Opublikowany w Biografie i wspomnienia

Blendi Fevziu – Hoxha

Tytuł: Hoxha. Żelazna pięść Albanii
Autor: Blendi Fevziu
Tytuł oryginału: Enver Hoxha
Tłumaczenie: Sebastian Szymański
Literatura: albańska
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka

Zafascynowana Albanią po mojej kwietniowej podróży, szukałam dalszych książek w temacie i tak trafiłam na biografię Envera Hoxhy autorstwa albańskiego dziennikarza Blendiego Fevziu. Podobno we własnym kraju książka osiągnęła spory sukces, bo po upadku komunizmu ludzie chcieli wiedzieć coś więcej o człowieku, który przez czterdzieści lat rządził państwem. Sama o Hoxhy chciałam dowiedzieć się więcej, bo moje dotychczasowe lektury i informacje z albańskich muzeów skupiały się bardziej na systemie i działalności służb, a nie na samym przywódcy. Fevziu wykonał kawał świetnej roboty, bazując na wspomnieniach tych, którzy przeżyli i nie bali się mówić oraz na udostępnionych po upadku komunizmu listach i innych dokumentach. Z lektury wyłania się obraz bezwzględnego, choć często też małostkowego dyktatora, który niespodziewanie potrafił okazać łaskę tym, którzy już mu nie zagrażali, ale brutalnie eliminował wszystkich, którzy mogli stanowić choć potencjalne zagrożenie. I nie liczyły się wtedy dla niego więzy rodzinne, lata przyjaźni czy opartej na zaufaniu współpracy.
Bardzo podeszła mi forma Hoxhy – przeplatanie tekstu własnego z cytatami z dawnych materiałów, nawet jeśli momentami było ich za dużo i ich treść była powtarzalna. Nie jest to bardzo szczegółowa biografia, zresztą o wczesnych latach dyktatora niewiele dziś wiadomo – trzeba się czasem opierać na jego własnych pamiętnikach, a te mogły mijać się z prawdą. Fevziu skupił się na karierze politycznej i późniejszej władzy, życie prywatne Hoxhy schodziło tu na dalszy plan. Mi to odpowiadało, bo właśnie o polityce chciałam czytać i dokładnie to dostałam. Była to już zresztą moja czwarta lektura z serii Oblicza zła wydawnictwa Prószyński i S-ka i wszystkie były udane, skupiające się głównie na działalności politycznej, więc z ciekawością zapoznam się jeszcze z kolejnymi biografiami z tej serii.

Przeczytane: 10.06.2025
Ocena: 8/10

Opublikowany w Biografie i wspomnienia, Reportaż

Lea Ypi – Wolna

Tytuł: Wolna. Dzieciństwo i koniec świata w Albanii
Autorka: Lea Ypi
Tytuł oryginału: Free: Coming of Age at the End of History
Tłumaczenie: Krzysztof Środa
Literatura: albańska / brytyjska
Wydawnictwo: Czarne

Uwielbiam takie sytuacje, gdy sięgam po książkę bez żadnych oczekiwań, a okazuje się, że trafiłam na naprawdę wciągającą perełkę. Dokładnie tak było z Wolną Lei Ypi – albańskiej naukowczyni, która dorastała w czasach wielkich zmian politycznych w Albanii i obserwowała je oczami dziecka, a następnie nastolatki. W swym reportażu autorka opowiada, jak szkoła faszerowała ją polityczną propagandą, jak jej własna rodzina musiała ukrywać się z własnymi poglądami przed nią, jak z wolna zaczynała rozumieć historię własnej rodziny i sytuację polityczną własnego kraju… Wolna to opowieść o Albanii lat osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych, opowieść, w której polityka ma ogromny wpływ na życie jednostki, która z kolei czuje się tylko pionkiem w wielkiej grze. Książka bardzo dobrze napisana, równie dobrze przetłumaczona, wciągająca od początku do samego końca. Dla mnie, która zmiany polityczne w Albanii znała bardzo pobieżnie, reportaż był też ciekawą lekcją historii najnowszej tego państwa. Bardzo polecam Wolną – to jeden z najlepszych reportaży Wydawnictwa Czarnego ostatnimi czasy 🙂

Przeczytane: 23.03.2023
Ocena: 8/10

Opublikowany w Literatura piękna

Ismail Kadare – Krew za krew

Tytuł: Krew za krew
Autor: Ismail Kadare
Tytuł oryginału: Prilli i thyer
Tłumaczenie: Anna Mencwel
Literatura: albańska
Wydawnictwo: Czytelnik

