Opublikowany w Reportaż

Lene Wold – Honor

Tytuł: Honor. Opowieść ojca, który zabił własną córkę
Autorka: Lene Wold
Tytuł oryginału: Ære være mine døtre
Tłumaczenie: Mariusz Kalinowski
Literatura: norweska
Wydawnictwo: Czarne

Opowieść ojca, który zabił własną córkę – już sam podtytuł z jednej strony brzmi przerażająco, z drugiej zaciekawia na tyle, że chce się sięgnąć po tę książkę. Norweska dziennikarka Lene Wold spędziła sporo czasu w Jordanii, badając temat zabójstw honorowych. Nie przedstawiła jednak tego tematu ogólnie, ale wybrała historię jednej rodziny i to wokół niej kręci się cała opowieść. W efekcie lektura jest dość krótka i brakuje szerszego kontekstu, z drugiej jednak strony cała historia jest dużo bardziej emocjonalna.
Spodobał mi się styl opowieści – książka jest dobrze napisana, a liczne dialogi między bohaterami sprawiają, że lektura przychodziła niezwykle łatwo, mimo trudnej tematyki. Honor to opowieść o jordańskim ojcu, który próbował być bardziej nowoczesny, ale presja społeczeństwa i rodziny na zmazanie skazy na honorze była zbyt silna, by jej nie ulec. Starsza córka okazała się lesbijką, więc musiała umrzeć. Młodsza próbowała pomóc siostrze, zatem też zasługiwała na śmierć – cudem jednak przeżyła. Wold dotarła zarówno do młodszej córki, jak i do ojca, zebrała ich opowieści, do tego urywki informacji z innych źródeł, by stworzyć historię jak najbardziej kompletną. Rzadko się zdarza usłyszeć w takiej sytuacji obie wersje, a jeszcze rzadziej tak świetnie się one uzupełniają, nie są kompletnie sprzeczne. Zatem warto zwrócić uwagę, że podtytuł wskazujący tylko na opowieść ojca może wprowadzać w błąd – jego opowieść to tylko część reportażu, a równie dużo (jeśli nie więcej) jest tu też opowieści jego młodszej córki.
Niestety, książka sporo traci przez za dużą obecność samej Wold. Z 1/4 całej lektury to jej własne opowieści z doświadczeń w Jordanii, prób poznawania ludzi, dostawania się do zamkniętych miejsc. To mogłoby być ciekawe, gdyby Norweżka była bardziej doświadczoną dziennikarką. Sama jednak przyznała, że dopiero zaczynała karierę i wybrała Jordanię, bo nie była tak niebezpieczna jak okoliczne kraje. Z jej własnych opowieści widać, że często nie miała pojęcia, jak zabrać się za niektóre sprawy, jak podchodzić do ludzi. Chciała na przykład dostać się do kobiecego więzienia, szczegółowo opisuje, jak to się jej nie udało, ale co to wnosi do reportażu? Poza skrzywieniem na twarzy czytelnika: naprawdę dziennikarka mogła do tego podejść w taki sposób, nie zdawała sobie sprawy, że tak nic nie osiągnie?
Zatem mamy reportaż, który jest wciągającą historią honorowego zabójstwa z punktu widzenia ojca-mordercy i jednej z córek, której udało się przeżyć i musi żyć w ukryciu. Do tego mamy zbiór wspomnień z Jordanii młodej i niedoświadczonej dziennikarki, która dopiero uczy się zawodu. Aż dziwne, że ta pierwsza część wyszła jej tak dobrze. Gdyby zamiast swoich historii Wold dodała szerokie tło zabójstw honorowych w Jordanii, rozwinęła cały kontekst opowieści, byłby to naprawdę świetny reportaż. Jest dobry – na tyle, że warto go przeczytać, by zgłębić tematykę, ale akceptując, że fragmenty będą się dłużyły 😉 .

Przeczytane: 25.11.2021
Ocena: 6/10

Dodaj komentarz