Opublikowany w Literatura piękna

Kelly Rimmer – Wszystko, co ukrywamy

Tytuł: Wszystko, co ukrywamy
Autorka: Kelly Rimmer
Tytuł oryginału: Truths I never told you
Tłumaczenie: Violetta Dobosz
Literatura: australijska
Wydawnictwo: Znak Horyzont

Choć zazwyczaj nie czytam takich powieści, to jednak Wszystko, co ukrywamy mnie zaciekawiło, a potem dość szybko wciągnęło. I może nie jest to jedna z najlepszych lektur, jakie przeczytałam w tym roku, to jednak myślę, że jest to bardzo dobra powieść, całkiem zaskakująca w zwrotach akcji. Narracja prowadzona jest z punktu widzenia najpierw dwóch, a potem trzech kobiet z jednej rodziny: Grace, która dzieli się swoimi przeżyciami w formie zapisków, jej córki Beth, z czasem dochodzą też wspomnienia Maryanne, starszej siostry Grace. Główną bohaterką wydaje się jednak Beth, na którą w krótkim czasie spadają dwie tragedie: choroba i śmierć ojca oraz ciężka depresja poporodowa sprawiająca, że kobieta kompletnie nie odnajduje się w wymarzonym macierzyństwie. Pomóc próbują jej mąż z rodziną oraz trójka rodzeństwa, punktem przełomowym okazuje się jednak odkrycie dawnych zapisków matki. Kobieta ponoć zginęła w wypadku samochodowym, jednak notatki wskazują na to, że i jej nieobca była ciężka depresja po kilku porodach. Beth i rodzeństwo stają przed pytaniem, co właściwie wiedzą o własnej matce i jej śmierci…?
Dla mnie Wszystko, co ukrywamy rozkręcało się dość powoli, a Beth jako główna narratorka nieco mnie irytowała. Jednak gdy coraz więcej mrocznych szczegółów wychodziło na jaw, gdy depresja coraz ciężej odbijała się na matce i córce, a przede wszystkim kiedy do akcji wkroczyła też Maryanne… Rozkręciło się 😉 . To właśnie starsza siostra Grace stała się moją ulubioną postacią w tej książce – obserwując życie bliskich sobie kobiet, Maryanne już w latach 50-tych postanowiła, że nie podporządkuje się mężczyźnie, nie wyjdzie za mąż i nie urodzi mu dzieci. Zrobi za to karierę naukową i będzie walczyła o to, by kobiety same decydowały o swoim życiu. I choć nie wszystko było takie proste i oczywiste, jak jej się wydawało, często zderzała się z rzeczywistością tamtych czasów, to rozwój tej postaci trafił do mnie najbardziej.
W pewnym momencie akcja spowolniła, a jej zwroty stały się przewidywalne, więc końcówka powieści niczym mnie nie zaskoczyła – domknęła jednak rozpoczęte wątki. Mimo to dobrze mi się czytało książkę Rimmer i zaskoczeniem dla mnie było, że depresja poporodowa może być dziedziczna – z ciekawością więcej doczytam w tym temacie. Książka porusza wiele trudnych tematów, w tym też prawa i rolę kobiet oraz kwestię kontroli płodności i planowania rodziny, jednak to depresja poporodowa wydaje mi się tu problemem nadrzędnym. Muszę jednak przyznać, że autorce udało się zgrabnie wpleść trudną tematykę, przedstawiając przez swoich bohaterów różne punkty widzenia – spodobało mi się też, jak pod wpływem czasu i własnych doświadczeń bohaterowie ewoluowali, nie trzymali się twardo dawnych opinii. Wszystko, co ukrywamy nie jest może najlżejszą powieścią, ale warto po nią sięgnąć.

Przeczytane: 05.10.2024
Ocena: 7/10

Opublikowany w Klasyka, Powieść historyczna

James Clavell – Król szczurów

Tytuł: Król szczurów
Autor: James Clavell
Tytuł oryginału: King Rat
Tłumaczenie: Małgorzata Grabowska, Andrzej Grabowski
Literatura: australijska
Wydawnictwo: Vis-á-Vis/Etiuda

Król szczurów został mi polecony w myśl interesujesz się literaturą obozową, to poczytaj sobie o innych obozach niż nazistowskie. Początkowo ciężko było mi przez tę książkę przebrnąć, bo chyba spodziewałam się czegoś innego, ale Król szczurów szybko mnie wciągnął.
Akcja rozgrywa się podczas II wojny światowej w obozie jenieckim w Singapurze. Na tle wymizerowanych jeńców znacząco wyróżnia się ten nazywany Królem. Amerykanin przed wojną był właściwie nikim, ale jego zdolność do – ujmijmy to po polsku – kombinowania, pozwoliła mu się dobrze urządzić w obozie. Nieźle zarabia na nielegalnym handlu i choć swoim pomocnikom też daje zarobić, to jego życie ponad stan wzbudza powszechną niechęć. Wraz z Marlowem, alter-ego autora, uczymy się jednak Króla rozumieć, a nawet… lubić. Przyznam, że Clavellowi udało się wykreować dwóch głównych bohaterów w bardzo niejednoznaczny sposób, przez co przez całą lekturę potrafią oni w czytelniku wzbudzić silne emocje i często zaskakują podejmowanymi decyzjami.

Król szczurów nie przedstawia zbyt szczegółowo piekła japońskich obozów – wiadomo, czasem ktoś zachoruje, umiera, więźniowie głodują i pracują często ponad siły… Ale przez to, że obóz widzimy oczami bohaterów, którym udało się jakoś urządzić, wiele problemów ich nie dotyczy. Chyba tylko takiego wątku mi w powieści brakuje – przydałby się jakiś dobrze opisany bohater, który musi się zmierzyć z prawdziwym piekłem obozu i stanowi przeciwwagę dla postaci Króla i Marlowe’a. Ale nie można mieć wszystkiego… 😉 Król szczurów wciąga i tak, zmusza do refleksji oraz – co się niestety wcale nie tak często zdarza – kreuje bohaterów, których się nie da zapomnieć.

