Opublikowany w Literatura piękna

Bora Chung – Przeklęty królik

Tytuł: Przeklęty królik
Autorka: Bora Chung
Tytuł oryginału: 저주 토끼
Tłumaczenie: Marta Niewiadomska
Literatura: koreańska
Wydawnictwo: Tajfuny

Nie jestem fanką takich historii, ale skoro październikowe wyzwanie LC wymagało sięgnięcia po książkę z dreszczykiem… Wybrałam Przeklętego królika Chung, bo lubię książki wydawane przez Tajfuny, a angielskie tłumaczenie książki zebrało parę znaczących nominacji – coś się za tym przecież musiało kryć 😉 . Zaczęłam czytać i zaskakująco się wciągnęłam, bo książkę zaczyna opowiadanie o tym samym tytule.
Niestety, szybko się okazało, że tytułowy Przeklęty królik jest najlepszym opowiadaniem ze zbioru. A zaraz po nim Chung zaserwowała Głowę, która dla mnie była zdecydowanie najsłabszą i najobrzydliwszą historią, która niemal zniechęciła mnie do dalszej lektury. Na szczęście książka jest krótka, więc przebrnęłam przez nią w ciągu kilku wieczorów, jednak żadna historia nie wciągnęła mnie już tak mocno jak pierwsza. Generalnie często mam ten problem ze zbiorami opowiadań, że są one mocno nierówne – z Przeklętym królikiem było tak samo. Naprawdę spodobało mi się jedno opowiadanie, dwa inne (Potrzask i Nie ma jak w domu) uznałam za bardzo dobre, reszta jednak okazała się co najwyżej przeciętna. Czasem były to historie z dreszczykiem, czasem miały takie być, ale przewidywalność psuła nastrój, innym razem opowieść przypominała mi bardziej baśń niż coś z pogranicza horroru…
Przeklęty królik miał łączyć w sobie i ten horror i groteskę, a wszystko miało kręcić się wokół poczucia samotności. Jakoś nie przekonało mnie to wszystko, choć niektóre straszniejsze historie faktycznie wywoływały u mnie dreszczyk (z drugiej strony u mnie o to nietrudno, dlatego raczej unikam takich lektur 😉 ), groteska wzbudzała jednak tylko niesmak lub uniesienie brwi: co ja w ogóle czytam?. Z Tajfunowych opowieści z dreszczykiem bardziej przypadły mi jednak do gustu Kroniki dziwnych bestii Przeklęty królik raczej nie zostanie w mojej pamięci na długo.

Przeczytane: 8.10.2024
Ocena: 5/10

Opublikowany w Biografie i wspomnienia

Masaji Ishikawa – Za mroczną rzeką

Tytuł: Za mroczną rzeką. Jak przetrwałem reżim Korei Północnej
Autor: Masaji Ishikawa
Tytuł oryginału: 北朝鮮大脱出 地獄からの生還
Tłumaczenie: Justyna Kukian
Literatura: japońska / koreańska
Wydawnictwo: Znak Horyzont

Za mroczną rzeką nie było pierwszą książką, jaką przeczytałam, jeśli chodzi o wspomnienia uciekinierów z Korei Północnej. Wszystkie wcześniejsze lektury skupiały się jednak na osobach, które w Korei się urodziły i nie znały innego świata, były więc często w szoku, jak wygląda życie w innych państwach. Historia Ishikawy jest jednak wyjątkowa. Urodził się w Japonii jako syn Japonki i Koreańczyka, w kraju tym spędził kilkanaście lat życia i był już świadomym chłopcem, gdy ojciec zdecydował się na przeprowadzkę do Korei Północnej. Następnie spędził tam ponad trzydzieści lat, aż w końcu stanął przed wyborem: umrzeć z głodu albo spróbować uciec. Ukazanie się tej książki jest najlepszym dowodem na to, którą opcję udało się zrealizować 😉 .
Najbardziej wciągające okazały się dla mnie początki Za mroczną rzeką. Ishikawa opisywał swoje dzieciństwo w Japonii – mimo że matka była Japonką, to jednak mąż i dzieci należeli do Zainichi, jak pogardliwie w kraju nazywano Koreańczyków. To właśnie lata przynależności do tej najniższej warstwy społecznej oraz silna koreańska propaganda, mająca na celu zachęcenie Zainichi to przeprowadzki do Korei Północnej, sprawiły, że ojciec autora postanowił zabrać tam swoją rodzinę. Państwo Kimów obiecywało powracającym raj na ziemi, a przecież nie może być już gorzej niż w Japonii…? Choć Ishikawa nie zdawał sobie jeszcze wtedy z tego sprawy, dzieciństwo – choć pełne przemocy – było najlepszym czasem w jego życiu. Bycie reemigrantem w Korei znów oznaczało przynależność do najgorzej traktowanej grupy społecznej, a bieda, głód i wieczne pranie mózgu nie poprawiały sytuacji. Jako że jednak czytałam już wcześniej o życiu za Kim Ir Sena, mniej tu było dla mnie zaskakujących czy wciągających fragmentów. To, że autor rozumiał więcej i nie dał sobie wmówić panującej ideologii nie oznacza, że nie musiał się wpasować i żyć zgodnie z regułami państwowymi przez ponad 30 lat. A i powrót do Japonii nie oznaczał szczęśliwego zakończenia…
Za mroczną rzeką to niezwykle ciekawa książka, szczególnie w początkowych i końcowych rozdziałach. Dobrze napisana, czyta się ją bardzo szybko – nie jest zresztą długa. Spodziewałam się, że będzie bardziej poruszająca i czegoś mi tu w sposobie pisania o emocjach jednak zabrakło. Cieszę się jednak, że sięgnęłam po tę książkę – zachęciła mnie do zgłębienia tematyki Zainichi oraz relacji japońsko-koreańskich po II wojnie światowej.

