
Autor: Marcin Strzyżewski
Literatura: polska
Wydawnictwo: Szczeliny
Zapytany przez jednego ze swych rozmówców o główną myśl tego reportażu Strzyżewski powiedział, że chciałby opowiedzieć polskim czytelnikom historię Białorusi – wyjaśnić, jak do tego doszło i pokazać, że nie musi tak być. Jednak przed odpowiedzią na pytanie autor się zamyślił, a ja jako czytelniczka odniosłam wrażenie, że na Białoruś. Kartoflaną dyktaturę nieco zabrakło konceptu. Bo, żeby nie było, historię współczesnego państwa tu znajdziemy. Strzyżewski przystępnie opowiada o tworzeniu się nowego państwa po upadku ZSRS, dojściu Łukaszenki do władzy, stosunkach białorusko-rosyjskich, protestach i działaniach opozycji. Jest to zdecydowanie najlepsza część tego reportażu, bogata w statystyki (choć w przypadku Białorusi, co autor podkreśla, ich wiarygodność to inna sprawa), ciekawostki, wypowiedzi Białorusinów, czasem nawet zabawne żarty Strzyżewskiego. To, co do mnie trafiało w jego poprzedniej książce o Rosji, znajdziemy też w tych rozdziałach. Nie zaprzeczę jednak, że Rosja Strzyżewskiego przypadła mi do gustu bardziej niż Białoruś.
Autor pisze z humorem i zazwyczaj mi to nie przeszkadza – podobnie jak w przypadku poprzedniego reportażu już sama okładka wywołała u mnie uśmiech. Jednak w swojej nowej książce Strzyżewski popłynął dla mnie za daleko – przyznając we wstępie, że Łukaszenki nie szanuje, więc będzie go obdarzał najwymyślniejszymi epitetami. I tak zamiast prezydent Białorusi przeczytamy nieraz polna bulwa w czapce generała czy wódz ziemniaczanej wioski. Raz czy dwa można się uśmiechnąć, ale jako miłośniczka literatury faktu nie jestem w stanie traktować poważnie reportażu pełnego tych zwrotów, przeszkadzały mi one w lekturze. Nie do końca też rozumiałam liczne wstawki związane z wojną w Ukrainie i działaniami pomocowymi autora – szanuję, doceniam, ale niczego to do treści książki nie wnosi, a właściwie kompletnie odbiega od tematu.
Spodziewałam się po Białorusi Strzyżewskiego nieco więcej, jednak zdecydowanie nie żałuję lektury. Choć historia początków władzy Łukaszenki była mi już całkiem dobrze znana, z ciekawością czytałam o współczesnych protestach, fałszowaniu wyborów, politycznych gierkach między Białorusią a Rosją. Myślę, że to dobra lektura dla kogoś, kto niewiele wie o naszym wschodnim sąsiedzie, chce zrozumieć białoruską sytuację polityczną, no i czasem uśmiechnąć się podczas czytania. Warto jednak pamiętać, że książka zdecydowanie nie wyczerpuje tematu, a niektóre rozdziały mogą się czytelnikom dłużyć.
Przeczytane: 19.02.2025
Ocena: 6/10