
Autorka: Jacqueline Harpman
Tytuł oryginału: Moi qui n’ai pas connu les hommes
Tłumaczenie: Katarzyna Marczewska
Literatura: belgijska
Wydawnictwo: ArtRage
Lubię wszelkiego rodzaju dystopie, a widząc sporo ciekawych recenzji ostatnimi czasy, postanowiłam sięgnąć po książkę Harpman. I ze zdziwieniem odkryłam, że oryginał ukazał się w latach dziewięćdziesiątych, a ja po prostu trafiłam na nowe polskie wydanie 🙂 . Ja, która nie poznałam mężczyzn to dobrze napisana i dość specyficzna książka – już w trakcie lektury okazała się czymś innym, niż się po niej spodziewałam.
Opowieść poznajemy z punktu widzenia Dziewczynki, która całe swoje życie – odkąd sięga pamięcią – spędziła w klatce z 39 kobietami. Bez uczuć, bez kontaktu fizycznego, bez edukacji, no i – jak wskazuje tytuł – bez mężczyzn, których widziała tylko w postaci strażników po drugiej stronie krat. Nie wiadomo, co się stało, dlaczego kobiety trafiły do więzienia, gdzie się znajdują, ani jaki cel mają ich prześladowcy. Pewnego dnia jednak strażnicy znikają, a kobietom udaje się wydostać na wolność. Ta wolność okazuje się jednak czymś innym, niż myślały – wciąż nie wiedzą, gdzie są ani co się stało. Akcji tu niewiele, lektura skupia się na samych bohaterkach, ich wyborach i podejmowanych decyzjach. A wszystko z punktu widzenia coraz starszej, wciąż bezimiennej Dziewczynki, która przez swoje dorastanie w klatce czuje się tak inna od reszty.
Ja, która nie poznałam mężczyzn trochę skojarzyło mi się ze Ścianą Haushofer, zwłaszcza w końcowych rozdziałach – książka Austriaczki jednak przypadła mi bardziej do gustu. U Harpman było za wiele drobiazgów, które mnie uwierały. Przede wszystkim wiele znaków zapytania w fabule, których autorka nie wyjaśnia, niezbyt dogłębna psychologia postaci (spodziewałam się tu więcej analizy psychologicznej wynagradzającej niewiele akcji), dość przewidywalne zakończenie. Mimo to spodobał mi się pomysł na świat przedstawiony, książkę czytało mi się dobrze i szybko. I tak po lekturze pozostało mi wrażenie: fajne to było, ale czegoś mi tu brakowało… 😉
Przeczytane: 10.06.2024
Ocena: 7/10








