bez większych oczekiwań i zaskakująco się wciągnęłam. W tej liczącej sobie zaledwie 200 stron powieści Aubert przedstawia wydarzenia jednego rodzinnego weekendu gdzieś w małej norweskiej miejscowości, a choć wydarzenia rozgrywają się w krótkim czasie, to emocji tu nie brakuje. Poszczególne sytuacje poznajemy z punktu widzenia kilku spokrewnionych ze sobą osób, z których każda skupia się na swoich problemach.
Hanne przyjeżdża w odwiedziny wraz z nową partnerką, Julią. Jest zestresowana tym, jak rodzina przyjmie jej dziewczynę, ale jeszcze bardziej nie umie poradzić sobie z samą sobą. Hanne bowiem bardzo się zmieniła, a dokładniej sporo schudła i nagle z niepewnej siebie otyłej kobiety stała się szczupłą… i wcale nie bardziej pewną siebie osobą. Jej brat, Bård, jest nieszczęśliwy w małżeństwie i szczęśliwy z kochanką, więc po zorganizowaniu przyjęcia z okazji konfirmacji swojej córki zamierza odejść od rodziny. Córka, Linnea, przeżywa rozpad przyjaźni z dotąd najbliższą koleżanką i rodzinne uroczystości to ostatnie, co mogłoby ją ucieszyć. No i jest jeszcze Nils, ojciec Hanne i Bårda, uważający, że córka zasługuje na wszystko, co najlepsze, za to zdecydowanie gorzej poszło mu w relacjach z innymi bliskimi.
Ich przemyślenia, rozmowy i wspomnienia przeplatają się, dając obraz weekendu konfirmacyjnego Linnei, gdzie wszyscy uśmiechają się do zdjęć i udają, że jest w porządku, choć coraz więcej spraw przestaje się taka wydawać. Naprawdę byłam zaskoczona tym, jak ładnie się udało Norweżce poprowadzić tę narrację, oddać lęki i radości bohaterów, a potem zakończyć książkę serią niedopowiedzeń, które jakoś wyjątkowo mi tu nie przeszkadzały. Było to moje pierwsze spotkanie z twórczością Aubert, ale myślę, że jeszcze z ciekawością sięgnę po coś innego jej autorstwa 🙂
Przeczytane: 6.02.2026
Ocena: 8/10








