
Autor: Steven Pinker
Tytuł oryginału: Enlightenment Now: The Case for Reason, Science, Humanism, and Progress
Tłumaczenie: Tomasz Bieroń
Literatura: kanadyjska
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Nowe oświecenie to książka, co do której wielokrotnie myślałam, że jednak jej nie skończę, nie wymęczę, poddam się. Bardzo mi przywodziła na myśl Factfulness Roslinga i jeśli tamta lektura przypadła Wam do gustu, jest spora szansa, że i Pinker do Was trafi. Dla mnie obie książki trafiają na półkę pt. wymęczyłam do końca, ale nie chcę już czytać nic podobnego 😉 .
W Nowym oświeceniu jest trochę ciekawostek i faktycznie sensownych argumentów za rozumem. Książka ta ukazała się na początku 2018 roku – niby nie tak dawno temu, ale patrząc na ostatnie lata (ruchy antyszczepionkowe, polityka Trumpa, rosnący w Europie konserwatyzm), świat chyba bardzo stara się udowodnić autorowi, że wcale niekoniecznie chce się tym rozumem i nauką kierować. I naturalnie nie zaprzeczę, że na przestrzeni ostatnich dekad i wieków ludzkość dokonała niesamowitych postępów i że wciąż żyjemy w najlepszych możliwych czasach… Jednak większość tego, o czym pisał Pinker wydawała mi się dość oczywista i zakładam, że taka sama wyda się każdemu, kto pokłada jednak pewną wiarę w nauce. A nie sądzę, żeby antyszczepionkowcy czy klimatyczni denialiści w ogóle zamierzali po tę lekturę sięgnąć 😉 .
Generalnie nie jest to źle napisana książka, ale jednak pełno w niej powtórzeń, oczywistości, a do tego jest naprawdę mocno rozwleczona. Spędziłam na lekturze ponad 10 godzin i chętnie skróciłabym ją o dobrą połowę. Jeśli podobało Wam się Factfulness, jeśli chcecie sobie poczytać o tym, że mimo wszystko ostatnie dekady nie były takie złe (a potem zacząć się zastanawiać, w którą stronę zmierza współczesny świat 😉 ) – spróbujcie, może Nowe oświecenie do Was trafi. W innych przypadkach szkoda czasu.
Przeczytane: 13.01.2026
Ocena: 4/10