Przeczytane: 5.09.2024
Ocena: 7/10

Opublikowany w Literatura piękna

Seung-u Lee – Pieśń ziemi

Tytuł: Pieśń ziemi
Autor: Seung-u Lee
Tytuł oryginału: 지상의 노래
Tłumaczenie: Katarzyna Różańska
Literatura: koreańska
Wydawnictwo: Kwiaty Orientu

Pieśń ziemi czytało mi się… dziwnie, strasznie nie podchodził mi styl, sposób tworzenia zdań. Przejrzane w internecie komentarze sugerują tu jednak winę tłumaczenia, w którym pojawiały się dokładne kalki koreańskiej gramatyki – jeśli tak faktycznie jest, to nieźle zawalono fajnie zapowiadającą się książkę… Bo Pieśń ziemi to powieść wciągająca i zmuszająca do refleksji, do tego w ciekawy sposób ukazująca koreańskie społeczeństwo. Historia toczy się wokół klasztoru w Cheonsan – od lat opustoszałego, którego cele są pokryte wykaligrafowanymi cytatami z Pisma Świętego. Pewien badacz próbuje się dowiedzieć czegoś więcej o klasztorze, ale okazuje się, że nikt nic nie wie, albo też nie chce powiedzieć… Jaki sekret krył Cheonsan? Co się stało z mieszkającymi tam mnichami? Autor opowiada historię dwóch mieszkańców klasztoru, którym dane było się spotkać już później, poza jego murami, a ich losy są bezpośrednio związane z losami samego miejsca. Przewija się tu też sporo trudniejszych tematów – gwałt, próba zabójstwa, zamach stanu i brudne polityczne gierki… Przez dobrą połowę lektury nie umiałam nawet powiedzieć, o czym jest ta książka, ale jakoś wciągała mnie strona po stronie i ciekawiło mnie, co dalej, w jaki sposób autor powiąże rozpoczęte wątki. Szkoda, że językowo szło tak opornie, bo sam pomysł na fabułę mi przypadł do gustu i myślę, że była to całkiem fajna lektura 🙂 .

Przeczytane: 29.06.2023
Ocena: 6/10

Opublikowany w Literatura piękna

Han Kang – Nadchodzi chłopiec

Tytuł: Nadchodzi chłopiec
Autor: Han Kang
Tytuł oryginału: Human acts
Tłumaczenie: Justyna Najbar-Miller
Literatura: koreańska
Wydawnictwo: W.A.B.

Nadchodzi chłopiec to jedna z takich książek, które się czyta z zainteresowaniem, które mocno wciągają… a na które potem brakuje słów, by jakoś je zrecenzować. Nie tylko ze względu na trudną tematykę (na tę porywam się w końcu dość często), ale przez sposób, w jaki autorka podeszła do zagadnienia. To koreańska powieść, której fabuła kręci się wokół demonstracji w Gwangju, które zostały krwawo stłumione przez władze. Jako że ta część historii Korei była mi dotąd nieznana, musiałam też najpierw zgłębić wątek historyczny, by lepiej rozumieć książkę. W niczym mi to jednak nie przeszkadzało – wręcz przeciwnie, lubię, gdy literatura piękna zmusza mnie do uzupełniania wiedzy.
Han Kong podzieliła swoją książkę na kilka rozdziałów, każdy z nich przedstawiony jest z innego punktu widzenia. Nie wszystkie dotyczą bezpośrednio samej masakry, ale znajdziemy tu też brutalne opisy torturowania pojmanych demonstrantów, by wymusić na nich zeznania, czy godne pożałowania traktowanie matek ofiar, domagających się sprawiedliwości… W pierwszym rozdziale pojawia się Tong-ho, nastoletni chłopiec, który w kostnicy szuka swojego zabitego przyjaciela, a nie mogąc go znaleźć, postanawia zostać i pomagać przy zwłokach. Kolejny rozdział ukazuje nam punkt widzenia… ducha tego przyjaciela. Poznajemy też losy m.in. współpracowników z kostnicy oraz rodziny Tong-ho – wszystkie opowieści się mniej lub bardziej łączą.
Nadchodzi chłopiec to powieść smutna, trudna i pozbawiona szczęśliwego zakończenia – tak jak i same demonstracje. Han Kang ma świetny styl, do tego książka została też bardzo dobrze przetłumaczona. To jedna z bardziej poruszających lektur, które trafiły w moje ręce w tym roku, i bardzo ją polecam.

Przeczytane: 2.08.2021
Ocena: 8/10