
Autorki: Milena Wójtowicz, Marta Kisiel, Magdalena Kubasiewicz, Aneta Jadowska
Literatura: polska
Wydawnictwo: Sine Qua Non
Zbiory opowiadań napisanych przez różne autorki bądź autorów – nawet jeśli są to jedynie cztery opowiadania – zawsze ciężko mi oceniać. Mamy tu w końcu cztery różne historie, cztery kompletnie inne style, a jak tu dać jedną ocenę? Powiedzmy więc, że Cztery żywioły magii to taka książka 6/10 – trochę lekkiego fantasy o zróżnicowanym poziomie. Czyta się szybko, w głowie na dłużej nie zostanie, a choć niektóre historie mnie wciągnęły, to nie na tyle, bym chciała zgłębić twórczość którejkolwiek z autorek.
Książkę rozpoczyna opowiadanie Zawieje, zamiecie Wójtowicz, której bohaterką jest wietrzyca – kontrolująca wiatr – Majka. Żyjąca we współczesnej Polsce, z normalną rodziną, postanawia powiedzieć mężowi, że nie jest człowiekiem, no i zaczyna się chaos. Pomysł ciekawy, ale polskie imiona i nazwiska zawsze mi dziwnie brzmią w fantastyce, a do tego wszystko działo się jakoś tak za szybko, choć równie szybko mi się to opowiadanie czytało. Następnie przeszłam do Jak długo żyje motyl? Kisiel i była to zdecydowanie najsłabsza historia w książce, a to, co z niego najlepiej zapamiętałam, to rzucane na potęgę suchary, autorka chyba zebrała wszystkie dowcipy z internetu i powrzucała je w usta bohaterów. Strasznie męczyłam to opowiadanie.
Potem było na szczęście lepiej – Wspomnienie ognia Kubasiewicz podobało mi się najbardziej. Nawet jeśli i tutaj mieliśmy polskie imiona i nazwiska ze względu na rozgrywającą się w kraju akcję. Gaszącą pożary i kontrolującą ogień Helenę Milecką łatwiej mi było znieść, bo i fabuła dość ciekawa, i bohaterowie dość wyraziści (choć zakończenie niezbyt do mnie trafiło). Ostatnim żywiołem jest woda, a w opowiadaniu Wnuczka morza Jadowskiej młoda Mara skupia się na odkrywaniu siebie i tajemnicy związanej ze swoim ojcem, elementy fantastyczne przez większość czasu stanowią tylko tło historii. Całkiem mi się to podobało, ale drażniła mnie główna bohaterka, a to rzucało się na odbiór opowiadania.
Zatem był pomysł, różnie wyszło z wykonaniem, ale trzy na cztery opowiadania mogą się podobać – nie jest to ten rodzaj fantastyki, którą najbardziej lubię, ale była to całkiem fajna luźna lektura na święta 😉
Przeczytane: 8.01.2026
Ocena: 6/10