Przeczytane: 26.10.2019
Ocena: 7/10

Opublikowany w Holokaust, Powieść historyczna

Thomas Keneally – Lista Schindlera

Tytuł: Lista Schindlera
Autor: Thomas Keneally
Tytuł oryginału: Schindler’s List
Tłumaczenie: Tadeusz Stanek
Literatura: australijska
Wydawnictwo: Albatros

Jeśli chodzi o ekranizacje, zazwyczaj najpierw czytam książkę, a kiedy mi się spodoba, to czasem z lękiem zaryzykuję obejrzenie filmu. Z Listą Schindlera było inaczej – najpierw, jeszcze przed laty, bardzo poruszył mnie film, a teraz w moje ręce trafiła i książka. I choć znałam całą fabułę, lektura zdecydowanie trafiła prosto w serce.
Lista Schindlera to coś pomiędzy reportażem a powieścią. Keneally zebrał wspomnienia Żydów Schindlera i opublikował je w formie poruszającej historii. Z jednej strony książkę czyta się jak najlepszą powieść, z drugiej co chwila uderza człowieka świadomość, że to wszystko przecież wydarzyło się naprawdę. Co więcej, autor nie stara się gloryfikować Schnidlera – wręcz przeciwnie, przedstawia go jako człowieka pełnego słabości (alkohol, kobiety) i szalonych pomysłów. Bo w końcu czyż wyrwanie tylu Żydów ze szponów holokaustu nie było szalonym pomysłem? Ze wszystkich przeczytanych ostatnio książek to Lista Schindlera zdecydowanie najbardziej utkwiła mi w głowie i zmusiła do przemyśleń. Ponadto wielki ukłon dla autora za język i styl – o holokauście ciężko jest pisać i, co nie dziwi, wiele książek tematycznych jest napisanych dość topornym językiem, bo opowiadającym ciężko było ubrać w słowa to, co przeżyli. Tutaj właściwe słowa znalazł pisarz i efekt jest taki, że Listę Schindlera uważam za lekturę wręcz obowiązkową dla tych, co chcieliby choć trochę zgłębić tę trudną tematykę.

Przeczytane: 24.02.2019
Ocena: 8/10

Opublikowany w Literatura piękna, Powieść historyczna

Markus Zusak – Złodziejka książek

Tytuł: Złodziejka książek
Autor: Markus Zusak
Tytuł oryginału: The Book Thief
Tłumaczenie: Hanna Baltyn-Karpińska
Literatura: australijska
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia

Zawsze, zanim sięgnę po książkę, przeglądam opinie i recenzje – ot, z czystej ciekawości, by zobaczyć, czy w ogóle warto. Złodziejka książek była wręcz wychwalana pod niebiosa, co mnie zaciekawiło – rzadko się zdarza, by lektura podobała się wszystkim, jak leci. Mimo to nie nastawiałam się na cuda – nie przepadam za dziecięcymi postaciami w roli głównych bohaterów, często robi się wtedy zbyt infantylnie. Zatem po Złodziejkę książek sięgnęłam bez większych oczekiwań – lektura mnie nie zawiodła, ale też nie zachwyciła. Nie jest to zła książka, ale wybitnie rewelacyjna też nie.
Najbardziej mnie irytowało to, co wiele osób w recenzjach wychwalało – Śmierć jako narrator. Już nawet pomińmy to, że po pratchettowskiej wizualizacji Śmierci, wszystkie inne wydają mi się kompletnie nijakie 😉 . Śmierć u Zusaka to wrażliwy mężczyzna, przejmujący się losem bohaterów i traktujący wojnę jako wymagającego pracodawcę. I, oczywiście, znający przyszłość, więc co i rusz w lekturze przewijają się spoilery. Złodziejkę książek czyta się jak kryminał, w którym od początku wiadomo, kto zabił. Żadnych niespodzianek, żadnych zaskoczeń. Śmierć wręcz powiedział w którymś momencie: Spaprałem puentę, nie tylko całej książki, ale przed wszystkim tego fragmentu. Opowiedziałem wam o dwóch zdarzeniach z przyszłości, bo nie zależy mi na zachowaniu tajemnicy i budowaniu napięcia. Tajemnice nudzą mnie i męczą. Wiem, co nastąpi, i wy też wiecie. A wiedząc, co nastąpi, czyta się już coraz słabiej. Bo – cytując Śmierć – zakończenie nudzi mnie i męczy, bo przecież nie zaskakuje.
Jednak pominąwszy narratora, książka nie jest zła. Choć bohaterami są dzieci, przenikający historię świat dorosłych i świat wojny sprawia, że lektura nie staje się zbyt dziecinna. Towarzyszymy bohaterom podczas szkoleń Hitlerjugend, zmagamy się z biedą wywołaną wojną i strachem przed nalotami, boimy się, czy nikt nie odkryje ukrywającego się w piwnicy Żyda… Autor zgrabnie łączy wątki, nie próbuje udawać, że wojna widziana oczami dzieci jest mniej straszna. Jednak warto wspomnieć, że II wojna światowa jest dla historii tylko tłem, a nie samą istotą powieści, bo fabuła kręci się przecież wokół małej dziewczynki kradnącej książki 😉 . Całość czyta się szybko, bo napisana jest przystępnym językiem, choć niestety – wiedząc, co będzie dalej, ciężko się w lekturę naprawdę wciągnąć.

Przeczytane: 05.01.2018
Ocena: 6/10