
Autorka: Karen Blixen
Tytuł oryginału: Out of Africa
Tłumaczenie: Józef Giebułtowicz
Literatura: duńska
Wydawnictwo: Poznańskie
Pożegnanie z Afryką Blixen należy już do klasyki literatury, a mnie jakoś tak powieść nigdy nie ciągnęła. Widziałam trailery filmu będącego tkliwym romansem, widziałam komentarze, że jest to książka próbująca nadać kolonializmowi romantyczną twarz – nic dziwnego, że mnie to nie kusiło. Ale gdy szukałam książek o Kenii, Pożegnanie z Afryką znajdowało się w czołówce internetowych polecajek i w końcu postanowiłam dać tej książce szansę.
Po skończonej lekturze ciężko mi ocenić tę powieść jednoznacznie. Na pewno nie jest to romans jak tę historię przedstawiono w filmie – i to jest zdecydowanie na plus. Z drugiej strony nie da się ukryć, że przebywająca w Afryce w pierwszej połowie XX wieku Blixen postrzegała kolonializm, rolę białych, tubylców, a także naturę – w tym zwierzęta – kompletnie inaczej niż postrzegamy to wszystko współcześnie. A przecież autorkę chwalono za tak odmienne od jej czasów spojrzenie i podejście do otaczającego ją świata, nie da się więc nie myśleć, że kolonializm w Kenii miał dużo gorszą twarz niż przedstawiono to w powieści. Zresztą trudno było mi też traktować Pożegnanie z Afryką jako ciągłą powieść, to bardziej zbiór wspomnień Blixen z jej lat spędzonych w Afryce, nieuporządkowanych chronologicznie, często niepowiązanych ze sobą, będących raczej ciekawostkami, opisami poszczególnych sytuacji. Jest tu trochę o życiu miejscowych, choć tylko tych utrzymujących w miarę dobre relacje białymi, dużo o polowaniach (w ogóle sama myśl, że autorka chciała wystrzelać ukochane psy, wyjeżdżając z Kenii, choć znajomi chcieli je przygarnąć, świetnie pokazuje stosunek kolonialistów do zwierząt), o pracy na farmie, o relacjach między białymi w Afryce, o zwyczajach, o pogodzie… Zaskakująco dobrze mi się czytało większość tych historii, choć mój światopogląd w wielu kwestiach jest kompletnie różny od światopoglądu Blixen. Nie porwała mnie ta powieść, ale uchyliła mi drzwi do świata, który – na szczęście – należy już do przeszłości.
Przeczytane: 23.02.2025
Ocena: 6/10