Kadarego odkryłam w ubiegłym roku, chcąc przeczytać coś z literatury albańskiej. Generał martwej armii mi się spodobał, więc postanowiłam kontynuować z twórczością tego pisarza. W moje ręce trafiła powieść Krew za krew i właściwie aż nie chciało jej się odkładać w trakcie czytania, tak była wciągająca.
Krew za krew to opowieść o Kanunie – przepisach regulujących przez wieki życie albańskich społeczności. Jedną z zasad Kanunu była właśnie tytułowa krew za krew – zabitego członka rodziny lub gościa trzeba było pomścić, zabijając jego mordercę. Wtedy jednak mściciel sam stawał się mordercą, a prawo do zemsty przechodziło na tę drugą rodzinę. Krew wołała o krew, a ludzie ginęli… Na takim tle Kadare osadził swoją powieść – powieść, która wciąga, przeraża, zachwyca. Myśli czytelnika odbijają się w rozmowach pisarza Besiana i jego młodej żony, którzy wyruszyli na Płaskowyż, by odkryć świat Kanunu. Świat dziki, przerażający, a jednak czasem piękny (bardziej dla niego niż dla niej). Z drugiej strony – jakby dla kontrastu tej spokojnej pary, która Kanun obserwuje z zewnątrz – mamy Gjorga, spłacającego właśnie swój dług krwi. Nie chce zabijać, ale musi, tego wymagają od niego przepisy rządzące społeczeństwem. A zdaje sobie sprawę, że zabijając, jednocześnie wydaje i na siebie wyrok śmierci. Dostanie miesiąc besy, podczas której nie grozi mu żadne niebezpieczeństwo, a potem – w połowie kwietnia – rozpocznie się polowanie na niego. Podoba mi się międzynarodowy tytuł książki – Broken April, bo wskazuje na coś innego niż tylko tę krew za krew. Polski tytuł skupia się na samym akcie zemsty, międzynarodowy na uczuciach człowieka, któremu właśnie rozbito miesiąc: do połowy kwietnia może korzystać z ostatnich dni normalnego życia, potem stanie się zwierzyną łowną.
Losy tych kilku bohaterów niby się lekko przeplatają – dołącza do nich też Mark Ukaczjera, pobierający podatek od krwi od zabójców. Wydawać by się mogło, że w tak krótkiej powieści (Krew za krew liczy ok. 150 stron) nie da się dobrze przedstawić postaci, a jednak ich charakterystyka bardzo mi przypadła do gustu. Jednych się lubi, inni irytują. Nie da się nie współczuć Gjorgowi, włączonemu wbrew samemu sobie do tego błędnego koła morderstw, a za razem nie chce się wierzyć, jak można było w taki sposób funkcjonować. Książka daje do myślenia, na pewno szybko tej lektury nie zapomnę. No i zachęca, by dalej zgłębiać twórczość Kadarego… 🙂

Przeczytane: 12.04.2021
Ocena: 8/10

Opublikowany w Literatura piękna

Ismail Kadare – Generał martwej armii

Tytuł: Generał martwej armii
Autor: Ismail Kadare
Tytuł oryginału: La general de l’armee morte
Tłumaczenie: Cezary Gawrysiowie
Literatura: albańska
Wydawnictwo: Państwowy Instytut Wydawniczy

Chyba nigdy dotąd jeszcze nie miałam do czynienia z literaturą albańską i na pierwszy ogień poszedł klasyk – Generał martwej armii Kadarego. Już na początku książka zaczęła mnie trochę męczyć, ale że całość ma ledwo ponad 200 stron, postanowiłam i tak przebrnąć do końca. Na szczęście akcja się trochę rozkręciła, sama fabuła też coraz bardziej przypadała mi do gustu z każdą kolejną stroną. Aż w końcu, kiedy skończyłam Generała…, pomyślałam sobie, że szkoda, że to takie krótkie 🙂 .
Tytułowy generał przylatuje do Albanii jakiś czas po wojnie – na terenach tego kraju pochowano wielu żołnierzy walczących w Albanii i teraz, gdy zapanował pokój, podpisano umowę umożliwiającą przeniesienie poległych do ziemi ojczystej. Z misją tą wysłano właśnie generała, który otrzymał listy zmarłych żołnierzy oraz mapy i wskazówki dotyczące miejsca pochówku. W Albanii towarzyszył mu ksiądz i miejscowy ekspert, a także ekipa robotników dokonujących ekshumacji. Cała książka opiera się właśnie na tej ponadrocznej podróży po Albanii, szukaniu grobów, ekshumacjach… Wszystko przedstawione pod kątem przemyśleń samego generała oraz jego rozmów z ludźmi – głównie z księdzem, a także materiałów źródłowych w stylu pamiętników poległych.
Akcji wiele tu nie ma – Generał martwej armii skupia się głównie na psychologii postaci (główny bohater to osoba niezwykle irytująca, raczej ciężko go polubić). To także wiele własnych przemyśleń autora o samych Albańczykach oraz o wojnie – nie są to pozytywne przemyślenia, ale włożone w usta zagranicznego generała są może łatwiejsze do przełknięcia, niż gdyby wychodziły bezpośrednio od Albańczyka. Generał martwej armii ukazuje nam Albanię powojenną, zniszczoną, ale podnoszącą się – z ludźmi, w których nie umarła wola walki. Mam wrażenie, że sam wątek szukania poległych – choć przecież główny i znaczący – schodzi trochę na dalszy plan przy analizie tego, jak wojna wpłynęła na samą Albanię.

Przeczytane: 2.12.2020
Ocena: 7/10