
Autorka: Katja Kettu
Tytuł oryginału: Yöperhonem
Tłumaczenie: Bożena Kojro
Literatura: fińska
Wydawnictwo: Świat Książki
Ćma Kettu to jedna z najbardziej specyficznych powieści, jakie miałam okazję czytać ostatnimi czasy. Pozostawiła we mnie sporo sprzecznych emocji – na tyle sprzecznych, że nie umiem nawet jasno stwierdzić, czy lektura mi się podobała czy nie. Na pewno czytało mi się ją dość szybko i były tu bardzo wciągające momenty. Ale były też dłużyzny i fragmenty, które mogę określić jedynie słowem dziwne 😉 .
Akcja Ćmy toczy się dwutorowo. Najpierw cofamy się do lat trzydziestych, gdy nastoletnia i ciężarna Irga ucieka z rodzinnej Finlandii za wschodnią granicę, do ukochanego Rosjanina. Zamiast romantycznej miłości czeka ją jednak proces i długoletni wyrok w łagrze, gdzie rozpoczyna walkę o przetrwanie. Równocześnie poznajemy historię Verny, wnuczki Irgi, która w czasach już nam współczesnych wyrusza do Rosji, do republiki Mari El, by poznać przyczyny śmierci ojca, a przy okazji dowiedzieć się czegoś o swojej babci. Powiązania między bohaterami szybko stają się jasne, Kettu nie buduje tutaj szczególnego napięcia i tajemnic, choć parę ciekawych zwrotów akcji się trafiło. Do tego trochę ludowych motywów i wierzeń, opisy życia w łagrze (autorka podeszła do nich dość łagodnie – wiemy, że bohaterom przytrafiają się straszne rzeczy, ale zazwyczaj musimy się tego domyślać, co dokładnie się wydarzyło) oraz wyjątkowo dziwne i specyficzne opisy zbliżeń erotycznych. Co kto lubi 😉 .
Pomysł na Ćmę był ciekawy, fabuła nie zawsze mnie do siebie przekonywała, ale generalnie czytało się całkiem dobrze. Językowo i stylistycznie wydawało mi się na początku dziwnie, ale szybko się przyzwyczaiłam. Nie żałuję lektury, choć drugi raz już po nią nie sięgnę – i nie umiem powiedzieć, czy Wam polecam czy też nie… Znów: co kto lubi 😉
Przeczytane: 18.01.2026
Ocena: 6/10








