
Autor: Daniel Beer
Tytuł oryginału: The House of the Dead. Siberian Exile Under the Tsars
Tłumaczenie: Michał Ronikier
Literatura: brytyjska
Wydawnictwo: Wyd. Literackie
Lubię dobrze napisane książki historyczne – to nie tylko spora dawka wiedzy, ale też ogromna przyjemność z czytania. Dom umarłych to zdecydowanie jedna z ciekawszych lektur historycznych, jaka trafiła w moje ręce ostatnimi czasy. Beer opowiada w niej popularnej karze zsyłki na Sybir za czasów carskich, czyli historia urywa się tu wraz z dojściem bolszewików do władzy. Potem przydałby się tom drugi, na kolejne kilkaset stron… Choć autor sięga też do dawniejszych czasów, to w książce znajdziemy głównie historie z XIX i początku XX wieku.
Tytułowy Dom umarłych nawiązuje do powieści Dostojewskiego – pisarz sam został zesłany na Syberię i jego Wspomnienia z domu umarłych uważa się za powieść w pewnym stopniu autobiograficzną. Beer też cytuje czasem Dostojewskiego, by lepiej ukazać warunki panujące na katordze. A te, wbrew pozorom, nie zawsze były tak złe – zależało od tego, kim się było przed zesłaniem, kiedy trafiło się na Syberię, za co i gdzie. Autor opisuje nie tylko historię przepisów regulujących zesłanie na katorgę, ale też nawiązuje do wydarzeń, które miały wpływ na carską politykę w tym zakresie (powstanie dekabrystów, polskie powstania narodowe, rewolucja 1905 roku). Bardzo szczegółowo opisuje życie w kilku syberyjskich więzieniach, sporo uwagi poświęca wyspie Sachalin, życiu dołączających do skazańców kobiet i dzieci, karom dla nieposłusznych więźniów i uciekinierów… To nieraz trudne tematy, często budzące w czytelniku negatywne emocje – jak to wszystko mogło naprawdę mieć miejsce? A potem przychodzi myśl, że XX-wieczne gułagi nieraz były jeszcze okrutniejsze…
Mimo trudnej tematyki i sporej ilości dat oraz faktów historycznych, Dom umarłych czytało mi się zadziwiająco dobrze. Powoli, ale dobrze. Miałam poczucie, że dowiaduję się wielu nowych (dla mnie) i ważnych rzeczy, lepiej zrozumiałam też historię Syberii. Lektura ukazuje, jak bardzo zsyłki były mieczem obosiecznym – z jednej strony europejska Rosja pozbywała się wrogich elementów, z drugiej strony w azjatyckiej Rosji rosła przestępczość i rozwijały się myśli rewolucyjne, tak tępione po drugiej stronie Uralu. Gdy po torach pomknęła Kolej Transsyberyjska, skutecznie skracając niewyobrażalne dotąd dystanse, oba te światy znów musiały się ze sobą zetknąć. Uwolnieni z Syberii rewolucjoniści uzyskali władzę, ogłosili koniec kary zesłania… i, jak historia pokazuje, na niewiele się te obietnice zdały. Polecam szczególnie zainteresowanym historią Rosji, choć akurat ta część historii mocno jest też związana i z naszą (w końcu w całym opisywanym okresie spora część Polski wchodziła w skład imperium) i polskich śladów tu nie brakuje.
Przeczytane: 2.12.2021
Ocena: 8/10