
Autor: Patrick Radden Keefe
Tytuł oryginału: Empire of Pain: The Secret History of the Sackler Dynasty
Tłumaczenie: Jan Dzierzgowski
Literatura: amerykańska
Wydawnictwo: Czarne
Nie śledziłam przebiegu kryzysu opioidowego w Stanach – szczerze powiedziawszy, nie sądzę, żeby w ogóle coś do mnie docierało na ten temat. Nazwisko Sacklerów było mi całkowicie obce. Dlatego też Imperium bólu Keefe’a zaskoczyło mnie, wciągnęło, ale też mocno mną wstrząsnęło… choć może nie powinno dziwić, że dla wielkich firm – nieważne, czy prywatnych czy notowanych na giełdzie – liczy się tylko zysk. Autor cofa się w swojej opowieści do pierwszej połowy XX wieku i przedstawia historię trzech braci Sacklerów: Raymonda, Mortimera i najstarszego Arthura, który był główną siłą napędową rodzinnej fortuny. I choć kryzys opioidowy to już wydarzenia toczące się nie za jego życia, to jednak Keefe udowadnia, że o Arthurze zapomnieć tu nie można, bo to właśnie najstarszy z Sacklerów wprowadził lekarstwa do świata reklamy i podniósł ich sprzedaż do rekordowych poziomów. A potem przyszły kolejne pokolenia i zakup firmy Purdue, która wprowadziła na rynek OxyContin. Ile w tle było marketingu, polityki, kłamstw, powoływania się na nieistniejące badania i dane… A wszystko to doprowadziło do rekordowej sprzedaży leku, ogromnej liczby uzależnień w wielu przypadkach kończących się śmiercią i do nierealnych wręcz pieniędzy spływających na konta Sacklerów.
Keefe łączy historię rodziny z historią Purdue i OxyContinu, przeplata to wszystko bataliami sądowymi, akcjami przeciwko firmie i wypowiedziami dawnych pracowników. Wyłania się z tego przerażający obraz – zarówno koszmaru wielu uzależnionych osób, ale też bezmyślności i chciwości Sacklerów, którzy do samego końca uparcie nie chcieli dostrzegać własnych błędów. Imperium bólu czyta się świetnie, to bardzo dobrze napisany i wciągający reportaż, a autor wykonał tytaniczną pracę, by zebrać w całość tę historię i przedstawić ją w tak przystępny sposób. To jedna z najlepszych książek z Serii Amerykańskiej Czarnego, naprawdę warto przeczytać.
Przeczytane: 28.11.2025
Ocena: 8/10








