
Autorka: Bernardine Evaristo
Tytuł oryginału: Girl, Woman, Other
Tłumaczenie: Aga Zano
Literatura: brytyjska
Wydawnictwo: Poznańskie
Moje drugie spotkanie z twórczością Evaristo i równie udane jak pierwsze. W ubiegłym roku zachwycałam się Mr Lovermanem za świetny styl i pasujący mi humor. Dziewczyna, kobieta, inna nie jest w takim samym, żartobliwym klimacie, wciąż jednak jest świetnie napisana i rozpoczętą lekturę ciężko przerwać. No, może po przebrnięciu przez pierwszy mniej ciekawy rozdział, podczas którego zastanawiałam się, skąd te wszechobecne zachwyty nad książką. Potem zrozumiałam 😉
Każdy rozdział opowiada historię innej kobiety – młodszych i starszych, współczesnych i ich przodkiń, heteroseksualnych i LGBT, czarnych i białych… Evaristo, opisując swoje bohaterki, opowiada o różnych problemach, z którymi kobiety te spotkały się w życiu – rasizm, homofobia, odkrywanie własnej płci, próby robienia kariery przez czarną osobę, nieznajomość własnej historii rodzinnej, jak różnie odnajdują się w nowym kraju kolejne pokolenia imigrantów… i wiele innych 🙂 . I naprawdę byłam zaskoczona, jak nienachalne i wciągające było to wszystko, bo ciężko poruszyć tyle różnych tematów bez wszechobecnych komentarzy, że po co ta poprawność polityczna?. Evaristo udało się skupić na mniejszościach i osobach dyskryminowanych, przedstawić we wciągający sposób ich codzienność, a do tego nieustannie zaskakiwać powiązaniami między bohaterkami i bohaterami. Bo o ile historia matki po historii córki jest płynną kontynuacją, to inne wzajemne relacje między postaciami potrafiły mnie zaskoczyć w środku opowieści.
Dziewczynę, kobietę, inną czytało mi się bardzo dobrze i kończąc jeden rozdział, byłam ciekawa, kim będzie bohaterka kolejnego. Jedynie niezbyt do mnie trafił początek i zakończenie, krążące wokół Ammy i jej przedstawienia teatralnego. Na premierze wydarzenia spotyka się sporo z poznanych na wcześniejszych stronach postaci i już te ich krótkie spotkania, rozmowy, przemyślenia nie potrafiły mnie tak wciągnąć. Epilog – dla niektórych może przewidywalny, choć dla mnie akurat okazał się zaskoczeniem – też był taką trochę ckliwą formą zakończenia łączącego bohaterki. Mogłoby się bez tego obejść, ale i tak nie zepsuło mi to przyjemności lektury, bardzo się cieszę, że po tę książkę sięgnęłam 🙂
Przeczytane: 16.02.2026
Ocena: 8/10








