
Autorka: Liz Plank
Tytuł oryginału: For the Love of Men. A new vision for mindful masculinity
Tłumaczenie: Martyna Tomczak
Literatura: kanadyjska
Wydawnictwo: Czarne
Kiedy po raz pierwszy usłyszałam o tej książce, szybko dodałam ją do swojego must-read, choć trochę czasu upłynęło, zanim zabrałam się za lekturę. Miałam bardzo wysokie oczekiwania i, niestety, Samiec alfa musi odejść (ciekawe tłumaczenie angielskiego tytułu For the love of men) tym oczekiwaniom nie sprostał. Książka okazała się mniej lub bardziej spójnym ciągiem myśli autorki nt. toksycznej męskości, gęsto przeplatanych różnymi statystykami i badaniami. Momentami było to naprawdę ciekawe, choć skupiało się głównie na Ameryce Północnej, ale naprawdę można było z lektury wynieść wiele ciekawych obserwacji. Z zainteresowaniem czytałam też o badaniach potwierdzających rzeczy, które się intuicyjnie wyczuwa, ale brak mi do tego naukowego uzasadnienia. Niestety, Plank do badań i statystyk podchodzi różnie. Niektóre dane opierały się na tak niewielkich grupach badawczych, że nie byłam w stanie traktować poważnie wyciąganych z nich wniosków. Autorce się zresztą zdarzało wyciągać własne wnioski popierające jej tezy z badań, które skupiały się na czym innym. Do tego jej własne twierdzenia i przemyślenia były dla mnie czasem po prostu nietrafione, nie potrafiłam się z nimi zgodzić. No i nie można pominąć, że nie wszystko w Stanach działa tak jak w Europie, więc wiele moich własnych obserwacji mogło też być innych, a omawianych zagadnień nie można było odnieść do ogółu mężczyzn/kobiet.
Myślę, że Samiec alfa musi odejść to książka z potencjałem, który tylko częściowo został wykorzystany. Rozumiem, że lekturze bliżej do eseju niż reportażu, więc mnóstwo osobistych wstawek i komentarzy autorki nie powinno mnie dziwić – jednak rzadko przypadały mi one do gustu. Nie mogę jednak też stwierdzić, że to była zła książka, bo jest w niej wiele wartościowych rzeczy, dużo fajnych badań i danych, które chciałabym zapamiętać na dłużej, a całościowo czytało mi się to też całkiem nieźle, Samiec alfa… nie jest napisany trudnym językiem. Nie umiem jednak jednoznacznie odpowiedzieć na podstawowe pytanie: czy warto to przeczytać? 😉








