
Autor: Dipo Faloyin
Tytuł oryginału: Africa is not a country
Tłumaczenie: Wojciech Charchalis
Literatura: nigeryjska
Wydawnictwo: Literackie
Wbrew internetowej klasyfikacji, nie nazwałabym Afryka to nie państwo reportażem. Dla mnie to bardziej zbiór esejów nigeryjskiego pisarza, który w często humorystyczny sposób udowadnia czytelnikom – nie okłamujmy się, głównie białym 😉 – że kontynentu afrykańskiego nie można postrzegać jako spójnej całości. Faloyin opowiada, jak na państwach Afryki odbił się kolonializm, jaki miał wpływ na dalszą historię i politykę tych krajów. Dlaczego w wielu z nich dochodziło potem do wojen domowych, kim byli obejmujący władzę dyktatorzy i jak biali zbawcy szkodzili ludności danych państw, święcie wierząc, że pomagają. Choć autor omawia różnorodne problemy, często wspólne dla części Afryki, to jednak za każdym problemem stoi konkretne państwo i jego mieszkańcy. Zagraniczne media mają ogromną tendencję, by postrzegać Afrykę w konkretny sposób – i w tym punkcie widzenia nie mieszczą się ogromne metropolie, ciekawe zabytki, różnorodność kulturowa i językowa ani wykształceni ludzie, którzy najlepiej wiedzą, co jest dla nich dobre. Z uśmiechem czytałam, jak Faloyin opisywał sposób na film lub książkę o Afryce, a nie mogłam się oprzeć złości chociażby przy rozdziale o skradzionych dobrach, których europejskie i amerykańskie muzea nie zamierzają oddawać.
Choć polityczna sytuacja wielu państw afrykańskich nie była mi obca, to i tak z ciekawością czytałam te opowieści w zestawieniu z nowymi dla mnie tematami. Jednak najbardziej przypadła mi do gustu część kulturowa – film, literatura, muzyka, zabytki; zarówno z punktu widzenia mieszkańców Afryki, jak i pozostałych kontynentów (znów, głównie Ameryki Północnej i Europy). Książka jest bardzo różnorodna – nie tylko tematycznie, ale i geograficznie, bo Faloyin starał się przedstawiać opowieści i ciekawostki z różnych krajów, nawet jeśli najwięcej skupiał się na rodzinnej Nigerii. Nie każdy rozdział wciągnął mnie tak samo, nie zawsze humor autora do mnie trafiał, myślę jednak, że jest to ciekawa i wartościowa lektura, z którą dobrze się zapoznać. Bo ja tak nagle zdałam sobie sprawę, że pewnie części państw afrykańskich nie umiałabym pokazać na mapie, wielu z nich nie znam stolic, nie mówiąc nawet o nazwiskach przywódców… I tak naszło mnie na uzupełnianie tej wiedzy 🙂
Przeczytane: 11.02.2025