
Autor: Max Hastings
Tytuł oryginału: Vietnam: An Epic Tragedy, 1945-1975
Tłumaczenie: Wojciech Tyszka
Literatura: brytyjska
Wydawnictwo: Literackie
Po Wietnam. Epicką tragedię 1945-1975 Hastingsa zabrałam się, kiedy sama ruszałam do Wietnamu i chciałam lepiej zrozumieć tło historyczne wydarzeń, które ukształtowały to państwo w jego obecnej formie. Oczywiście słyszałam co nieco o wojnie wietnamskiej, ale Hastings niemal od pierwszych stron udowodnił mi, jak niewielka była moja wiedza. A warto wziąć pod uwagę, że Brytyjczyk zaserwował czytelnikom prawdziwą cegłę, Wietnam liczy sobie dobre 1000 stron i lektura zajęła mi prawie 2 miesiące. O ile z początku mnie fascynowała, to w pewnym momencie zaczęła jednak nużyć – dużo ciekawsze były dla mnie opisy walk z Francuzami, dojścia do władzy Ho Chi Minha czy początki amerykańskiego zaangażowania. Im dalej w lekturę, tym jednak wolniej mi się czytało – dużo szczegółowych opisów różnych akcji militarnych, a także wyraźne sympatyzowanie autora z Amerykanami (którym jednak nie szczędzi krytyki, żeby nie było) i pogardliwe krytykowanie Wietnamczyków zaczęło mi w końcu działać na nerwy. Hastings często przytaczał wspomnienia wojenne żołnierzy i cywili, uważam to za prawdziwy smaczek tej lektury, nadający historii ludzkiego wymiaru, choć też nie obraziłabym się, gdyby było tego trochę mniej 😉 . Odniosłam też wrażenie, że autor bagatelizuje niektóre działania Amerykanów w Wietnamie, co najbardziej rzuciło mi się w oczy przy wspomnieniu o agencie Orange – użytej przez wojska substancji, o której tragicznych skutkach miałam okazję całkiem sporo dowiedzieć się podczas pobytu w Wietnamie. I tak, zdaję sobie sprawę, że komunistyczne władze tego państwa na pewno wyolbrzymiają wiele rzeczy, nie podobało mi się jednak, jak Hastings kompletnie próbował je oczerniać i odebrać im wiarygodność.
Epicka tragedia nie jest więc najlepszą książką historyczną, jaką miałam okazję w życiu przeczytać, ale niewątpliwie swój cel spełniła – w przystępny sposób (bo dobrego stylu literackiego na pewno nie można Hastingsowi odmówić) przybliżyła mi wojnę wietnamską. Poznałam wiele szczegółów dotyczących działań militarnych, decyzji politycznych oraz prywatnych odczuć ludzi, których ta wojna w różny sposób dotknęła. Na pewno będę chciała zgłębić jeszcze tę tematykę, ale jeśli chodzi o pierwsze, kompleksowe spojrzenie Wietnam okazał się dobrym wyborem.
Przeczytane: 29.12.2025
Ocena: 6/10








