
Autorka: Mo Xiang Tong Xiu
Tytuł oryginału: 天官赐福
Tłumaczenie: Aleksandra Woźniak-Marchewka
Literatura: chińska
Wydawnictwo: Czarna Owca
Swego czasu zachwyciłam się serią Wspomnienie o przeszłości Ziemi, więc pomyślałam sobie, że chętnie sięgnę jeszcze po coś z chińskiej fantastyki. Oczywiście zdawałam sobie sprawę, że Błogosławieństwo niebios to literatura młodzieżowa, ale przecież zdarzają się naprawdę świetne młodzieżówki fantasy… tyle, że to akurat nie jest jedna z nich 😉 . Całościowo była to dość przeciętna lektura, z bardzo słabym i męczącym początkiem i rozkręcającą się w coraz ciekawszy sposób drugą połową.
Głównym bohaterem jest Xie Lian, który po raz trzeci trafia do Niebios i musi zbierać zasługi, czyli – m.in. – spełniać modlitwy. Co jest nieco utrudnione, gdy nieszczególnie dysponuje mocą… Po zstąpieniu na ziemię spotyka Sanlanga, który staje się jego towarzyszem w kolejnych przygodach. Wydarzenia w Błogosławieństwie niebios miały dla mnie nieco baśniowy charakter – z rozbudowanym tłumaczeniem historii i specyficznym językiem; ciężko mi to dokładnie ująć w słowa, ale stylistycznie książka ta pasowała mi do baśni znanych z dzieciństwa. I przez to nieszczególnie trafiała do dorosłej mnie 😉 . Do tego irytowała mnie przewidywalność wydarzeń, sposób, w jaki Xiu zmierzała ku – nawet czasem ciekawym – zwrotom akcji, które niemal nigdy nie były zaskakujące.
Nie uznaję jednak tej książki za całkowicie złą, bo w sumie jak już przebrnęłam przez dość słaby początek, to potem czytało mi się całkiem lekko. Bez szału i zachwytu, ale można było potraktować Błogosławieństwo niebios jako taki całkiem przyjemny odmóżdżacz, czasem wywołujący lekki uśmiech na twarzy. Jednak po kontynuację sięgać nie zamierzam, za dużo lepszych książek czeka w kolejce 😉
Przeczytane: 2.09.2025
Ocena: 5/10








